12:57

Rozdział dwieście dwudziesty siódmy

Rozdział dwieście dwudziesty siódmy
Dyrektora i Krzyśka nie było, Paweł chodził po pomieszczeniu. Gosia też gdzieś znikła. Usiadłam na krześle aby dać nogą odpocząć. Maciek dotknął mojego ramienia. Uśmiechnął się próbując dodać mi otuchy. Usłyszeliśmy trzask drzwi drugiej garderoby i po chwili wszedł Krzysiek. Popatrzył na nas z szerokim uśmiechem. 
 
– Czas na was i czas na premierę. Życzę połamania desek – Oznajmił. Dyrektor wszedł od strony drugiego korytarza.
– Cała widownia jest na dole, zamknęliśmy drzwi wejściowe na scenę oraz garderobę po drugiej stronie – Wstałam i poprawiłam sukienkę – Możemy zaczynać – Popatrzyłam na Pawła i Maćka. 
Wzięłam głęboki oddech i wyszłam z pokoju aby przejść do holu, a potem znaleźć się na schodach prowadzących na scenę. Poczułam dotyk na ramieniu. Obejrzałam się za siebie. Maciek uśmiechnął się do mnie. Przeszliśmy szybko przez korytarz, później zeszliśmy po mniejszych schodach. Stanęliśmy przed drzwiami do głównego foyer. Gosia stała przed nimi. Uśmiechnęła się do nas i otworzyła je. Przekroczyła próg. Odliczyłam do pięciu i stanęłam na pierwszym stopniu schodów. Maciek stanął po mojej lewej stronie, Paweł po prawej. Wszyscy zwrócili na nas uwagę. Usłyszałam klik aparatu. Zerknęłam na Pawła, a potem na Maćka. Ścisnął mi dłoń i zrobiłam pierwszy krok w dół. Z lekkim uśmiechem zeszłam po schodach, publiczność rozstąpiła się robiąc nam miejsce. Schodząc zobaczyłam Piotra i Agnieszkę trzymających się za ręce, Antonia i Kasię oraz Magdę, która uniosła kciuk w górę. Tadeusz i Halinka stali niedaleko Antonia. Wszyscy się do nas uśmiechali obserwując zejście. Krzysiek stał niemal przed drzwiami z szerokim uśmiechem. Przeszliśmy między ludźmi. Stanęłam przed drzwiami, Maciek trochę z tyłu po lewej stronie, Paweł po prawej. Odsunęłam rygiel i popchnęłam skrzydła szeroko je otwierając. Przeszłam przez próg i ruszyłam w stronę jasno oświetlonej sceny. Nie oglądając się za siebie przeszłam przesz nią i weszłam do garderoby. Maciek i Paweł weszli tuż za mną. Wypuściłam powstrzymywane powietrze z ulgą i zamachałam ręką aby mieć choć trochę wiatru. Usłyszeliśmy głosy na korytarzu. Maciek dotknął mojego ramienia ściskając je delikatnie. 
 
– Idealnie nam to wyszło – Powiedział cicho. 
Głosy umilkły. Pocałowałam go szybko w usta. Paweł minął nas aby stanąć za sceną i czekać na znak. Poszłam za nim ale stanęłam dwa kroki dalej. Zamknęłam oczy aby uspokoić rozklekotane serce. Mówiłam sobie, że to tylko kolejny występ taneczny, mało to pomagało. Zabrzmiała muzyka walca angielskiego. Spektakl czas zacząć. Paweł popatrzył na mnie i wszedł na scenę. Odliczyłam do pięciu i poszłam za nim. Gdy stanęłam na deskach nerwowość minęła, poczułam niesamowity spokój. Paweł zaprosił mnie do tańca. Nie musiałam odliczać taktu, idealnie wiedział kiedy zacząć. Wszystko wyszło nam płynnie. Oddałam się tańcu i postaci. Nasze ruchy i gesty pokazywały jak jesteśmy w sobie zakochani, zazdrośni. Moja solówka odzwierciedliła zagubienie i niepewność miłości do Maćka stojącego na pierwszym stopniu. Gdy tańczyliśmy rumbę nie udawaliśmy pożądania ciała. W ostatnich krokach muzyka zmieniła się na tango. Paweł wpadł wściekły na scenę i wyrwał mnie z jego rąk. Nasze figury oddawały walkę pomiędzy kochankami, a także moją miłość do Maćka. Publiczność obserwowała każdy nasz ruch i gest. Nikt nie przeszkadzał ani nie szeptał. Upadłam na deski, Maciek odepchnął Pawła, który machnął ręką schodząc ze sceny. Pomógł wstać i pogłaskał policzek. Zatańczyliśmy ponownie rumbę by na końcu wszedł Paweł. Popatrzył na nas, pokręciłam głową zbliżając się do Maćka. Odszedł. Maciek zrobił krok do tyłu i zaprosił mnie do tańca. Fokstrot był zwieńczeniem naszej miłości. Odnalazłam spokój, miłość, odzyskałam radość z życia i pasję do tańca. Ukłoniliśmy się i pocałował mnie w usta. Oddałam i zeszliśmy ze sceny przy gasnących lampkach. Oparłam się o ścianę korytarza. Maciek i Paweł szeroko się uśmiechnęli z ulgą. Zatrzęsły mi się ręce, cały stres i nerwowość odeszły. Usłyszeliśmy gromkie brawa i okrzyki. Maciek wyciągnął do mnie dłoń i poprowadził na środek sceny, która była znów oświetlona. Publiczność stała i głośno nas oklaskiwała. Ukłoniliśmy się i zeszliśmy ze sceny. Teraz Paweł podał mi rękę i poprowadził z powrotem. Kłanialiśmy się jeszcze trzy razy dopóki publiczność nie zaczęła wychodzić. Wróciliśmy do pierwszej garderoby, bo drugą zamknięto. Za drzwiami słyszeliśmy podniecone głosy i śmiechy. Po kilku minutach wszedł Krzysiek. Promieniał radością. 
 
