15:03

Rozdział sto dwudziesty siódmy

Rozdział sto dwudziesty siódmy
Przybliżyłam się i rozbawionym głosem powiedziałam.

– Maciuś, nie obrażaj się, to tylko przykra przygoda z deszczem w roli głównej  Pogłaskałam go po włosach, dalej siedział zezłoszczony. Pocałowałam mu kącik ust. Zamruczał coś w proteście  Nie strzelaj focha, to tylko kontynuacja porażek. Zobaczysz, jutro będziesz się z tego śmiał. Czekaj jak opowiem o tym Krzyśkowi i Pawłowi żyć ci nie dadzą  Ucałowałam wargi.
– Spróbuj im powiedzieć...  Zaczął. Pogładziłam go po policzku i zamruczałam do ucha.
– To, co...
– To wylądujemy w wannie i zobaczysz, co potrafi wodnik Szuwarek...  Odparł zmysłowym głosem i pogładził moją talię. Przeszedł mnie dreszcz pożądania. Musnął wargami bark. Pochyliłam się i pocałowałam go w kącik ust, przesuwając się dalej. Delikatnie ugryzłam go w wargę. Zamruczał coś. Zaczęłam językiem tańczyć z nim rumbę. Powoli i namiętnie podrażniłam podniebienie. Spróbował przejąć kontrole, gładząc mnie po talii i wsuwając ciepłe dłonie pod piżamę. Rozproszył mnie tym i pocałował mocniej. Jęknęłam. Przyspieszył mi puls i zaszumiało w uszach. Odsunęłam się delikatnie od niego. Jeszcze przez chwilę miał zamknięte oczy. Cicho westchnął. Trzymając mnie dalej, za talię odsunął się i spojrzał mi w oczy.

– Mam jeszcze jedną wiadomość dla ciebie  Oznajmił  Dyrektor wrócił z podróży i chce się z tobą spotkać.  Zesztywniałam zaskoczona i speszona, sama nie wiedziałam dlaczego.
– A po co?  Spytałam.
– Co po co?  Odparł Maciek, marszcząc brew.
– Po co chce mnie spotkać?  Spytałam spanikowana, zsunęłam się z niego i chciałam się odsunąć. Przysunął się bliżej i mnie zatrzymał.
– Pati, nie bój się go. To tylko spotkanie i tak do niego by doszło. Musisz z nim porozmawiać i dogadać się w sferze administracyjnej. Pójdę z tobą, Krzysiek i Paweł również się pojawią  Mówił uspokajająco, gładząc moją dłoń. Nie wiem, dlaczego spanikowałam. Przecież to tylko spotkanie z dyrektorem. Tylko co on sobie o mnie pomyśli? O moim tańcu i nauce? Maciek dalej głaskał mnie po dłoni  Nie panikuj i nie wmawiaj sobie jakiś niestworzonych rzeczy. Już widzę, jak trybiki w twojej ślicznej główce zgrzytają  Powiedział i mnie przytulił. Uśmiechnęłam się lekko.
– A kiedy chce się spotkać?
– Jutro. Powiedziałem, że masz wizytę u doktora. Więc nie będziemy się dwa razy wozić. Po wizycie pojedziemy do siedziby teatru. Nie umówiliśmy się na konkretną godzinę.
– A jak długo takie spotkanie może potrwać? Co zrobimy później, masz przecież spektakl.  Zastanowił się przez chwilę.
– Nie wiem, jak długo potrwa takie spotkanie. Najwyżej pojedziemy do mnie i tam poczekamy do spektaklu, a potem cię odwiozę. Również nie wiemy, co powie doktor na twoją nogę. Miałaś jakieś dzisiaj niespodzianki z biodrem?
– Nie. Nic mnie nie bolało, ale też się nie przeciążałam. Praktycznie cały czas siedziałam na kanapie. Przez brak ruchu pewnie przytyję...  Stwierdziłam z pretensją. Maciek parsknął śmiechem.
– Wiesz, otyłość ci nie grozi  Objął mnie w talii  A leciutka jesteś jak piórko, wiem, bo cię podnosiłem. Wiaterek cię porwie, jak będziesz dalej taka chudziutka  Przytulił mnie mocniej. Uśmiechnęłam się lekko.
Przypomniałam sobie o koszuli Maćka. Zerwałam się z kanapy. Zaskoczony mnie puścił. Podeszłam do komody i wzięłam koszulę.

– Maciuś, ja cię bardzo przepraszam  Powiedziałam łamiącym się głosem  Ale jak prasowałam dzisiaj twoją koszulę, to zagapiłam się w telewizor i przypaliłam ją  Pokazałam mu dziurę w plecach drżącymi rękami  Obiecuję, odkupię ją, nie chciałam, naprawdę  Dodałam, zadrżała mi warga i łzy stanęły oczach. Maciek patrzył na koszulę. Spojrzał na mnie, a potem wziął koszulę z moich drżących rąk  Naprawdę, ja nie chciałam jej przypalić  Powiedziałam smutno. Żałowałam, tego, co się stało. Milczał wpatrując się w dziurę na plecach. Po chwili roześmiał się i ścisnął moje drżące ręce.

