13:11

Rozdział dziewięćdziesiąty czwarty

Rozdział dziewięćdziesiąty czwarty
Teraz to ja się zaczerwieniłam a Maciek odwrócił wzrok.

– Wczoraj Maciek ześlizgnął się z tej kanapy i upadł na mnie.
– A wcześniej zrzuciłem ją, gdy zadzwonił telefon. Uderzyła w kant stolika Dodał. Goście roześmiali się z naszych wyjaśnień. Mechanicznie dotknęłam plasterka na skroni. Maciek dotknął mojej dłoni i ścisnął delikatnie. Widziałam poczucie winy na jego twarzy. Odwzajemniłam uścisk.
– Nawet nie sądziłem, że można tyle przeżyć przez dwa tygodnie... Powiedział z westchnieniem Krzysiek. Uśmiechnęłam się, doskonale go rozumiałam.
– Masz rację. Ledwo zaczęliśmy przygotowywać spektakl. A tutaj, nowa osoba, która wprowadza chaos i zabawę. Nie dość, że wpada pod samochód przez zazdrość, ucieka ze sceny. Później odnajdywana jest w swoim własnym domu. Dodatkowo ochrzania aktora za lenistwo. To za szybko się dzieje. Po prostu kolejka górska. Czy przy tobie zawsze były takie przygody? Stwierdził wesoło Paweł.
– Dodaj, wywrotka na beton. Przygniecenie przez kolegę na kanapie i zrzucenie. Wtrącił Maciek. 
Antonio i Magda zaczęli się śmiać. Poprawiłam się niespokojnie na kanapie. Byłam zażenowana tymi wszystkimi sytuacjami. Co oni sobie pomyślą. Przecież nie robiłam tego specjalnie ani celowo. Po prostu samo jakoś tak wychodziło.
– Ależ to nie moja wina... Odpowiedziałam, protestując słabo. Goście ponownie zaczęli się śmiać. Maciek pogładził mnie po biodrze.
– Oczywiście nie twoja wina. Nic nie jest twoją winą Zapewnił mnie wesoło. Szturchnęłam go w bok. Zakrztusił się śmiechem.
– Bardzo śmieszne Odparłam z wyrzutem. Byłam zła na niego, że się ze mnie nabijał.
– Pati, nie obrażaj się Wtrącił rozbawiony Antonio Ty po prostu tak masz. Nie dość, że przyciągasz ludzi. To jesteś ciepłą i przyjazną osobą, do której wszyscy legną. Nawet takie ponuraki jak niektórzy nasi niektórzy kursanci. Twoje przygody dodają zabawy i radości innym. Również tobie Wzruszyłam się jego deklaracją i słowami. 
Poczułam ciepło w sercu. Nie sądziłam, że aż tyle dla nich znaczę. Zapiekły mnie oczy, potrząsnęłam głową.
– Nawet nie myślałam...
– Znowu to samo Westchnęła Magda i pokręciła głową. Maciek zmarszczył czoło.
– Co rozumiesz przez słowa „znowu to samo”? Zapytał.
Chodzi o to, że Patrycja miała dość paskudny start w życiu. Przychodząc na podstawowy kurs, była nieśmiałą cichą dziewczyną. Uciekała niemal przed każdą osobą, która chciała się z nią zaprzyjaźnić. Przychodziła, tańczyła i ćwiczyła, wychodziła. Na początku nie wiedzieliśmy, jaki ma charakter. Uważaliśmy ją za cichą myszkę. Owszem czasem coś powiedziała, zażartowała. Dopiero koleżance z grupy udało przebić mur, który zbudowała. Najpierw rozmawiały tylko o tańcu. Potem na inne tematy. Patrycja okazała się miłą i uczynną dziewczyną z wielkim poczuciem humoru. Nieraz płakaliśmy ze śmiechu, gdy coś powiedziała lub opowiedziała. Mówię, że znów to samo. Zamknęła się w sobie i nijak jest się przez to przebić. Pati nie zamykaj się na nowo Zwróciła się do mnie Magda Przecież teraz nie ma wokół ciebie żadnych negatywnych osób. Wszyscy chcemy, abyś była sobą. Wesołą i ciepłą oraz uczynną osóbką. Nie przejmuj się opinią innych. Nikogo z nas nie zranisz, gdy czasem zechcesz być sama. My to rozumiemy. Po odejściu Filipa jest ci ciężko. Nie uciekaj od nas bo jesteśmy twoją rodziną. Rodzina trzyma się razem. Bez względu na to, jakim się jest i co się robiło. Jesteś silną osobą, skoro tyle wytrzymałaś i przeżyłaś. To cię ukształtowało. Dla nas jesteś idealna. Nie chcemy cię stracić i nie pozwolimy na to Ponownie się wzruszyłam. 
 Byłam przyzwyczajona do samotności i braku przyjaciół. Sporo przeszłam, przez których ludzi myślałam, że kocham i lubię. Postanowiłam uciec od nich. Maciek pogłaskał mnie po dłoni. Magda uśmiechała się do mnie ciepło. Reszta również. Odwzajemniłam uśmiech.