– Sukces! Udało się, wbiliście wszystkich w krzesła – Powiedział mocno mnie przytulając – Dziękuję, byliście niesamowici. Zupełnie jakbym przeniósł się do świata tancerzy. Przekazaliście wszystko tak jak sobie wyobraziłem. 
– Cieszę się z twojego szczęścia – Odparłam. Na korytarzu zaległa cisza, a do nas dołączył dyrektor. On też był zadowolony. 
– Niesamowita sztuka, idealnie ją zagraliście. Ludzie są pod wrażeniem i wciąż o niej rozmawiają – Oznajmił. Usiadłam na kanapie dając odpocząć nogom – Bankiet już się zaczął, proszę przebierzcie się i dołączcie do nas. Musimy uczcić sukces – Przytaknęliśmy, wyszedł, poszłam do drugiej garderoby się przebrać. 
Ściągnęłam buty taneczne i pomasowałam stopy. Wciąż nie mogłam uwierzyć, że mam już za sobą premierę. Nie mogłam sięgnąć do zamka. Zaczęłam się gimnastykować ale wciąż mi to nie wychodziło. Potrąciłam kuferek i cicho zaklęłam. Do środka wszedł Maciek, uśmiechnął się, gdy zobaczył moje wygibasy. Podszedł i odpiął zamek. Podziękowałam mu ściągając sukienkę. Na szczęście zamknął drzwi. 
– Tak właśnie myślałem że będziesz miała z tym problem – Stwierdził, też przebrał spodnie i koszulę oraz buty. Założyłam szybko sukienkę i zapięłam ją z boku. Pasowaliśmy do siebie idealnie. Ubrał ciemno zieloną koszulę, ja sukienkę. Nie musiałam zmieniać upięcia ani makijażu czy biżuterii, bo pasowała do kreacji. Zapięłam zamki kozaków. Objął mnie w pasie i gorąco pocałował – Byłaś niesamowita na scenie. Pokazałaś więcej niż musiałaś – Wyszeptał mi do ucha – Twój taniec był taki prawdziwy, gra jakby to nie był twój pierwszy raz. Oglądając ciebie podczas solówki od razu mogłem wiedzieć co czujesz i myślisz – Pocałował mnie ponownie. 
– Maciek, też dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiłeś i namówiłeś do tej sztuki – Powiedziałam głaszcząc go po policzku – Chodźmy, nasi przyjaciele na nas czekają. Musimy opić sukces i zwieńczenie ciężkiej pracy na wybojach – Parsknął śmiechem i pociągnął mnie za rękę.
Zamknęliśmy garderobę. Puściłam go i skierowałam się w stronę sceny. Chciałam zobaczyć ją jeszcze raz pomimo, że będę na niej występować. Stanęłam na środku i popatrzyłam na pustą widownię. Maciek wszedł tuż za mną. 
 
– Pamiętasz, tutaj pierwszy raz cię pocałowałem – Parsknęłam śmiechem, pogładził mój policzek – Już wtedy wiedziałem, że czuję coś więcej do ciebie. Kocham cię i będę to mówił do końca świata i jeszcze dalej oraz złożę przysięgę – Zmarszczyłam czoło, uklęknął na jedno kolano wyciągając małe czerwone pudełeczko z kieszeni. Serce zatłukło mi się w klatce piersiowej gdy je otworzył. Patrzyłam na piękny pierścionek z brylantem obleczonym w małe płatki – Zostaniesz moją żoną? – Zapytał. 
Poczułam łzy w oczach, nie mogłam wydobyć z siebie głosu i tylko skinęłam głową. Uśmiechnął się szeroko i wstał na na palec włożył mi pierścionek. Pocałowaliśmy się gorąco i namiętnie. Odsunęłam się patrząc na dłoń. 
– Jest piękny dziękuję ale niespodzianki w formie dziecka nie mam – Roześmiał się głośno. 
– To przynajmniej nie będę miał stanu przedzawałowego tak jak Paweł – Zachichotałam. 
– Poczekaj jak się dowiedzą o nas. 
– Żyć nam nie dadzą, a teraz chodź, bo całe wino wypiją – Objął mnie ramieniem i zeszliśmy ze sceny. 
W korytarzach nie było nikogo, poprowadził mnie do małej sali po drugiej stronie korytarza. Ogłuszył nas gwar, śmiech i muzyka. Kilka osób nas zauważyło, a potem zaczęli głośno klaskać. Weszliśmy dalej, z szerokim uśmiechem przyjmowałam gratulację. Podeszłam do Magdy i Pawła. Tuż obok stali Tadeusz i Halinka oraz Piotr z Agnieszką, Krzysiek rozmawiał z Pauliną. Antonio obejmował Kasię. Magda głośno pisnęła i uwiesiła mi się na szyi. Panowie popatrzyli na nią jak na wariatkę.
 
– Gratuluję! – Krzyknęła wesoło, wskazując na moją dłoń z palcem. Maciek się zarumienił gdy jemu też się uwiesiła na szyi. Jego tata miał łzy w oczach gdy obejmował syna gratulując narzeczonej. Ktoś mi podał kieliszek wina i w końcu upiłam łyk aby zwilżyć gardło. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, Maciek wciąż trzymał mnie za rękę. Dyrektor wzniósł toast za premierę spektaklu, Paweł odkrzyknął, że dodatkowy toast za podwójne zaręczyny i becikowe. Goście wybuchnęli śmiechem, dyrektor kolejny raz się załamał gdy Maciek wskazał na moją dłoń. 
– Czy wyście się szaleju najedli albo jakiegoś afrodyzjaka? – Zapytał rozradowany wznosząc wysoko kieliszek życząc nam szczęścia. Bankiet rozpoczął się na całego. Goście co rusz nam gratulowali i składali życzenia. Szczęście wciąż mnie ogarniało i co rusz zerkałam na pierścionek nie mogąc w to uwierzyć. Podeszłam do uchylonego okna aby trochę odetchnąć świeżym powietrzem. Maciek od razu podszedł do mnie i potarł mi ramię. 
– Stało się coś? – Zapytał. 
– Nie, musiałam trochę odetchnąć – Odpowiedziałam wymijająco. Dotknął policzka. 
– I myślisz że uwierzę? – Powinnam była już się nauczyć że czyta moje uczucia jak książkę. 
– Czuję się szczęśliwa jak nigdy w życiu. Boję się że to kiedyś się skończy – Uśmiechnął się lekko. 
– Nigdy to się nie skończy, będę z tobą do końca życia. Też jestem szczęśliwy. Przetrwaliśmy tak wiele złego, że teraz czas na radość, zabawę i wolność oraz szczęście. Filip cię kochał, dziecko również i tak pozostanie. Teraz kocham cię ja, tak jak kochałem Julię. Oni siedzą tam na górze i są szczęśliwi z naszego spotkania i miłości – Uśmiechnęłam się czując niesamowitą ulgę po jego słowach. Pocałował mnie gorąco w usta. 
– Kocham cię – Wyszeptał mi do ucha. 
– Ja ciebie też kocham – Odpowiedziałam. 
– Pamiętaj, nasze życie to tango, a my tańczymy w jego rytmie – Dodał i pocałowaliśmy się namiętnie.
 