– Pati, nie gniewam się, nic się nie stało  Powiedział ciepłym głosem i objął mnie ramionami. Zaszlochałam.
– Ja nie chciałam...
– Nie przejmuj się to tylko koszula, nie musisz jej odkupować. Mam ich jeszcze sporo. W tym tę od ciebie. Naprawdę nic się nie stało. Nie przejmuj się jakimś skrawkiem materiału  Powiedział pocieszającym głosem. Dalej byłam roztrzęsiona, tym co zrobiłam. Potarł moje ramię i pocałował w policzek. Potarłam drżące dłonie. Ścisnął je delikatnie.
– Naprawdę nic się nie stało? Obiecuję, odkupię koszulę, albo dam którąś z zapakowanych  Odparłam.
Uśmiechnął się ponownie i pocałował mnie w policzek. Przytulił mnie jeszcze mocniej i pogładził po włosach. Uspokoiłam się trochę. Zerknął na mnie i starł łzę z policzka.
– Nic się nie stało. To tylko koszula. Nie przejmuj już się, nie nakrzyczę na ciebie  Powiedział spokojnie. Westchnęłam z rozżaleniem  Osiołku! Nie przejmuj się już jakąś głupią koszulką  Dodał i pocałował mnie w usta. 
Nie przerywał całowania, jego dłonie błądziły po moim ciele. Spróbowałam oderwać się od gorących ust. Objął mnie zaborczo i unieruchomił. Serce zaczęło szaleć od jego dotyku. Ciało rozgrzewało się pod jego palcami. Ręka zawędrowała pod koszulkę, przesunęłam się w bok. Przytrzymał mnie i nie odrywając ust, położył na kanapie. Teraz on ze mną zatańczył językiem. Były to długie i gorące pocałunki. Pogładziłam go po włosach. Jego dłonie dalej pieściły moje ciało. Nie mogłam przejąć kontroli nad językiem. To on dyktował co mam zrobić. Usłyszałam dźwięk komórki Maćka. Zatrzymałam się, Maciek zamruczał coś z protestem i dalej całował. Melodyjka wesoło grała. Chwyciłam Maćka za barki i odsunęłam od siebie. Jego wzrok był pełen pożądania. Ręce trzymał pod koszulką. Delikatnie odsunęłam się od niego. Melodyjka zaczęła od nowa grać. Westchnął zrezygnowany. Ześlizgnął się ze mnie i rozejrzał w poszukiwaniu komórki. Odgłos dochodził z łazienki. Wstał i poszedł do niej. Usłyszałam stłumiony głos w łazience. Wrócił i usiadł obok mnie.

– Krzysiek, ja cię chyba zabije  Odparł do telefonu. Chciałam się odsunąć, aby mógł swobodnie porozmawiać. Zatrzymał mnie i objął w pasie  Czy ty nie masz innych nocnych zajęć. Co ty znowu wymyśliłeś?  Nie usłyszałam odpowiedzi po drugiej stronie. Maciek zerknął na mnie i uśmiechnął się lekko
– Chyba zwariowałeś, ona nie wystąpi w długiej zielonej sukni  Zmarszczyłam czoło  Poczekaj chwilę  Odparł do telefonu i zwrócił się do mnie.  Krzysiek chce, abyś na spektaklu zatańczyła w dworskiej długiej zielonej sukni z trenem. Ma to wyglądać dworsko czy jakoś tak  Otworzyłam szerzej oczy. Krzysiek chyba za dużo wypił.
– Ile wypił?  Spytałam. Roześmiał się, a do telefonu powiedział.
– Pati się pyta, ile wypiłeś  Parsknął śmiechem  Nic nie wypił, to jak z tą suknią?
– To znaczy, że do końca mu już odbiło  Stwierdziłam  Żadnej sukni z trenem nie założę, po dwóch krokach zabiję się o materiał. Wy również jak nadepniecie na tren lub rąbek, spowodujecie lawinę wypadków. Ma sobie wybić z głowy suknie z trenem, gorsetem, dworskie. Żadnych długich sukienek  Oznajmiłam. Maciek uśmiechnął się i powtórzył moje słowa. Posłuchał chwilę odpowiedzi.
– Krzysiek poprosił, abym cię namówił na tę suknię  Zawarczałam.
– Powiedz mu, że jak chcę tę suknię, to niech sam ją założy i zatańczy. A jak będzie się upierał, to nie wystąpię w tym spektaklu i niech sobie szuka nowej tancerki  Powiedziałam. Powtórzył moje słowa. Wysłuchał odpowiedzi.
– Krzysiek, nie wiem, co cię napadło z tą suknią, ale Patrycja ma rację. Pozbijamy się na scenie o siebie. Słuchaj, jestem zmęczony, prześpij się z tym pomysłem. Sądzę, że Lady nie żartowała z tym odejściem. A jak ona odejdzie to ja też, nie mam zamiaru uczyć się od nowej tancerki, gdy już poznałem styl Lady. Wiesz, że Paweł zrezygnował już z jednej roli z tego samego powodu. Jak tak dalej będziesz wymyślać, to nic nie będzie z tego spektaklu  Powiedział poważnie. Wsłuchał się w odpowiedź Krzyśka i krótko pożegnał. Odłożył telefon na stolik i potarł twarz. Dopiero teraz zobaczyłam, że jest zmęczony. Pogłaskałam go po włosach, uśmiechnął się lekko.