– Lady, nie znamy cię zbyt długo Powiedział Krzysiek Koledzy chyba się ze mną zgodzą Paweł i Maciek przytaknęli Gdy pierwszy raz cię spotkaliśmy, wróć. Raczej, jak ty do nas podeszłaś. Od razu wiedziałem, że jesteś odważna i uczynna. Później poznając twój charakter potwierdziły moje pierwsze wrażenie. Masz w sobie siłę. Odwagę, dobro, poczucie humoru, radość. Każdy z nas ma swoje wzloty i upadki, ty również. Nie obawiaj się o to, co myślą inni. Tak szybko cię nie zostawimy. Mnie osobiście zaimponowałaś swoją odwagą i charakterem oraz miłością, jaką darzysz taniec Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
– Dziękuję Wykrztusiłam ze wzruszeniem. Byłam szczęśliwa z ich słów. Również z tego, że mam przyjaciół. Pomimo moich wahań nastrojów. Maciek cały czas ściskał moją dłoń. Dodawało to otuchy i wsparcia Magda Zawróciłam się do niej A co u Agnieszki? Dawno ze sobą nie rozmawiałyśmy. Nie widziałam jej na kursie.
– Ma partnera do tańca i zdobyła klasę „C” w standardzie, a w latino „B” Odpowiedziała Teraz zrobiła sobie przerwę po turnieju. Mówiła, że na pewno będzie chodzić na twoje warsztaty tańca Dodała.
– A kiedy byście chcieli zacząć te warsztaty? Zapytałam.
– Myśleliśmy, żeby zacząć w przyszłym miesiącu. Zbierzemy wtedy grupę chętnych par i znajdziemy wolny termin Odpowiedział trener Również chcielibyśmy, abyś pierwsze porządnie wyzdrowiała. Więc się nie śpieszy Zastrzegł Jeszcze będziesz miała próby do spektaklu. Nie chcemy, żeby kolidowały ze sobą.
– Rozumiem. Krzysiek, kiedy planujecie premierę? Pytałam już kilka razy o to Powiedziałam. Maciek uśmiechnął się kącikiem ust. Paweł również. Krzysiek zmieszał się trochę.
– Lady. Jeszcze nie wiem, kiedy planować premierę. Głównie przez ciebie. Nie wiem, kiedy będziesz mogła tańczyć. Nie wiem, kiedy przeniesiemy się na scenę. Gdyby nie twój wypadek, wiedziałbym ogólnie, kiedy planować premierę. Jak na razie nauczyliście się dwóch tańców z czterech. W niezadowalającym stopniu. Zajęło wam to tydzień. Musicie nauczyć się dwóch następnych i do tego gra na scenie. Muszę znaleźć muzykę i sprawdzić ją w tańcach. Jednocześnie panowie mają swoje spektakle i zajęcia. Próby nie odbywają się codziennie. Dlatego nie wiem, kiedy premiera. Na samym początku myślałem o grudniu lub styczniu. Teraz mamy końcówkę sierpnia. Zaraz zacznie się nowy sezon teatralny. Festiwale, w których chłopaki pewnie wezmą udział. Każdy będzie miał nowy repertuar. Będą musieli się do niego ustosunkować. To próby będą ustalane tak, aby nie kolidowały ze spektaklami Zakończył Krzysiek.
Skinęłam głową ze zrozumieniem. Teraz rozumiałam jego dylemat. Było mi żal, że to przeze mnie opóźniają się próby. Spochmurniałam. Maciek zauważył to i dotknął mojego uda.