 Koniec

13:32

Rozdział dwieście dwudziesty szósty

Rozdział dwieście dwudziesty szósty
Magda zamknęła drzwi, uśmiechając się z ulgą. Przytuliłam ją jeszcze raz aby się uspokoiła. Zaczęłam ściągać z siebie ubranie, usiadła na krześle. Ręce jej drżały w oczach miała łzy. Podeszłam do niej w samych spodniach. Ścisnęłam jej dłonie i odwróciłam rękę z pierścionkiem chcąc się przyjrzeć, to był mały czerwony rubin. Paweł musiał się wykosztować. 
– Madzia, nie płacz.
– To łzy szczęścia. Po tym co mnie spotkało z Robertem nie sądziłam abym mogła jeszcze kogoś pokochać. Paweł pokazał, że tak nie jest, okazał się drugą połówką. Do tego dziecko. Czuję się niesamowicie szczęśliwa, jakbym żyła w jakieś bajce – Powiedziała. 
– Każdemu z nas należy się bajka i szczęśliwe zakończenie. Te przykre wydarzenia, cierpienie i ból tylko nas hartują i pozwalają docenić to co mamy. Przez to jesteśmy jeszcze bardziej szczęśliwi. Dzięki temu nasze marzenia się spełniają – Pocieszyłam ją – Dużo wspólnie przeżyłyśmy, ucząc się na błędach, wspólnie cierpiąc oraz wspierając się nawzajem. Koło fortuny zawsze się odwraca gdy się na to zasłuży tylko wystarczy poczekać – Uśmiechnęła się, wycierając policzki z łez. Wyciągnęłam z torebki chusteczki. Sięgnęłam do sukienki gdy otworzyły się drzwi do garderoby. Znieruchomiałam w połowie gestu. Maciek zaskoczony wszedł szybko zamykając za sobą drzwi. Uśmiechnął się lekko i popatrzył na Magdę, która już się uspokajała. On był już ubrany w koszulę i spodnie, na nogach miał buty taneczne. Ściągnęłam sukienkę z wieszaka i założyłam ją. Zapięłam zamek ale nie mogłam go domknąć. Odwróciłam się do Maćka plecami, od razu wiedział o co chodzi. Delikatnie musnął skórę i dopiął zamek. 
– Madzia, nie płacz – Zwrócił się do niej – Paweł jest normalny i będziesz z nim szczęśliwa – Magda parsknęła śmiechem. 
– Ja jestem szczęśliwa i dlatego płaczę – Wytarła znów łzy – Wiem, że Paweł jest normalny, bo ty masz gen szaleństwa w sobie skoro jesteś z wiedźmą – Parsknęliśmy śmiechem. 
– I kocham tą wiedźmę z jej wszystkimi wadami i zaletami – Powiedział patrząc na mnie, uśmiechając się ciepło. Zabiło mi szybciej serce. Usiadłam na krześle przed lustrem – Przyszedłem sprawdzić w jakim stadium ubioru jesteś? Krzysiek zaczyna szaleć i się denerwować oraz wszystkich opieprzać. Dyrektor też jest poddenerwowany. 
– Muszę zrobić jeszcze fryzurę i makijaż oraz założyć biżuterię – Powiedziałam. Magda wstała. 
– Słuchajcie, zostawię was samych i pójdę do Pawła – Stwierdziła podchodząc do drzwi. 
– Paweł siedzi na kanapie w pierwszej garderobie, tej co przechodziliśmy – Poinformował ją Maciek, skinęła głową i zamknęła za sobą drzwi. Maciek od razu pochylił się nade mną i pocałował w usta. Oddałam mu mocniej i bardziej namiętnie. Odsunął się trochę i przysiadł na stoliku.
 
– Uwierzysz w to co się działo? Z przyjaciół zostaliśmy rodzicami chrzestnymi i jeszcze ślub – Uśmiechnęłam się lekko. 
– Też się nie spodziewałam takiego obrotu sprawy, myślałam że Paweł zwieje – Parsknął śmiechem. 
– Nigdy nie zapomnę jego wyrazu twarzy gdy mu powiedziała, ani twojego na oświadczyny – Zaśmiałam się cicho. 
Sięgnęłam po kosmetyki i zaczęłam robić makijaż. Nie jakiś mocny ale musiał pasować do sukienki i nastroju. Maciek z uwagą przyglądał się moim czynnościom. 
– Co, chcesz nauczyć się malować? – Spytałam zaczepnie nakładając tusz do rzęs. Uśmiechnął się lekko. 
– Nie, zapamiętuję twoje piękno i twarz – Odpowiedział tuż przy uchu, opuszkiem palca musnął skórę na ramieniu. Zadrżałam – Jesteś piękna, teraz wyglądasz jak nimfa z leśnych odstępów – Serce tłukło mi się w klatce piersiowej. 
– Dziękuję za komplement – Cmoknęłam go w policzek. Uśmiechnął się zaskoczony. Pochylił się i odwrócił delikatnie moją twarz do swojej. 
– To było za mało – Pocałował mnie żarliwe w usta, na szczęście nie miałam na sobie jeszcze szminki.
Oddałam mu równie mocno. Jego dłoń spoczęła na piersi ale nie wsunął jej pod materiał. Nasz pocałunek przerwały gwałtownie otwierane drzwi. Odsunęliśmy się od siebie. Krzysiek stał w drzwiach z założonymi rękami na pieści. 
 