– Słuchaj, jesteś zmęczony. Chodźmy spać. Jutro musimy jechać do doktora i na spotkanie z dyrektorem. Wtedy wybijemy Krzyśkowi suknie z głowy  Powiedziałam.
– Masz rację, chociaż sądzę, że jutro Krzysiek zrezygnuje z tego pomysłu. To kolejny nocny pomysł. Żałuję, że nie wyłączyłem dzwonków. Wtedy by nam nie przerwał  Zbliżył się do mnie i pocałował w ucho. Przesunął się w stronę ust.
– Maciuś, musimy iść spać  Zamruczałam i oddałam pocałunek odsuwając się od niego. Chwycił mnie i porwał na ręce. Roześmiałam się chwytając go za szyję. Zaniósł mnie do pokoju i położył do łóżka. Przykrył kołdrą i pocałował w czoło. Pocałowałam go w usta. Zamruczał coś z pretensją. Przerwał pocałunek i wyprostował się na bezpieczną odległość. Uśmiechnął się jeszcze i wyszedł z pokoju, gasząc światło. Poprawiłam kołdrę i położyłam się na boku.



Rozdział sto dwudziesty ósmy

13:06

Rozdział sto dwudziesty szósty

Rozdział sto dwudziesty szósty
Weszłam do łazienki i włączyłam wodę. Dolałam płynu do kąpieli. Gorąca woda rozgrzała mięśnie biodra. Po niemal dziesięciu minutach kąpieli wyszłam z wanny i ubrałam się w piżamę. Zerknęłam na zegar. Było po 20.00. Spektakl trwał. Ciekawiło mnie jakiego rodzaju jest ta sztuka i w kogo Maciek teraz się przeistoczył. Usiadłam na kanapie w salonie, chciałam na niego poczekać. Wróciłam do czytania książki. Szum deszczu wyrwał mnie ze świata książki. Na dworze było ciemno a deszcz coraz mocniej padał. To było gigantyczne oberwanie chmury. Po drodze spływała rzeka wody, a studzienka zatkała się od jej naporu. Porywisty wiatr uginał gałęzie drzew. Olśniło mnie, Maciek miał uchylone okno w pokoju. Przeszłam szybko przez salon. Otworzyłam drzwi, od razu poczułam ja w pokoju jest zimno. Pod oknem zrobiła się mała kałuża wody. Zamknęłam okno i roletę. Wzięłam z łazienki mopa i wytarłam wodę. Pewnie od tego, że spadła temperatura na zewnątrz było chłodniej w domu. Zeszłam do skrzynki i włączyłam ogrzewanie na czas. Nie mogłam się doczekać przyjazdu Maćka. Nie czułam już tak wielkiej pustki, odkąd wiedziałam, że on przyjedzie. Nie panikowałam, że znów będę sama. Ta myśl spowodowała, że poczułam się lepiej. Miałam jeszcze obawy jak to będzie, ale wiedziałam, że Maciek zostanie moim przyjacielem. Bez względu na to, co między nami się stanie. Ogarnął mnie spokój. Tak mnie, zaskoczyła, ta myśl, że nie byłam w stanie ruszyć się z kanapy. Przeczesałam włosy i spojrzałam na swoje ręce. Zazwyczaj jak byłam sama, drżały, a teraz były nieruchome. Uśmiechnęłam się na ten widok i miałam nadzieję, że tak pozostanie. Przełączyłam kilka programów, zostawiając na jakimś konkursie muzycznym. Akurat leciała moja ulubiona piosenka. Miałam pogłośnić program, gdy do salonu wszedł Maciek. Zamarłam z pilotem w ręku. Maciek było brudny. Nie, wróć, był nieziemsko utytłany. Wyglądał, jakby zaliczył kilka kąpieli błotnych. We włosach kawałki ziemi, a na twarzy kropelki błota. Koszulę i spodnie dekorowały brązowe plamy niemal na każdym skrawku materiału. Czarne sandały zmieniły kolor na jasnobrązowy wraz z palcami. Woda kapała z jego ubrania i włosów. Wokół niego zrobiła się mała brązowa kałuża. Był wściekły. Jego oczy ciskały błyskawice, a ręce trzęsły. Bandaż na ręce również miał ubłocony. Nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać. On stał i ciężko oddychał. Wstałam powoli z kanapy i podeszłam do niego. Poczułam smród. To było błoto i coś jeszcze. Delikatnie dotknęłam ręki i pociągnęłam do łazienki. Na płytkach pozostawił błotne ślady. Dalej biła od niego wściekłość. Wyglądał jak wodnik, który pomylił jezioro z bagnem. Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem. Coś wymamrotał z wściekłością. Zachichotałam, zgromił mnie wzrokiem. Spuściłam wzrok, nie mogąc powstrzymać wesołości. Powoli odpięłam guziki koszuli, zrzucając ją na podłogę. Westchnął ponuro. Zamoczyłam ręcznik w ciepłej wodzie. Wytarłam jego twarz i włosy. Niestety, to nic nie pomogło. Dalej wyglądał jak wodnik Szuwarek z bajki. Odłożyłam ręcznik.

– Musisz się wykąpać, to nic nie da  Powiedziałam rozbawiona. Skinął głową. Odwróciłam się i włączyłam wodę. Dolałam płynu kokosowego, zmyje śmierdzący zapach. Maciek stał i milczał. Podejrzewałam, że jest wkurzony jak nigdy dotąd, jednocześnie ciekawiło mnie, co mu się stało. Zakręciłam wodę  Kąpiel gotowa. Potrzebujesz czegoś jeszcze?  Spytałam, tłumiąc śmiech. Pokręcił głową. 