– Nie zamartwiaj się, że przez ciebie opóźniony jest termin premiery. Czasami tak się zdarza i nie masz na to wpływu. Jak na razie nikt nie wie, że robimy nowy spektakl, oprócz dyrektora. Wie, że zaczęliśmy próby i nie wiemy, kiedy premiera. Również wie o tobie i wypadku. Rozumie to i akceptuje  Pocieszył mnie Maciek.
– Rozmawialiście z dyrektorem o mnie?  Zapytałam zaskoczona.
– Oczywiście. Dyrektor musiał wiedzieć, czy kogoś znalazłem jako trzeciego aktora  Odpowiedział Krzysiek  Co prawda, trochę mu się nie spodobało, że to będzie zawodowa tancerka. Przekonałem go o twojej pasji i powiedziałem mu słowa, które nam mówiłaś  Zmarszczyłam brwi.
– Jakie słowa?  Zapytałam.
– Te, które mówiłaś o tańcu i historii, na sali tanecznej. Opowiadałaś nam, jak tancerz odgrywa swoją rolę w tańcu. Jak chce przekazać uczucia i emocje. Mówiłaś, że taniec to również gra aktorska  Odpowiedział Krzysiek  Przekonały go moje słowa i zgodził się na ciebie. Zastrzegł również że jak wróci, to chce cię poznać. Musicie obgadać kilka rzeczy związanych z biurokracją teatru  Napiłam się soku. Nie sądziłam, aby tak dobrze pamiętał moje słowa. Paweł uśmiechnął się, widząc moją zaskoczoną minę.

– Lady, twoje słowa zostały zapamiętane nie tylko przez Krzyśka. Również je przypominam sobie w wolnej chwili. Mówiłaś z taką pasją i radością. Każdy taniec opisywałaś tak wyraziście, że czułem się, jakbym był w jakimś klubie tanecznym i przeżywał to z tancerzami  Powiedział Paweł.
– Moje słowa nie obrazują tego, co można przeżyć na parkiecie. Trzeba zatańczyć, aby wiedzieć, co się czuje. Każdy krok tańca musi się poczuć. Taniec trzeba przeżyć. Kiedyś zabiorę was do klubu, gdzie tańczą tango. Poczujecie moc, energię. Na to nie ma słów. Pomoże wam to w zbudowaniu postaci  Odpowiedziałam, byłam również mile zaskoczona, że moje słowa tak ich poruszyły i wywarły takie wrażenie. Maciek musnął moją dłoń.
– Ty też zatańczysz?  Zapytał cichym ciepłym głosem.
– Jeśli ktoś mnie poprosi...
– Będę pierwszy!  Powiedział Paweł z entuzjazmem.
– Jeszcze czego? Won mi od mojej panny popielcowej  Zagroził Maciek z lekkim uśmiechem. Był to bardzo zaborczy uśmiech  Spróbuj tylko z nią zatańczyć bez mojej zgody...
– To co?  Wtrąciłam prowokacyjnie. Spojrzał mi w oczy.
– To może się skończyć źle nie tylko dla niego...  Odpowiedział z nutką groźby.
– Bo się wystraszę  Udał przerażenie Paweł.
– Bój się bój. Ona jest moją nimfą. Tylko moją  Powiedział twardo Maciek.
– Maciek, jeszcze nie wiadomo, czyja ja jestem. Na to trzeba sobie zasłużyć. Na razie grabisz sobie takimi pogróżkami  Odparłam cicho prosto do jego ucha. Chrząknął speszony  Nie lubię, jak ktoś jest zbyt o mnie zazdrosny i zaborczy. Od razu uprzedzam, aby nie było niedomówień. Nie mam zamiaru tłumaczyć i uspokajać obaw  Dodałam zmysłowym głosem. Zaczerwienił się na policzkach. Goście parsknęli śmiechem.
– Gościu, masz przechlapane  Powiedział Krzysiek.
– Dobrze, zatańczę tylko za twoim przyzwoleniem  Dodał Paweł. Maciek uśmiechnął się zwycięsko.
– To nie jego pozwolenia potrzebujesz  Wtrąciłam słodkim głosem  Tylko mojego. To ja wybieram z kim i kiedy tańczę  Oznajmiłam. Maciek spojrzał na mnie. Nie wiedziałam co myśli.
– Opowiesz coś więcej o tym klubie tanga?  Zapytał Krzysiek.