– Czy wyście zwariowali?! – Zawołał zezłoszczony – To my czekamy na was, aby obgadać plan występu, a wy się miziacie po kątach – Uśmiechnęłam się lekko. Maciek poprawił się na stoliku. 
– Krzysiek, spokojnie. Jestem prawie gotowa. Skończę tylko makijaż i upnę włosy – Powiedziałam spokojnie. 
– Ja już jestem gotowy – Odparł Maciek prezentując się Krzyśkowi.
W czarnej koszuli i spodniach wyglądał niesamowicie przystojnie i czarująco. Zostawił odpięte dwa guziki od góry, co dodało mu to seksapilu. Włosy postawił na żelu tworząc artystyczny nieład. Wstałam i pokazałam na sukienkę. Skinął głową i wyszedł ale nie zamknął drzwi, pewnie chciał nas pilnować abyśmy znów się nie całowali. Szybko dokończyłam makijaż i zaczęłam rozczesywać włosy. Kilka dni wcześniej byłam u fryzjera aby je trochę podciął i zrobił pasemka rozjaśniające. Teraz włosy lekko się kręciły bez lokówki, pasemka dodawały jasności koloru. Wzięłam dwa kosmyki i zaplotłam dwa małe warkoczyki, a potem na ślepo złączyłam je z tyłu głowy. Do włosów wpięłam spinkę z kwiatem zrobionym z diamencików. Zdjęłam swoje kolczyki i otworzyłam pudełko z kompletem od Maćka. On wciąż mi się przyglądał, jak zobaczył co chcę założyć uśmiechnął się szeroko. Założyłam kolczyki, chciałam sięgnąć po naszyjnik ale ubiegł mnie i stanął za mną. Uniosłam włosy do góry aby mógł go zawiesić na szyi. Cmoknął mnie w szyję, a potem w rowek między barkiem. Popatrzyliśmy na siebie w lustrze. 
– Jesteś piękna – Powiedział całując mnie w policzek. Uśmiechnęłam się lekko i wzięłam jeszcze czerwoną szminkę. Ona dodała drapieżności ale nie za bardzo. Wciąż patrzył na mnie w lustrze. Wstałam, poprawiając sukienkę w kilku miejscach. Obejrzał mnie od dołu do góry. Objął mnie w pasie i gorąco pocałował. Oddałam mu ale odsunęłam się po długiej chwili. 
– Maciuś, nie teraz bo szminkę zepsujesz – Powiedziałam chociaż była trwała. Cmoknął mnie w policzek. 
– Nie mogę się doczekać aż zetrę ci ją w łóżku – Wyszeptał mi do ucha gładząc talię. Ręka wsunęła się pod sukienkę. Zatrzymałam ją. 
– Kochanie, drzwi są otwarte – Spojrzał tam i westchnął. Znieruchomiał, patrząc na mnie. Zmarszczyłam czoło – Coś nie tak? 
– Pierwszy raz odkąd się poznaliśmy, powiedziałaś do mnie kochanie – Stwierdził. 
– Bo cię kocham – Odparłam, pocałował mnie mocno aż straciłam dech w piersi. Klepnęłam go w ramię. 
– Dziękuję – Wyszeptał mi do ucha i pociągnął za rękę abyśmy wyszli. 
Spojrzałam ostatni raz w lustro. Wszystko było w porządku. W pierwszej garderobie panował gwar. Paweł i Magda trzymając się za dłonie siedzieli na kanapie. Krzysiek opierał się o ścianę, Gosia i dyrektor stali obok lustra. Izabeli nie było. Spojrzeli na nas gdy tylko weszliśmy, zamilkli. Panowie otaksowali mnie z góry do dołu, dziewczyny Maćka. 
 
– Chyba wyglądamy dobrze skoro zaniemówiliście – Powiedziałam przerywając milczenie. Magda szturchnęła Pawła w kolano, chrząknął zawstydzony. Parsknęłam śmiechem. 
– Wyglądacie niesamowicie – Odparł dyrektor – Jestem pod wrażeniem, jak bardzo strój może zmienić człowieka, a do tego strój taneczny. Gdyby oni nie byliby w związku to miałbym nalot napalonych fanek – Wskazał na Pawła i Maćka – A ty, chyba jakiś urok rzuciłaś, bo nawet zaręczony facet nie może oderwać od ciebie wzroku – Wskazał na Pawła, zaczerwienił się lekko. Maciek ścisnął mi dłoń – Słuchajcie, za czterdzieści minut zaczynamy. Ludzie już się schodzą. Chciałbym abyście zrobili mały wstęp do sztuki – Zmarszczyłam czoło – Na pięć minut przed początkiem chciałbym abyście zeszli z głównych schodów i otworzyli drzwi prowadzące na scenę, a potem zaprosili gestami widzów. Później przejdziecie przez scenę – Zmarszczyłam czoło, nie do końca wiedziałam co on chce zrobić – Chodźcie to wam pokażę. Tylko od tej strony, u góry jest tłum – Minął mnie i Maćka wychodząc na korytarz. Uchylił lekko drzwi wejściowe i poprowadził nas do głównych schodów. Stanął na szczycie – Patrycja, ty będziesz w środku, Maciek po lewej stronie, Paweł po prawej. Odliczycie do pięciu i niemal jednocześnie zejdziecie po schodach – Zszedł po nich i przeszedł przez środek korytarza do drzwi – Maciek i Paweł staną po obu stronach, ty popchniesz je aby się otworzyły. Garderoby będą wtedy zamknięte. Panowie zrobią zapraszający gest, przejdziesz dwa kroki i dołączą do ciebie idąc za tobą. Wejdziecie na scenę, a potem z niej zejdziecie nie oglądając się za siebie – Uśmiechnęłam się, bo teraz wiedziałam co on chce pokazać.
Zgodziliśmy się i dwa razy przećwiczyliśmy zejście i otwarcie. Musiałam uważać na schodach aby nie zjechać obcasem oraz musiał zaprzeć się aby popchnąć drzwi. Gdy uznaliśmy że jesteśmy gotowi wróciliśmy do pierwszej garderoby. Magda uśmiechnęła się do nas. 
 