Uśmiechnęłam się pocieszająco i wyszłam, zamykając za sobą drzwi. W kuchni nastawiłam wodę na kopytka. Wyciągnęłam mały garnek na sos. Usłyszałam plusk i szum wody. Zamieszałam sos, aby zgęstniał. Gdy woda zaczęła wrzeć, wrzuciłam do niej kopytka. Od razu wyciągnęłam talerze i ściągnęłam garnek. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Po jakiś piętnastu minutach Maciek wyszedł z łazienki. Na pasie zawiązał ręcznik. Kopytko stanęło mi w gardle i prawie się zadławiłam. Jego ciało przyprawiło mnie o dreszcze. Poczułam niesamowite pożądanie jego wyrzeźbionego torsu i tego, co miał niżej. Od głowy po czubki poczułam niesamowity prąd ciepła. W brzuchu zaszalało całe stado motyli. Przełknęłam głośno ślinę razem z kopytkiem. Zaszumiało mi w uszach. Zamknęłam oczy i policzyłam do pięciu. Powoli otworzyłam, on odwrócił się i skierował do pokoju. Wychyliłam się na krześle, aby zobaczyć tyły. Prawie spadłam, szybko chwyciłam się stołu i wyprostowałam. Moje serce zaczęło galopadę. Myśli poleciały w takie rejony, że film pornograficzny to pikuś przy tym, co sobie wyobraziłam. Wzięłam głęboki oddech i powoli wypuściłam powietrze z płuc. Serce trochę się uspokoiło i przestało kołatać. W uszach przestało szumieć. Wróciłam do jedzenia. Maćka dalej nie było. Widocznie musiał się uspokoić. Zżerała mnie ciekawość, co takiego mu się przydarzyło. Parsknęłam śmiechem, gdy przypomniałam sobie jego widok. Skończyłam jeść i włożyłam talerz do zlewu. Jego porcja zrobiła się zimna. Maciek wszedł kuchni i usiadł przy stole. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, zaczął jeść zimne kopytka. Stałam przy zlewie zaskoczona. I co ja miałam teraz zrobić? Westchnęłam i wyszłam z kuchni, wolałam, aby się uspokoił. Podeszłam do okna w salonie. Deszcz przestał padać. Usiadłam z powrotem na kanapie. Oglądałam jakiś program telewizyjny. Usłyszałam szum wody i stukot naczyń. Po chwili przyszedł do salonu siadając obok. Przyjrzałam mu się z uwagą. Był czysty i miał na ręce świeży bandaż. Chyba uspokoił się na tyle, abym mogła zapytać, co się stało. Przybliżyłam się i pocałowałam go w policzek. Westchnął, nie wiedziałam jak zacząć rozmowę, aby go nie zdenerwować. Postanowiłam okrężnie dojść do tematu.

– Maciuś, jak poszedł spektakl?  Spytałam spokojnie. Potarł twarz i objął mnie ramieniem. Po chwili ciszy powiedział.
– Spektakl zaczął się z dziesięciominutowym opóźnieniem. Wszystko działało, jak trzeba, muzyka, lampy. Krzysiek śpiewał o tobie ballady  Uśmiechnął się słabo  A technik nie mógł dojść, skąd wiedziałaś takie rzeczy. Szczerze mówiąc, mnie też zaskoczyłaś. Nawet nie sądziłem, abyś wiedziała takie rzeczy. Normalnie byłaś jak majsterklepka w spódnicy  Parsknęłam śmiechem. Rozluźnił się, po tej odpowiedzi. Przeciągnął się i wyprostował nogi.
– A Paweł?  Spytałam.
– Miałaś rację, abyśmy się spotkali w kawiarni.  Odpowiedział wolno, jakby dopierał słowa. Czekałam, aż coś więcej powie.  Dołączył do nas Krzysiek i od razu zapytał, co się dzieje. Pierwsze wyjaśnił, że przez ostatni tydzień w domu był zaledwie kilka godzin. Nie spał od dwóch dni.
– A powód?
– Powodem było to, że jeździł od próby do próby i spektaklu w innych teatrach. My wypełniliśmy próbami tańca luki, w których miał odpocząć. Do tego jeden z reżyserów chciał innego aktora, nie Pawła. Zdenerwował się na taki obrót sprawy. Szczerze mówiąc, ja też bym się wkurzył. Chyba żaden aktor nie lubi zmian na ostatnią chwilę. Ten spektakl miał wystawić za miesiąc. Paweł posprzeczał się z reżyserem i odszedł. Wtedy odetchnął, miał lukę i mógł spokojnie odpocząć. Wróciły mu siły  Zamilkł i się nad czymś zastanowił. Dla mnie to było dziwne z tym powodem. Dotknął mojej dłoni  Był jeszcze jeden powód  Dodał cicho  Tylko nie wiem jak to powiedzieć.
– Po prostu powiedz.
– On, chyba się zakochał w tobie  Powiedział wprost. Zamurowało mnie  Czekaj, źle powiedziałem  Dodał szybko, widząc moje zaskoczenie  Po wyjaśnieniu sobie jego napadu na Krzyśka, spytałem się go czy jest jeszcze coś, co go dręczy i czy nie potrzebuje pomocy. Odpowiedział, że nie wie jak to powiedzieć, ale zauroczył się tobą i nie może przestać o tobie myśleć  Byłam w szoku. Nawet nie sądziłam, abym tak podziała na Pawła. Przecież nie dawałam mu żadnego znaku, on również nic po sobie nie pokazał. To Maciek pierwszy zaczął smalić cholewki. On odetchnął głęboko, chyba mu ulżyło, gdy o tym powiedział oraz teraz wie, co się działo z Pawłem. Pogładziłam go po dłoni.