– To klub dla tancerzy. Tańczy się tam różne rodzaje tanga. Czasem też inne tańce. Tango tam króluje. Nie trzeba umieć perfekcyjnie tego tańca. Wystarczy znać podstawowe kroki. To muzyka kształtuje taniec i nie musisz mieć stałej partnerki. Zawsze się ktoś znajdzie, kto będzie chciał zatańczyć. Dla przyjemności i radości, rozrywki. Klub ma dwa połączone pomieszczenia. Jednym jest bar i stoją tam stoliki i kanapy. Tuż obok jest parkiet. W rogu stoi orkiestra lub zespół w zależności kogo zaprosi klub. Jest to rodzaj piwnicy. Ściany są z czerwonej cegły. Na suficie wiszą małe lampki. Dodaje to atmosfery i tajemniczości. Tylko trzeba tam być, aby to poczuć. Zwykłe opowiedzenie nie odwzajemni uczuć i emocji tam panujących  Odpowiedziałam.
– Lady ma rację, trzeba tam być, aby poczuć tango  Wtrąciła Magda.
– Często tam chodziłaś?  Zapytał Maciek.
– Bardzo często. To był nasz ulubiony klub z Filipem. Zawsze, gdy mieliśmy wolne wieczory, spędzaliśmy je tam. Potrafiliśmy przetańczyć całą noc. Nie zawsze turniejowe. Argentyńskie, milonga, włoskie... Łączyliśmy kroki, tak jak prowadziła nas muzyka. Nie liczyła się technika a zabawa. Relaks, oderwanie od świata  Powiedziałam. Maciek chyba wyczuł smutek w moim głosie, bo ścisnął moje dłonie. Odwzajemniłam gest. Za oknem zapadał zmierzch.


Rozdział dziewięćdziesiąty piąty

17:35

Rozdział dziewięćdziesiąty trzeci

Rozdział dziewięćdziesiąty trzeci
Gdy weszłam do salonu zobaczyłam głośno śmiejących się gości. Paweł miał wielkiego czerwonego buraka na twarzy. Usiadłam obok Maćka. Spojrzał na mnie oceniającym wzrokiem z wesołymi iskierkami w oczach. Odłożyłam kulę i oparłam się o oparcie kanapy.