– Słuchajcie, właśnie Antonio mi napisał że już jest z Kasią. Pójdę do nich i tam poczekam na wasz występ – Powiedziała. 
– Antonio oszaleje gdy się dowie – Wskazałam na jej rękę z pierścionkiem. Uśmiechnęła się lekko. 
– Przecież już jest szalony – Odparła i zaśmiałyśmy się wspólnie. 
– Odprowadzę cię ale tylko do połowy, nie chcę aby mnie publiczność widziała – Odrzekł Paweł. 
Wyszli zostawiając mnie i Maćka samych. Dyrektor i Krzysiek znikli, pewnie poszli widać gości, Gosia zajmowała się szatnią i biletami. Maciek od razu objął mnie w pasie i pocałował. 
– Mamy dosłownie kilka minut dla siebie – Wymruczał i znów pocałował namiętnie. Uzmysłowiłam sobie że zaraz wystąpię przed obcymi ludźmi. Odsunęłam się od niego. Ręce zaczęły mi się trząść – Co się stało? – Zapytał zaniepokojony. 
– Chyba właśnie dostałam tremy – Powiedziałam cicho pocierając drżące dłonie. Chwycił je i mocno ścisnął. 
– Księżniczko, nie masz czego się bać. Twój taniec jest idealny, gra aktorska również, wszystko mamy opanowane i wyuczone. Wiesz co chcesz pokazać na scenie. Muzyka jest idealnie dobrana. Wyobraź sobie, że to kolejna próba bez publiczności. Na scenie jesteśmy tylko ja, ty i Paweł. Nie ma nikogo innego – Wzięłam głęboki oddech – Usiądź – Wskazał na kanapę. Gdy usiadłam zaczęły mi się trząść nogi. Serce galopowało w piersi – Pati, spokojnie, wszystko się uda. 
– A jak nie? Pomylę się, albo wywrócę, źle pokaże emocje? – Spytałam wciąż pocierając ręce ale niewiele to pomogło. 
Maciek zerwał się na nogi i podszedł do małej szafki w rogu pokoju. Odsunął ją i z głębin wyciągnął napoczętą flaszkę wódki i mały kieliszek. Uśmiechnął się diabolicznie podchodząc. Podał mi kieliszek i nalał trochę wódki. Jednym haustem wypiłam zawartość krzywiąc się lekko czując pieczenie w gardle. Od razu poczułam jak robi mi się ciepło, mięśnie brzucha się rozluźniły, ręce uspokoiły. 
– To zawsze pomaga na stres – Powiedział i w tym momencie do środka weszli Krzysiek, Paweł i dyrektor. Zaszokowani stanęli w progu. Wciąż trzymałam pusty kieliszek. 
 
– Czyś ty do reszty zwariował?! – Krzyknął wściekły dyrektor – I jakim cudem wódka znalazła się w tej garderobie?! – Maciek speszył się, Krzysiek i Paweł wybuchnęli śmiechem. 
– Co miałem zrobić? Dostała ataku paniki, uspokoić jej nie mogłem – Bronił się Maciek. 
– Wódką ją uspokajałeś?! – Zawołał dyrektor. Chciałam coś powiedzieć ale Maciek machnął ręką. Pokręciłam głową. Wstałam i przeszłam się po pomieszczeniu, zaśmiałam się cicho. 
– Chyba podziałało – Stwierdził Paweł widząc moją rozbawioną minę. Ręce już nie drżały. Dyrektor westchnął z rezygnacją, Maciek odłożył butelkę. Wzięłam głęboki wdech i wydech. Nie czułam już paniki tylko nerwowość oczekiwania. Paweł usiadł na kanapie, dyrektor na krześle załamany. 
– Dyrektorze, proszę się nie martwić, jeden kieliszek mi nie zaszkodzi. Nie mam aż tak słabej głowy. Zresztą jakoś nie czuję skutków ubocznych – Spojrzał na mnie i przeczesał włosy. 
– Tylko główna aktorka nie może pachnieć wódką podczas spektaklu – Wyjęczał. Uśmiechnęłam się lekko. 
– Mam na to sposób i nie pachnę wódką – Powiedziałam i wyszłam do drugiej garderoby. 
Pogrzebałam w torebce i zjadłam gumę do żucia, później użyłam ulubionych perfum. Trochę psiknęłam na szyję i nadgarstki oraz między rowek piersi. Spojrzałam w lusterko, poprawiając włosy oraz szminkę. Wróciłam do chłopaków. Maciek wciągnął głośno powietrze i zamknął oczy gdy stanęłam obok niego. Wódkę już gdzieś schował. 
– Ona nie pachnie wódką tylko różami – Oznajmił dotykając mojej dłoni. Dyrektor uśmiechnął się lekko. 
– I niech tak pozostanie. Jak ją napoisz jeszcze raz wódką to zrobię armagedon. Będziesz występował w każdym spektaklu, pokazie, wywiadzie, sztuce, występie, czymkolwiek co wystawi teatr – Maciek zbladł i się wzdrygnął. Ja też sobie wyobraziłam jakby to wyglądało. Paweł wybuchnął śmiechem, Krzysiek i Gosia uśmiechnęli lekko. Usiadłam na kanapie obok rozbawionego Pawła. 
– Dyrektorze, przecież to tylko mały kieliszek – Powiedziałam spokojnie. 
– Tylko on zawsze tak robi każdej nowej aktorce – Odparł – Jedna nawrzeszczała na niego na środku korytarza przy widzach. Alkohol podziałał na nią mocniej, zamiast uspokoić, wkurzył – Maciek uśmiechnął się krzywo. 
– Dobrze, obiecuję nie brać od niego alkoholu przed spektaklem, to był pierwszy i ostatni raz – Powiedziałam ale patrzyłam na Maćka. Widziałam rozbawione błyski w oczach. Rozległ się wesoły dźwięk komórki. Popatrzyliśmy na siebie ale to Maciek zaczął grzebać w kurtce. Uśmiechnął się i wyszedł z pokoju do korytarza. Popatrzyłam na Pawła, wydawał się inny, bardziej żywy – Ochłonąłeś już po dobrej nowinie? – Zapytałam go. Uśmiechnął się kącikiem ust. 
 