– Mówił coś więcej? Dlaczego go zauroczyłam?  Spytałam, wolałam od razu dowiedzieć się co i jak, zamiast wbijać sobie różne wyjaśnienia. Zaczął gładzić mnie po włosach. Ciekawa byłam, co teraz czuje. Zazdrość, niepewność, złość na kolegę. Przedtem wiedziałam, że jest wściekły, a teraz skrywał uczucia. Ścisnęłam jego dłoń, wyrywając z transu, w jaki wpadł. Spojrzał na mnie beznamiętnie. Brakowało mi jego uśmiechu i iskierek w oczach.
– Powiedział nam wszystko. Tylko nie wiem, jak to odbierzesz i co powiesz. Jest mi niezręcznie o tym mówić, ale chce to wyjaśnić. Tak naprawdę wszystko sobie wyjaśniliśmy z Pawłem i dalej jesteśmy przyjaciółmi Krążył wokół pytań. Wiedziałam, że potrzebuje chwilę czasu.
– Może pójdziemy spać, a jutro rano opowiesz resztę?  Zaproponowałam. Zamyślił się na chwilę. Pokręcił głową.
– Nie, nie trzeba. Jakbym miał czekać do rana, to bym nie zasnął. Musiałem pozbierać myśli, aby powiedzieć po kolei, co się działo  Skinęłam głową.  Tak więc Paweł powiedział o zauroczeniu do ciebie. Zastanawiałem się, czy go nie trzepnąć, ale się powstrzymałem. Spodobało mu się twoje podejście do tańca oraz to jak dogryzałaś. Polubił twoją radość. Za każdym razem, gdy się spotykaliśmy, nie wiedział co zrobić. Widział, że zaczęło zależeć mi na tobie i podczas opieki się zbliżyliśmy. Gdy po ostatniej próbie, tej co na nas naskoczył. Przemyślał sobie wszystko. Stwierdził, że bardzo cię lubi, ale nie kocha. Po prostu go zauroczyłaś. Postanowił odpuścić, nawet życzył nam wszystkiego dobrego  Uśmiechnęłam się z ulgą. Przytuliłam się do Maćka i objął mnie mocniej.

– Powiesz, co poczułeś?  Spytałam. Teraz bawił się moimi włosami. Splatał i zaplatał kosmyki włosów.
– A ty powiesz, co czujesz?  Zapytał. Przytaknęłam.  Podczas naszej rozmowy zdenerwowałem się na niego. Nie wiedziałem co mam myśleć. Bałem się, jak zareagujesz. Czy zainteresujesz się Pawłem i będę musiał walczyć z własnym przyjacielem? Potem poczułem ulgę i szczęście. Mam przyjaciela. Bardzo mi zależy na Pawle. Podczas żałoby to on najwięcej wspierał i opiekował się, gdy siedziałem któryś tydzień w domu. Robił zakupy, spał czasem na kanapie, abym gdzieś nie wyszedł. Nie pozwolił, abym stoczył się na alkoholowe dno. Nie mógłbym go stracić. Gdyby zaczął się o ciebie starać, to ktoś z was byłby pokrzywdzony. A ja stanąłbym pomiędzy młotem a kowadłem. Ta rozmowa oczyściła nasze stosunki, które się dość mocno napięły. Oboje odetchnęliśmy z ulgą. Poczułem spokój, a on nadzieję, że znajdzie sobie kogoś, kto odwzajemni uczucia. Dziś na spektaklu nie czuliśmy żadnego napięcia między nami. Żartowaliśmy z siebie i dogryzaliśmy Krzyśkowi oraz komentowaliśmy pracę technika  Parsknęłam śmiechem.

– Jak technik z wami wytrzymał?
– Nie wytrzymał, powiedział, że następnym razem urządzenie będzie naprawiał sam bez komentatorów  Odpowiedział, usłyszałam rozbawienie w jego głosie  A ty powiesz, co poczułaś? Co teraz myślisz?
– Tak. Byłam w szoku, że Paweł coś do mnie poczuł. Nawet nie sądziłam, abym wywarła takie wrażenie. Nie dawałam przecież żadnych znaków, że jestem zainteresowana. On również nie pokazywał nic od siebie. Myślałam, że docinki to tylko takie żarty między znajomymi. Teraz jestem spokojna i cieszę się, że oczyściliście atmosferę.  Powiedziałam. Uśmiechnął się, lecz brakowało błysku w oku  A Krzysiek coś mówił?  Spytałam.
– Nie, on słuchał. Powiedział, że nic się nie stało. Na nim też wywarłaś wrażenie, ale nie takie jak na Pawle. Po prostu nie jesteś w jego typie.  Odpowiedział. Postanowiłam zapytać go o błoto.
– Maciuś...  Zerknął na mnie  A dlaczego wyglądałeś jak wodnik Szuwarek?  Spytałam słodkim głosem. 
Jego ręka zamarła na moich włosach, a przez twarz przebiegł grymas złości. Po kilku oddechach powiedział matowym głosem.