– Od razu wyprzedzę twoje pytanie. Nic mi nie jest Zwróciłam się do niego Może podzielicie się, dlaczego Paweł jest purpurowy. A wy padacie ze śmiechu? Zapytałam.
– Paweł jest czerwony, ponieważ nabijaliśmy się jaki dostał ochrzan od ciebie. Antonio doradził, aby się porządnie przygotował do tańca we wtorek. Bo go po podłodze tak przelecisz, że nie będzie w stanie wstać Odpowiedział Krzysiek Za to Maciek dodał, że to on woli z tobą na kanapie się przelecieć. A Paweł niech sobie inną partnerkę znajdzie Zaczerwieniłam się po koniuszki uszu. Odwróciłam wzrok. Maciek roześmiał się z mojego zażenowania.
– Maciuś, radzę ci się dobrze zastanowić czy chcesz mnie tylko przelecieć na tej kanapie... Powiedziałam cichym opanowanym głosem. Reszta parsknęła śmiechem. Spojrzał na mnie nieodgadnionym wzorkiem.
– Paweł niestety musisz przygotować się na wtorek. Lady jest już zajęta. Maciek był pierwszy Dodał Antonio.
– I nie wątp w to, że cię nie przelecę po parkiecie. Gdy nie będziesz umiał kroków i choreografii. W stopniu powiedzmy średnio zaawansowanym Zagroziłam.
– Co masz na myśli? Spytał z obawą.
– Chodzi mi o, to abyś nie mylił kroków. Trzymał poprawnie ramę. Również rytm musisz umieć. Oczywiście możesz go gubić, tylko nie za często Wyjaśniłam.
– A do Maćka się nie przyczepisz? Spytał z pretensją Paweł.
– Nie. Wiem, czego wczoraj się nauczył i nad czym musi popracować. Pokazałam mu co i jak ma robić. Owszem ma problemy z rytmem i biodrami. Każdy nowy tancerz ma z tym walczy. To kwestia ćwiczeń. Wczorajsze pięć godzin nadrobiły jego braki. Paweł ja się nie czepiam, bo chcę ci zrobić na złość Powiedziałam do niego Po prostu lepiej teraz ćwiczyć ostro i dokładnie. Później będzie prościej. Nie będziesz myślał o stopach i rytmie. To samo będzie przychodzić. Automatycznie będziesz ramę trzymać równo. Będziesz mógł skupić się na dopracowaniu choreografii i nie będziemy musieli ćwiczyć podstawowych kroków. Wyjaśniłam Do tego Krzysiek dobrał takie tańce, które splatają się ze sobą, jak nie w krokach to w figurach Wszyscy słuchali mnie uważnie.
– Patrycja ma rację. Wasze tańce są mocno ze sobą splecione Wtrąciła Magda.
Walc angielski i fokstrot mają niemal identyczną ramę. Różnica jest w takcie i ruchu głową Powiedziałam W tangu również jest rama. Lewą rękę trzymasz na zapięciu biustonosza. W rumbie i tangu stawiasz na historię. Tylko w rumbie partnera uwodzi partnerka. Swoimi zmysłowymi ruchami prezentuje swoje ciało. Gestami mówi: chodź do mnie. Jest to pełen namiętności i miłości taniec. W rumbie nie walczysz o względy kochanka. W rumbie czarujesz go i pokazujesz swoje ciało. Zmysłowe ruchy i seksowny wygląd mają go omotać. Ja nazywam to grą wstępną. Finałem rumby jest spełnienie kochanków. Ich gesty i ruchy są idealnie zsynchronizowane. Stają się jedną częścią i całością. Dlatego rumbę nazywają tańcem miłości. Tango również ma w sobie grę namiętności. Tango to rozmowa kochanków, małżonków, zakochanych. Każdy krok to pokazanie tego, co się czuje i oczekuje od drugiej strony. Partner pokazuje kobiecie, jaki jest męski. Mówi, kocham cię i nie oddam nikomu. Kobieta odpowiada odpowiednio do historii. Może powiedzieć, nie interesujesz mnie. Mam innego albo kocham cię. Kobieta może powiedzieć również: To pokaż, jaki jesteś zakochany we mnie i pokaż swoją męskość. Zaczyna się rywalizacja o drugą stronę. On pokazuje swoją męską duszę i pożądanie tej jedynej. Kobieta odpowiada tymi samymi gestami lub odrzuca propozycję. On wtedy staje się zaborczy. Mnie nie kochasz? Mówią jego gesty i kroki. Masz mnie kochać. Kobieta podczas tego tańca ma zdecydować czy będzie z nim, czy nie. Tancerka podczas tanga ma poczuć się bezpiecznie w ramionach partnera. Ma ją przekonać, że się nią zaopiekuje i będzie przy niej oraz że ją kocha Skończyłam mówić i napiłam się soku. 
Poczułam na udzie ciepłą dłoń Maćka. Jego ręka wędrowała coraz wyżej. Zatrzymałam ją. Pokręciłam głową. Paweł i Krzysiek siedzieli z zaskoczonymi minami. Antonio i Magda lekko się uśmiechali. W końcu sami byli partnerami do tańca. Odłożyłam szklankę na stół i zjadłam ciastko kokosowe. Magda miała rację, było pyszne.