– Trochę, za to przeraża mnie myśl, że będę ojcem, do tego mężem. Nawet do głowy mi nie wpadło że ona mogła zajść. Owszem, chcę mieć dzieci ale chciałem jeszcze trochę poczekać. Do tego jej zachowanie wzbudziło wątpliwości – Odpowiedział – Gdy mi to powiedziała myślałem że wkręca, gdy uzmysłowiłem sobie co powiedziała, to chciałem wylecieć w kosmos ze szczęścia – Parsknęłam śmiechem. Maciek wrócił trzymając komórkę w ręce. 
– Mój tata już przyjechał z panią Halinką, pójdę się z nim przywitać. Idziesz ze mną? – Zapytał patrząc na mnie. Skinęłam i wstałam kierując się do wyjścia. 
– Tylko nie pokazujcie się za bardzo publiczności – Poprosił dyrektor – Macie zaledwie kilka minut – Dodał. 
Przytaknęliśmy i wyszliśmy do korytarza, a potem do małej wnęki przed szatnią. Maciek zamachał tacie i pani Halince. Przywitaliśmy się ciepłymi uściskami. Od razu powiedział co spotkało Pawła i Magdę oraz pochwalił się, że będzie ojcem chrzestnym, a ja matką. Śmiali się ze mnie gdy powiedział o wódce i dyrektorze. Po kilku minutach musieliśmy się pożegnać z obietnicą spotkania na bankiecie. Zeszliśmy do podziemia.
 

16:07

Rozdział dwieście dwudziesty piąty

Rozdział dwieście dwudziesty piąty
Paweł staną w progu, ścisnęłam jego dłoń pocieszająco. Skinął i wziął głęboki oddech. Gdy usłyszał muzykę wszedł na scenę. Próba generalna wyszła nam idealnie. Nie mieliśmy żadnych przystanków ani potknięć. Poczułam się uspokojona. Skoro teraz wszystko zatańczyłam poprawnie oraz nie miałam żadnych wpadek, to na premierze też tak będzie. Krzysiek wyłączył muzykę gdy tylko zeszliśmy z Maćkiem ze sceny. Pocałowaliśmy się już za drzwiami. Od niego też wyczuwałam spokój. Wciąż na mnie patrzył. Paweł zniknął z widoku. Maciek rozejrzał się w poszukiwaniu kolegi. Gosia która siedziała na kanapie powiedziała.
 
– Paweł dostał wiadomość i poszedł na górę – Skinęliśmy i spojrzeliśmy na siebie. Maćkowi zabłysły oczy. 
Zerwał się i wybiegł, ja tuż za nim. Weszliśmy po schodach i nadsłuchiwaliśmy. W korytarzu ktoś rozmawiał. Pociągnął mnie do kolumny i skryliśmy się za nią aby podsłuchać. Wychyliłam się i zobaczyłam Pawła stojącego obok okien, tuż obok stała Magda. Czułam się jak szpieg. Maciek pociągnął mnie za rękę i stanęliśmy we wnęce między oknem, a druga kolumną. Teraz idealnie widziałam twarze obojga. Magda miała łzy w oczach, Paweł smutny wyraz twarzy. Jakimś cudem nas nie zauważyli. Usłyszałam strzępek rozmowy. 
– Paweł przepraszam, że nie rozmawiałam z tobą – Powiedziała – Stało się coś ważnego w moim życiu i nie mogłam sobie z tym poradzić. 
– To dlaczego tym się nie podzieliłaś? – Zapytał – Przecież bym cię wsparł, pomógł. Co takiego się wydarzyło, że dwa dni zajęło ci ogarnięcie? – Magda wzięła głęboki oddech. 
– Jestem w ciąży – Powiedziała matowym głosem. Paweł otworzył szeroko oczy, Maciek stojący obok ścisnął mi ramię – Z tobą. Będziesz ojcem – Dodała spuszczając wzrok, zauważyłam jak łzy spływają jej po policzku. Stał wpatrując się w nią intensywnie. Chciała odejść ale Paweł chwycił ją w pasie. 
– To najwspanialsza wiadomość jaką usłyszałem – Krzyknął z radością i obrócił się wokół własnej osi – Kocham cię tancereczko – Powiedział głośno i pocałował ją w usta. Magda roześmiała się, znów ją przytulił. Od Pawła biła radość i szczęście, nawet miał łzy w oczach. Pocałował ją wprost w usta. Niespodziewanie klęknął i chwycił za dłoń. Na twarzy miała zagubienie – Zostań moją żoną – Oznajmił. Maciek za mną zesztywniał z zaskoczenia. Uśmiechnęłam się szeroko. Magda wpatrywała się w niego zaskoczona. 
– Oświadczasz się, bo będziesz ojcem czy jaja sobie robisz? – Zapytała mrużąc oczy. Parsknęłam śmiechem, chyba się czegoś ode mnie nauczyła przez przypadek. 
– Jaj już użyłem i nie ma po co ich robić. Chciałem się oświadczyć po premierze, ale ty zaczęłaś dziwnie się zachowywać, nawet pierścionek kupiłem tylko został w kurtce – Wyjaśnił wciąż klęcząc i trzymając ją za dłoń – Odpowiesz czy mam tak do końca świata klęczeć? Już mnie kolana bolą od posadzki – Stwierdził, parsknęła śmiechem. 
– Zostanę twoją żoną – Oznajmiła. 
Wstał i znów ją pocałował obracając wokół siebie. Maciek nie wytrzymał i wyszedł za kolumny z głośnym okrzykiem gorzko i gratuluję. Poszłam za nim z szerokim uśmiechem. Stali zaskoczeni widownią. Przytuliłam mocno Magdę. 
 