– Po spektaklu szybko posprzątałem ubrania, koledzy wiedzieli, że chcę wrócić do ciebie. Powiedziałem o twoich bólach i o tym, co się stało  Wrócił do gładzenia moich włosów  Nie robili problemów. Zaparkowałem kilka przecznic dalej, bo nie było miejsca przy teatrze. Idąc do auta, zaczął padać deszcz. Najpierw spokojnie, ale potem nastąpiło oberwanie chmury. W ciągu kilku minut byłem cały mokry. Przeszedłem kolejną uliczkę i jechał jakiś autobus. Nie wiem, czy to było przypadkowe, czy specjalnie, ale wjechał wprost w dwumetrową kałużę. Całe to bagno wylądowało na mnie, po prostu ściana wody na mnie spadła  Zakrztusiłam się śmiechem, zerknął na mnie z groźbą  Byłem jeszcze bardziej mokry, nie tylko na ubraniu, ale też włosy i twarz. Deszcz nie przestawał padać. Nie dość, że byłem mokry i brudny to jeszcze śmierdziałem. Doszedłem do auta. Otwieram drzwiczki, a z naprzeciwka nadjeżdża samochód, wprost w kałużę w środku drogi. Woda wleciała do sandałów i do połowy spodni. Kierowca nawet się nie zatrzymał. Myślałem, że oszaleje. Byłem wściekły. Wsiadłem jak najszybciej i wyjechałem z Krakowa. Zaczęło być mi zimno, tapicerkę muszę wyprać i wyczyścić z błota. Przyjechałem do ciebie i wjechałem do garażu. Deszcz dalej padał. Zszedłem do bramy, aby ją zamknąć i poślizgnąłem się na ścieżce. Nie jakoś spokojnie tylko w całości rozłożyłem się na błocie. Próbowałem wstać i znów się poślizgnąłem, tym razem upadłem twarzą w błoto. Pozbierałem się i spróbowałem choć trochę otrzepać. Bez skutku. Szedłem powoli po schodach, nie chciałem nabrudzić  Roześmiałam się głośno. Maciek patrzył na mnie z wyrzutem i złością. Popłakałam się ze śmiechu, gdy wyobraziłam sobie cały powrót do mnie. Otarłam łzy z policzków. Maciek odsunął się ode mnie obrażony.



12:43

Rozdział sto dwudziesty piąty

Rozdział sto dwudziesty piąty
Na niebie kłębiły się szare chmury. Weszłam do domu, a w sypialni przebrałam się w normalne ubrania. Na piżamie zauważyłam plamy krwi. Musiałam się otrzeć, jak pomagałam Maćkowi. Wrzuciłam koszulkę do kosza na bieliznę, a potem poskładałam pranie, które Maciek pozbierał. Postanowiłam od razu je wyprasować. Najpierw wyprasowałam wszystkie swoje rzeczy. Zaczęłam prasować jego koszulę. Zasłuchana w telewizor poczułam zapach spalenizny. Odsunęłam szybko żelazko od materiału. Zaszokowana patrzyłam na przypaloną koszulę. Czy ja muszę mieć takiego pecha?! Na plecach miała brązowe odbicie w kształcie żelazka. Nic się nie dało zrobić. Będę musiała odkupić koszulę. Dlaczego to mnie musi coś takiego się przytrafiać? Zezłościłam się na swoją gapowatość. Wyprasowałam spodnie, teraz zrobiłam to delikatnie. Wyłączyłam żelazko i schowałam deskę, a swoje rzeczy poukładałam w szafie. Spodnie Maćka położyłam na łóżku w pokoju gościnnym. Nie mogłam zrozumieć, jak mogłam mieć takiego pecha. Najpierw upadek w łazience, szklanka, teraz koszula. Co ze mną jest nie tak. Dochodziła 13.45. Panowie zaczęli już próbę w szkole tańca. Ciekawiło mnie, jak Maciek poradzi sobie z fokstrotem. To bardzo wymagający taniec. Rama musi być sztywna, jest podobna do ramy walca angielskiego. Ważne są również stopy i palce. W najprostszych figurach tego tańca jest najwięcej pracy. Na szczęście nie ma unoszenia na trzy. W fokstrocie jest elegancja i szyk, a do tego ruch jest swingowy. Spaloną koszulę odłożyłam na bok. Musiałam o niej powiedzieć Maćkowi. Postanowiłam zjeść lekki obiad. Nie wiedziałam, na co mam ochotę. Zaczęłam zagniatać ciasto na kopytka z wczorajszymi ziemniakami. Pokroiłam na kawałki i ułożyłam je na boku. Gdy zagotowała się woda, wrzuciłam kilka kopytek do niej a resztę poukładałam na talerzu i posypałam mąką. Włożyłam je do lodówki. Zastanawiałam się, jak poszła im próba. Mieli dziś ćwiczyć do 17.00, trener zawsze wypełniał w pełni godziny ćwiczeń. 
Po skończonym obiedzie przygotowałam sobie kawę. Z szafki wyciągnęłam czekoladę. Tak przygotowana przeszłam do salonu. Przeskoczyłam kilka kanałów i zostawiłam na serialu kryminalnym. Zastanawiałam się co dziś zrobić. Maciek będzie dopiero wieczór jak nie później. Musiałam skonsultować się co do choreografii tanga, bo chciałam zobaczyć, jak wygląda na żywo. Inaczej nie wiem co dodać w krokach. Postanowiłam skończyć kolejną część książki. Maćkowi dam odetchnąć bo musiał poukładać sobie kilka rzeczy. Byłam ciekawa czy Paweł powie mu co go gryzie. Zmęczenie nie powinno powodować wybuchu złości. Może miał jakieś problemy w rodzinie. 
Zaczytana nie zauważyłam, jak mi uciekł czas. Maciek pewnie jest już w teatrze albo na rozmowie z Pawłem. Miałam dylemat czy zadzwonić do niego. Jednocześnie nie chciałam go odrywać od pracy. Zabrałam kubek po kawie oraz puste opakowanie po czekoladzie i zaniosłam do kuchni. Z lodówki wyciągnęłam serniczek, który kupiliśmy poprzednio w sklepie, ukroiłam kawałek i położyłam na talerzyku. Przeniosłam się ponownie do salonu. Sprawdziłam stan biodra. Nie wiedziałam na nim żadnych obrzęków ani spuchnięcia. Nawet miejsce torebki nie było zaczerwienione. Wzięłam trochę maści i wsmarowałam w biodro. Widocznie wczoraj podczas gimnastyki z kajdankami nadwyrężyłam mięsień, który odezwał się z opóźnieniem. Poskładałam lekarstwa i zaczęłam jeść serniczek. Zapatrzyłam się w telewizor. Prawie zadławiłam się, gdy zadzwonił telefon. Wyświetlił się numer Maćka. Zaskoczona odebrałam.