– I teraz wiem, że twoje warsztaty taneczne będą nie tylko niesamowite i edukacyjne, ale też magicznie Odparł zadowolony Antonio Dołącz do tego jeszcze układ taneczny i turniej wygrany Uśmiechnęliśmy się, zgadzając ze sobą. Zwróciłam się ponownie do Pawła.
– Paweł, przecież zaczynając szkołę aktorską, również uczyłeś się wszelkiego rodzaju technik i gestów. Ty też zaczynałeś od najniższego poziomu. Uczyłeś się poprawnej dykcji, mowy, wyrażania uczuć. Ruchu na scenie. Przesiadywałeś mnóstwo godzin na nauce i ćwiczeniach. To samo jest w tańcu. Najpierw musisz poznać podstawy, aby później móc stworzyć coś niesamowitego. Bez podstaw tego nie zrobisz. Tutaj nie ma przeskoków. To samo jest w aktorstwie. Nie mogłeś sobie odpuścić dykcji czy śpiewu Powiedziałam. Krzysiek przytaknął.
– Lady ma rację. Nie przeskoczysz. Paweł dasz radę. Teraz ci się wydaje, to trudne do opanowania i męczące. Później będzie łatwiej Dodał. Paweł westchnął.
– Muszę się napić Stwierdził ponuro Paweł. 
Wstałam, Maciek mnie chwycił za rękę. Pokręciłam głową. Oparłam się o kuli i poszłam do kuchni. Z szafki wyciągnęłam kieliszki i ustawiłam na tacy. Wzięłam zaczętą butelkę, którą przywiozła Magda. Kulę zostawiłam opartą o stół. Wniosłam kieliszki do salonu. Maciek wstał i nalał Pawłowi wina. Krzysiek pokręcił głową.

– Prowadzę Powiedział. Nalał wina trenerowi. Teraz Magda pokręciła głową.
– Również prowadzę Skinął głową. Nalał mi wina. Sobie na końcu.
– Uspokoiłeś się trochę? Zapytałam Pawła.
– Gdy tak na mnie naskoczyłaś... Zdenerwowałem się, trochę mnie to zabolało. Twoja opowieść o tańcu podniosła mnie na duchu. Mam nadzieję, że nie przelecisz mnie po parkiecie? Zapytał z krzywym uśmieszkiem.
– Jak nie będzie problemów w walcu. Nie przelecę, chociaż... Odpowiedziałam. 
Maciek szturchnął mnie w udo. Odwróciłam się do niego.
– Spróbuj go przelecieć po parkiecie. A rumba ze mną to będzie gra wstępna kończąca się spełnieniem w pełnym słowa tego znaczenia Odparł. Jego ręka błądziła po moim udzie. Poruszyłam się niespokojnie.
– Tylko z tobą to jest nieprzewidywalne. Nawet na kanapie Odrzekłam. Zmieszał się i chrząknął. Reszta parsknęła śmiechem.
– Możecie wyjaśnić, o co chodzi z tą kanapą? Zapytała zaciekawiona Magda.


18:58

Rozdział dziewięćdziesiąty drugi

Rozdział dziewięćdziesiąty drugi
 Goście patrzyli na mnie jak się czerwienię z zażenowania.