– Gratuluję, jestem taka szczęśliwa. Widzisz, nie musiałaś się tak zamartwiać, do tego upiekłaś dwie pieczenie na jednym ogniu. Męża i dziecko – Zaśmiała się, ocierając łzy wzruszenia. Maciek uściskał kolegę. 
– Paweł, mam nadzieję, że będę świadkiem na ślubie i stanie się niezapomnianym – Oznajmił. Pogratulował Magdzie, ja Pawłowi. 
– To już wiem skąd byłaś taka pewna, że nie mam o co się zamartwiać – Stwierdził z szerokim uśmiechem. Maciek mnie objął ramieniem – Powiedziała ci, a ty milczałaś. 
– Co ty myślałeś, jesteśmy przyjaciółkami – Uśmiechnął się szeroko, kręcąc głową jakby nie wierząc w to co się dzieje. 
– Jak ty się znalazłaś? – Zapytał Magdy. Zarumieniłam się lekko, gdy popatrzyła na mnie – Dobra, jeszcze dodatkowo ją ściągnęłaś, bo widziałaś jak bardzo się martwię – Przytaknęłam. Parsknął śmiechem. 
– Paweł ty jej jeszcze nie znasz, zawsze wywinie coś niespodziewanego. Co prawda czasem to katastrofa... – Powiedział Maciek, Magda ścisnęła dłoń Pawłowi. Zmrużył oczy. 
– I pewnie o wszystkim wiedziałeś? – Zapytał podejrzliwie. Zarumieniłam się bardziej, Magda roześmiała się głośno. Maciek przytaknął – Ty zdrajco! I nie powiedziałeś? 
– Paweł, dałem słowo i miałem takie groźby, że wiedziałem, że są do spełnienia – Odpowiedział rozbawiony wyrzutem kolegi. 
– Niezłe z was wiedźmy – Powiedział Paweł roześmiany – Jedna lepsza od drugiej, powinnyście sabat założyć – Zaśmiałyśmy się głośno. Magda była rozluźniona, ja szczęśliwa że tak się wszystko potoczyło. 
– Jeszcze podsłuchują prywatne rozmowy – Wtrąciła patrząc na mnie znacząco. 
– To był Maćka pomysł, bo chciał zobaczyć jego minę – Wskazałam na Pawła. Maciek szturchnął mnie w ramię, gdy na niego wszystko zrzuciłam. 
– Tak, teraz będzie się ze mnie nabijał – Odparł Paweł. Maciek uśmiechnął się szeroko. 
– Oczywiście, będziesz tatusiem. Zaraz znajdziemy pieluszki, mleko i pampersy w garderobie. Poczekaj jak powiesz o tym Krzyśkowi i reszcie – Westchnął. 
– Wiem, już sobie to wyobrażam. Poczekaj – Zwrócił się do Magdy, wybiegając z korytarza. Patrzyła na nas zdezorientowana. 
– Chyba wiem po co poleciał – Powiedział Maciek.
Paweł wrócił po dwóch minutach w dłoni miał małe czarne pudełeczko. Uklęknął ponownie przed Magdą otwierając je. W środku był pierścionek zaręczynowy z małym czerwonym oczkiem. Magda uśmiechnęła się szeroko. 
 