– Witaj księżniczko  Usłyszałam jego ciepły głos.
– Witaj mój luby  Odpowiedziałam. Roześmiał się, w tle słyszałam gwar i jakieś urządzenie  Gdzie jesteś?  Spytałam.
– Jestem w teatrze, zaraz zacznę spektakl  Usłyszałam śmiech i gwizdy  Tak, to jest moja nimfa! I jest lepsza w łóżku od was!  Zaczerwieniłam się po koniuszki uszu. Dobrze, że mnie nie widział.
– Maciek, lepiej im nie mów o łóżku  Odparłam  Jeszcze coś sobie pomyślą  Dodałam speszona. Roześmiał się, w tle dalej czułam buczenie  Co tam tak buczy?  Po chwili zrobiło się cicho.
– Pati, oni już dawno mają różne wyobrażenia o łóżku. W szczególności jak wiedzą, że się tobą opiekuję. A buczy agregat w piwnicy  Odpowiedział rozbawiony.
– Co ty robisz w piwnicy?!  Spytałam zaskoczona. Przecież scena i garderoba była pod ziemią.
– To znaczy, nie dokładnie jestem w piwnicy, tylko piętro niżej od sceny. Mamy jakieś problemy techniczne i światła nie chcą się zapalić. Technik już sprawdza, co się dzieje. A my aktorzy z ciekawością oglądamy jego pracę, komentując  Wyjaśnił. Uśmiechnęłam się, już sobie wyobrażałam ich komentarze. Technik długo z nimi nie wytrzyma.
– Biedny technik  Wtrąciłam  Dzwonisz po coś konkretnego?  Spytałam.
– Chciałem się zapytać, jak się czujesz i co robisz? Oraz usłyszeć twój słodki głosik  Dodał czule. Chrząknęłam, znów się zaśmiał. Wrócił już do równowagi po porannym zdarzeniu. Odetchnęłam z ulgą.
– Czuję się dobrze, czytałam książkę i zajadałam serniczek. Nic ciekawego się nie działo  Odpowiedziałam, uspokajając głos  A jak z twoją ręką? Pewnie koledzy już snuli teorię, że coś ci zrobiłam.

– Z ręką w porządku. Kupiłem sobie maść i bandaże. Kolega mnie opatrzył na nowo. Nawet rana przestała krwawić. Owszem, koledzy wysnuli teorię, że mnie z nożem goniłaś, bo za bardzo byłem nadopiekuńczy. Drugi kolega stwierdził, że w łóżku mnie paznokciami zaznaczyłaś i szukali innych ran na ciele  Parsknęłam śmiechem. Wiedziałam, że tak będzie. Oni mieli bardzo wybujałe fantazje.
– A co im powiedziałeś?
– Prawdę. Stwierdzili, że marna ze mnie opiekunka i zaoferowali swoje usługi  Oznajmił, wybuchnęłam śmiechem.
– Może z nich skorzystam...  Wtrąciłam z namysłem.
– Ani mi się waż!  Zawołał. Roześmiałam się z jego słów.
– Maciuś nie obawiaj się, twoja opieka mi wystarcza.  Uspokoiłam go. Chciałam zadać pytanie, które mnie nurtowało odkąd pojechał  Maciek, rozmawiałeś z Pawłem?  Spytałam. Usłyszałam smutne westchnięcie.
– Tak, tylko to nie jest rozmowa na telefon  Odpowiedział, poważniejąc natychmiast.
– Rozumiem. A wiesz, o której wrócisz skoro macie problemy techniczne?  Spytałam.
– Nie wiem. To zależy.
– Od czego?
– Do spektaklu została niemal godzina. Jeśli technikowi uda się naprawić usterkę to wrócę koło 21.00. Jeśli nie to trzeba będzie odwołać spektakl i przenieść na inny dzień. Wtedy wróciłbym około 20.00, jak nie wcześniej  Wyjaśnił.