Ja opowiem Wtrącił rozbawiony moim zmieszaniem Piotr Lady przygotowywała się do egzaminu. Kuła, jak tylko miała trochę czasu. Odpuściłem jej trochę pracy w kancelarii. Nadszedł dzień egzaminu a po kilku dniach ogłoszono wyniki. Była zdziwiona, ja również, bo nie zdała. Brakowało jej jednego punktu. Byłem pewien, że zacznie się wkurzać. Zero reakcji. Wiedziałem, że była przygotowana na piątkę. Sam jej pomagałem. Miała możliwość wejrzenia w egzamin. Na następny dzień poszedłem razem z nią. Nic nie mówiła. Dostała swój arkusz. Przejrzała go i pokazała jedno pytanie. Powiedziała, że tu jest błąd. Pokazała to profesorowi. Ten ją wyśmiał. Wtedy wtrąciłem i przyznałem jej rację. Ponownie wyśmiał jej pretensje. Powiedział, niezaliczony egzamin i powtórka w przyszłym roku. Lady powiedziała, że odwoła się od egzaminu. Profesor był ignorantem, dla którego liczył się tylko jego przedmiot. Powiedział. Proszę bardzo, tylko nie ma na to wszystko odpowiednich argumentów. Ona uśmiechnęła się... Był to uśmiech zabójczyni, zimny i okrutny. Oczy również nie opisywały jej uczuć. Profesor ponownie ją wyśmiał. Wyszła. Kilka dni później napisała skargę na profesora oraz wniosek o zaliczenie egzaminu. Rektor przyjął skargę. Profesor od razu zaczął bruździć i wyśmiewać, nic z tego sobie nie robiąc. Nie zaliczył ponownie egzaminu. Patrycja złożyła wniosek do sądu. Rektor się wystraszył. Profesor nie. Na następny dzień pojawił się artykuł o profesorze. Okazało się, że ona ma kontakty w gazetach. A skąd, to ja nie wiem Dodał rozbawiony Sprawa rozeszła się po całym Krakowie. Profesor został zawieszony. Nadszedł czas rozprawy. Na sali sądowej profesor bluzgał i wykrzykiwał groźby. Nawet został ukarany. Lady wytłumaczyła na spokojnie, co i jak nie jest w tym pytaniu oraz że nie można uczyć tylko z jednego podręcznika. Ponieważ to krzywdzące i zamykające myślenie przyszłych prawników oraz innych studentów zajmujących się prawem. Profesor ją wyśmiał. Powiedział, że jego podręcznik jest najlepszy i z niego mają się studenci uczyć. Sędzia był oburzony. Lady opanowana a ja tylko słuchałem i obserwowałem. Odpowiadała na pytania cicho, spokojnie. Nie pokazywała żadnych emocji. Po prostu miała maskę na twarzy. Rozprawa zakończyła się po kilku godzinach i ogłoszono postanowienie. Egzamin zostaje zaliczony oraz nakazuje profesorowi zmianę materiałów nauczania na inny podręcznik. Zobowiązał rektora do dopilnowania wykonania postanowienia. W przeciwnym razie zostaną poniesione konsekwencje karne dla uniwersytetu. Po wyjściu na korytarz z sali sądowej facet napadł na Lady. Co to ma oznaczać, on się odwoła. Wtedy wtrącił się rektor. Powiedział, jak to zrobi, to go zwolni. Jak na razie jest zawieszony w wykonywaniu kierownika katedry. Profesor znów naskoczył na Lady. Wtedy nie wytrzymała. Zagroziła pozwem o zniesławienie i ubliżenie oraz nagłośnieniem sprawy w mediach, jej głos był zimny i opanowany. Ze wskazaniem uniwersytetu i osób w tym uczestniczących. Rektor nie chciał takiego rozgłosu. Przeprosił Lady i obiecał porozmawiać z profesorem. Sprawa się skończyła. Pół roku później profesor został zwolniony. Czekali, aż rok akademicki się skończy. Zmieniono podręcznik oraz kierownika. Lady jeszcze przez kilka dni chodziła jak struta. Dopiero jak Filip wrócił z Londynu oraz wróciła do tańca, uspokoiła się na tyle, by nie zabijać wzrokiem. Sam trochę się bałem pytać o cokolwiek. Mogłem paść ofiarą jej wściekłości.

– Lady przepraszam Odparł Paweł skruszony. Przytaknęłam.
– Mówisz to ze strachu? Zapytałam miłym głosem.
– Nie... Zająknął się Paweł, miał skruszoną minę. Maciek parsknął śmiechem.
– Ty tchórzu... Roześmiał się, widząc minę Pawła.
– Co mnie teraz czeka? Zapytał Paweł, ignorując Maćka.
– Nic strasznego. Po prostu poćwiczymy trochę... Chyba że we wtorek pokażesz, co potrafisz Odpowiedziałam, miłym, ciepłym głosem.
– Lepiej opanuj choreografię i kroki. Nie wiesz, na co się piszesz Polecił Antonio. Uśmiechnęłam się delikatnie Niech cię nie zmyli ten piękny uśmiech. To tylko wstęp do masakry Dodał z lekkim uśmieszkiem. 
Zerknęłam na roletę. Nie słyszałam uderzającego deszczu. Wstałam i otwarłam ją pilotem. Na zewnątrz było jasno. Otwarłam resztę rolet w domu. Do salonu wpadło światło słoneczne. Uchyliłam okno i poczuliśmy świeże powietrze. Pachniało ciepłym deszczem. Skierowałam się do drzwi na klatkę schodową. Maciek chwycił mnie na rękę.
– Może ja pójdę.
– Nie, poradzę sobie Odpowiedziałam spokojnie. 
Znów się zachmurzył. Pokręciłam głową. Poszłam na klatkę. Przełączyłam prąd. Zaszumiało i zamrugało światło. Wróciłam do gości i usiadłam ponownie obok Maćka. Musnęłam jego rękę. Piotr spojrzał na zegarek na ręce.