– A teraz aby tradycji stało się zadość i przy świadkach. Powtórzę, zostaniesz moją żoną? – Magda miała łzy w oczach i skinęła głową. Paweł wstał i nałożył jej pierścionek na palec. Pasował idealnie. 
Krzyknęliśmy z Maćkiem klaskając. Pocałowali się i przytulili. Do korytarza weszli Krzysiek i Gosia oraz Izabela. Od razu wiedzieli co się wydarzyło. Wesoło krzyknęli i podeszli do nas. Pogratulowali narzeczonym. Maciek pocałował mnie w usta. 
– Paweł ma szczęście – Wyszeptał mi do ucha – Ja też mam szczęście że ciebie mam. Wiedz, kocham cię – Uśmiechnęłam się szeroko. 
– Ja ciebie też kocham – Odpowiedziałam i pocałowałam go. 
– Paweł, szykuj wódkę, wino i bimber. Czeka nas ślub i chrzciny – Oznajmił Maciek wesoło – To będzie impreza stulecia. Do tego musimy opić becikowe – Roześmialiśmy się głośno. 
– Ta, a potem będziecie szukać pana młodego na drugim końcu Krakowa albo pod stołem – Wtrąciłam zgryźliwie. 
– Lady, Paweł ma mocną główkę, chyba że żona mu nie pozwoli imprezować – Odgryzł się Maciek. Magda zmrużyła oczy. 
– A co, ma siedzieć w domu, pilnować dziecka i zarabiać – Odparowała. Paweł uśmiechnął się lekko i rozłożył ręce. 
– To wpadłem, chłopaki koniec imprez i szlajania się po nocach – Krzysiek i Maciek zabuczeli. 
– Poczekaj, już my cię wyciągniemy spod tanecznego buta – Parsknęłam śmiechem. 
– Maciuś, lepiej uważaj, bo będziesz miał do czynienia nie tylko z Magdą ale też ze mną – Pogłaskałam go po policzku. Speszył się, Magda roześmiała się głośno. 
– Pati, przecież my też jak zrobimy imprezę, to przez tydzień nas nie będzie w domu. Do tego matka chrzestna powinna dawać dobry przykład dziecku jak podporządkować faceta – Roześmiałam się głośno, a po chwili przestałam. 
– Matka chrzestna? – Spytałam słabo. Uśmiechnęła się szeroko i spojrzała na Pawła, skinął głową. 
– Tak, będziesz druhną i matką chrzestną dziecka – Oznajmiła, poczułam łzy w oczach. Przytuliła mnie mocno – Co ty myślałaś? Nawet nie próbuj odmawiać. Jesteś i będziesz moją najlepszą przyjaciółką na dobre i złe – Odwzajemniłam uścisk. 
– To czas szykować prezent na chrzciny i ślub – Stwierdziłam ocierając łzy – Będę musiała skonsultować się z ojcem chrzestnym, kto nim będzie? – Magda spojrzała na Pawła, ten uśmiechnął się zadowolony i wskazał na zaskoczonego Maćka. 
– Chyba żartujesz? – Spytał z niedowierzaniem. 
– Nie, jesteś moim przyjacielem – Odpowiedział – Chcę abyś był ojcem chrzestnym pomimo wariackiego charakteru – Parsknęłam śmiechem. Maciek uśmiechnął się szeroko szczęśliwy. Popatrzyliśmy na siebie. 
– To jak mamusiu chrzestna co kupujemy na prezent? Miotłę, buty taneczne, czy wódkę? – Machnęłam ręką. 
– Wódkę to on lub ona będzie pić dopiero jak osiągnie pełnoletniość. Miotłę wolę nie, bo będzie jeszcze gorszą wiedźmą albo wiedźminem, buty taneczne to zależy czy będzie miał talent po mamusi czy po tatusiu. Wiem! Kupimy mu Lamborghini – Maciek parsknął śmiechem. 
– Co myśmy zrobili? – Spytała Magda patrząc na Pawła. 
– Jak to co, stworzyliśmy rodziców chrzestnych z piekła rodem. Ta, Lady wiedźma – Wskazał na mnie –Ten piekielnik z kotem demonem – Opowiedział. Uśmiechnęliśmy się z Maćkiem. 
– Jesteście niesamowici – Wtrącił Krzysiek stojący obok – Zaledwie zacząłem przygotowywać spektakl. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że to się tak wszystko skończy. Tak wariackich miesięcy nigdy nie przeżyłem, ale nie żałuję. Cieszę się z waszego szczęścia i wiem, że premiera będzie sukcesem. Pomimo wzlotów i upadków, wypadków, wściekłości i miłości, niedomówień, to nigdy nie zamieniłbym na to, co było przedtem. Jedna osoba – Spojrzał na mnie – potrafiła odmienić życie nie tylko moje, a dwóch facetów i to o trzysta sześćdziesiąt stopni. Jesteś niesamowitą kobietą i dla mnie to zaszczyt, że chcesz występować w moim skromnym spektaklu oraz zostałaś moją przyjaciółką – Zarumieniłam się od jego deklaracji. Przytuliłam go mocno – Dziękuję – Wyszeptał mi do ucha. 
W tym momencie wszedł dyrektor. Popatrzył na nas podejrzliwie. Paweł trzymał Magdę za rękę, ja Maćka. Uśmiechnęliśmy się do niego niewinnie, tak nam się wydawało. 
 
– Dobra, co zmalowaliście? – Spytał. 
– Nic, naprawdę – Odpowiedział Krzysiek – Jesteśmy już po próbie i zaraz pójdą się przebrać – Wskazał na naszą trójkę – Tylko wydarzyło się coś niespodziewanego – Zmrużył oczy. 
– Dyrektorze, przedstawiam panu, przyszłych rodziców i małżonków Miszter – Powiedziałam wskazując na Magdę i Pawła, uśmiechnęli się do niego. Dyrektor popatrzył na mnie z niedowierzaniem. 
– Żartujesz? Wkręcasz biednego dyrektora aby jeszcze bardziej się denerwował nie tylko premierą – Parsknęliśmy śmiechem. 
– Nie, ona nie żartuje – Przejął pałeczkę Paweł – Właśnie się dowiedziałem, że zostanę ojcem a ona – Wskazał na Magdę, spuściła wzrok zarumieniona na policzkach – Zgodziła się zostać moją żoną – Dyrektor patrzył na nas i chyba nie mógł w to uwierzyć. 
– Ile wypiliście? – Wybuchnęliśmy śmiechem. 
– Nic nie piliśmy, to wszystko prawda – Odpowiedział Maciek. Na twarzy dyrektora zagościł szeroki uśmiech. 
– Gratuluję! – Zawołał i najpierw przytulił Pawła, później Magdę – Życzę wam szczęścia i pieniędzy oraz zdrowia, to kiedy szykować wódkę, wyprawkę dla malucha? – Zaśmialiśmy się z jego życzeń. Paweł zrezygnowany machnął ręką. 
– To zależy od tego jak rodzice chrzestni wszystko zorganizują – Powiedział patrząc na nas, dyrektor od razu skojarzył fakty. 
– Paweł, a wy wiecie na co się pisaliście biorąc ich na rodziców? – Spytał dyrektor. 
– Właśnie nie... – Ryknął śmiechem. 
– To współczuję, już widzę jak to dziecko będzie się wychowywało. Sarkazm weźmie od niej, żart od niego, przecież to będzie dziecko tańca i teatru. Wytrzymacie to? – Paweł i Magda zgodnie westchnęli. 
– Dyrektorze, mam nadzieję że przeżyjemy i nie będzie armagedonu – Odpowiedziała Magda patrząc na mnie. 
– Madzia, nie bójcie się, będziemy grzecznymi rodzicami chrzestnymi – Obiecałam. 
– I myślisz że ci uwierzę? – Zapytała – Po tym co przeszłyśmy jakoś trudno w to wierzyć – Uśmiechnęłam się do niej porozumiewawczo. 
Słuchajcie, nie chcę psuć szczęśliwej chwili – Wtrącił Krzysiek – ale musicie już iść się przygotowywać. Zaraz przyjdą goście oraz publiczność. Nie możemy tak stać – Zgodziliśmy się z nim i zeszliśmy do podziemi teatru. 
Paweł zaprosił Magdę do garderoby, aby nie została sama. Pociągnęłam ją do swojej garderoby, by mi pomogła przygotowywać się do pierwszego w moim życiu spektaklu.
 
Copyright © 2016 Życie w rytmie tanga , Blogger