– A co dokładnie się stało z agregatem?  Spytałam, byłam ciekawa tego urządzenia.
– To jest urządzenie kontrolujące, które odpowiada za oświetlenie na scenie i adaptera muzyki. Nie wiemy, co się stało. Gdy włącza się oświetlenie, to wyłącza się muzyka i na odwrót. A jak zmienia się muzykę to słychać szumy i trzeszczenia. Technik w tym dłubie i dłubie, ale nie może dociec, co się dokładnie stało. Już resetował całe urządzenie, ale nic to nie dało. Teraz ogląda mechanizm w środku, podejrzewa, że przełączniki mają przebicia  Wyjaśnił. Zastanowiłam się przez chwilę.
– Słuchaj. Przekaż technikowi, że kable od muzyki i światła mogły zostać źle podłączone. Wystarczy je przełączyć i odpowiednio wbić do gniazdek, które są obok siebie. Nie wiem, jakie mają kolory. Zazwyczaj kable od muzyki są niebieskie a od światła czerwone. Więc niebieski kabelek do niebieskiego gniazdka czy przełącznika a czerwony do czerwonego. Powinno zadziałać.  Powiedziałam, w słuchawce zaległa cisza.  Maciek?
– Jestem, jestem. Tylko tak zaszokowałaś, że nie wiem co powiedzieć  Odparł  Poczekaj chwilę, przekażę te słowa technikowi  Usłyszałam szum i Maćka mówiącego do kogoś moje słowa. Ktoś coś odpowiedział. Usłyszałam głośny okrzyk radości. Uśmiechnęłam się, chyba naprawili agregat  Lady! Jesteś niesamowita!  Zawołał radośnie  A teraz powiedz, skąd wiedziałaś?  Spytał.
– A... miałam taki epizod w życiu  Odpowiedziałam oględnie. Roześmiał się, usłyszałam ponownie gwar głosów. Zerknęłam na zegarek, całe to zdarzenie zajęło im ponad dwadzieścia minut.
– Moja ukochana nimfo! Panno popielcowa! Uratowałaś spektakl  Powiedział rozradowany Maciek  Wszyscy jesteśmy ci bardzo wdzięczni, a technik powiedział, że po rękach będzie cię całował. Paweł dodał, że on woli pocałować cię w coś innego. Chyba go za to obiję...
– Maciek! Ani mi się waż...  Przerwałam mu  Spróbuj go tknąć...

– To, co...  Odparł zaczepnie.
– Przypomnij sobie, co powiedziałam, po wydarzeniu z kajdankami  Odparłam słodkim czułym głosem. Zamilkł. Uśmiechnęłam się zwycięsko. Wiedziałam, że żartował sobie z Pawła i nie uderzyłby go, ale wolałam dmuchać na zimne. Chrząknął, ktoś coś powiedział.
– Weź, nie czerwienię się jak panienka...  Odpowiedział speszony. Roześmiałam się z jego odpowiedzi.
– Czyżbyś właśnie okazał speszenie?  Spytałam słodkim głosem. Ponownie chrząknął. Ktoś się głośno roześmiał  Możesz powiedzieć, kto tak dogryza?
– Nie okazałem speszenia  Powiedział obronnym głosem, parsknęłam śmiechem, zawarczał  A ten ktoś, kto to Krzysiek. Muszę zainwestować w słuchawki, przynajmniej nie będzie tak wszystkiego słychać.
– To ścisz głośnik w telefonie  Poradziłam.
– To już mam zrobione. Ale czasami coś usłyszą, potem jeszcze dopiszą swoje słowa  Odpowiedział.
– Coś ciekawego jeszcze powiedział?
– Nie. A teraz wychodzę z piwnicy i idę do garderoby się przebrać, skoro przedstawienie czas zacząć. Będę musiał kończyć. Postaram się przyjechać jak najszybciej po spektaklu  Powiedział.
– Dobrze, nic się nie dzieje. Połamania sceny, zapomnienia scenariusza  Odpowiedziałam.

Odłożyłam telefon na stolik. Spektakl zaraz miał się zacząć. Byłam ciekawa, co mu powiedział Paweł. Jednak dobrze mu doradziłam, aby spotkali się sami bez mojego udziału. Maciek pewnie będzie ciekawy skąd wiedziałam jak naprawić urządzenie. Skończyłam jeść sernik i nie wiedzieć czemu, ale dalej miałam ochotę na coś słodkiego. Dopiłam herbatę i poszłam do kuchni. Wyciągnęłam ponownie serniczek i ukroiłam większy kawałek. Usiadłam ponownie na kanapie i przełączyłam kilka kanałów, zostawiając na wiadomościach. Sięgnęłam po serniczek. Zastanowiły mnie słowa Pawła o pocałunku w co innego niż w rękę. Może to tylko gra aktorska i żarcik. Maciek dość poważnie odpowiedział, że go obije. Nie chciałam, aby przeze mnie stracił przyjaciela. Chyba to była jednak tylko zabawa i wesołe dogryzanie koledze. Znak, że Pawłowi poprawił się humor. Widocznie rozmowa z Maćkiem mu pomogła. Ciekawa byłam czy Krzysiek również z nimi rozmawiał. Odłożyłam pusty talerzyk na stolik. Miałam dylemat co teraz zrobić. Dochodziła 19.45, wiadomości się skończyły, a Maciek będzie za godzinę. Postanowiłam wziąć kąpiel i przygotować kolację.



Copyright © 2016 Życie w rytmie tanga , Blogger