– Lady, niestety będę musiał cię opuścić. Umówiłem się na spotkanie o 20.00 Powiedział. Była 18.30.
– Rozumiem. Nic się nie dzieje. Nawet byłam zaskoczona, że przyjąłeś zaproszenie. Myślałam, że wyjeżdżasz na weekend Odpowiedziałam.
– Tak, wyjeżdżam, ale na krótko Wyjaśnił oględnie, coś w jego głosie spowodowało że zastanowiłam się czy aby kogoś nie spotkał, zawsze był oszczędny w tego typu sprawach. Wstał i poprawił spodnie. Oparłam się o kulę. Maciek zerwał się na nogi.
– Ja cię odprowadzę Zaoferował.
– Maciek, pozwól. Odprowadzę Piotra Wtrąciłam. Pokręcił głową Maciek, nic mi się nie stanie Zapewniłam. 
Nie pozwoliłam mu odpowiedzieć. Piotr założył marynarkę i przepuścił mnie w drzwiach. Na podwórku było ciepło. Poczułam zapach ozonu po burzy. Trawa i liście były jeszcze mokre. Zeszłam kilka kroków niżej. Piotr odwrócił się do mnie.

– Dlaczego odrzucasz Maćka? Zapytał niespodziewanie zaskakując mnie bezpośredniością pytania.
– Nie odrzucam go Stwierdziłam z wahaniem Skąd ci przyszedł do głowy taki pomysł? Zapytałam. Uśmiechnął się lekko.
– Zauważyłem, jak zapewniasz go, że nic ci się nie stanie i poradzisz sobie. W kuchni wyczułem napięcie między wami, gdy chciał ci pomagać. Odtrącałaś go. Co prawda delikatnie mu mówiłaś i przepraszająco. Jednak odrzucałaś jego pomoc. Dlaczego? Zabujał się w tobie na amen. Jak paragraf w kodeksie Roześmiałam się z jego porównania.
– Piotr jesteś za bardzo spostrzegawczy Odparłam, uśmiechnął się kącikiem ust.
– W końcu jestem adwokatem Dodał.
– Nie odrzucam pomocy Maćka Odparłam cicho Tylko za bardzo chce pomagać. Nie mogę zrobić kroku, gestu. Czegokolwiek bez jego pomocy. Nie mogę podnieść filiżanki. Przejść kawałek, pokroić, podnieść. Po prostu męczy mnie to. Co innego, gdyby mi zaufał i uwierzył, że naprawdę mogę sobie dać radę w pomniejszych sprawach i czynnościach.
– Może boi się zaufać w twoje zapewnienia?
– Co przez to rozumiesz? Nie zrozumiałam jego insynuacji.
– Chodzi mi o to. Może boi się zaufać w twoje zapewnienia. Bo ty w którymś momencie stwierdzisz, że nie potrzebna ci jego opieka. Poprosisz go o opuszczenie twojego domu Wyjaśnił. Zamyśliłam się nad jego słowami. Może miał rację.
– Tylko nie odrzucam jego pomocy Odparłam krótko Po prostu przeszkadza mi jego nadopiekuńczość.
– Powiedziałaś mu to? Trafił w sedno i doskonale o tym wiedział. Pokręciłam głową To mu to powiedz Poradził Piotr Dogadajcie się ze sobą. Chłopak się w tobie zabujał. Również chce naprawić, to co zrobił. Gryzie go żal i smutek. Wyraża to nadopiekuńczością.
– Tylko to jest zwykłe zabujanie czy miłość? Zadałam sobie sama pytanie. Piotr uśmiechnął się delikatnie.
– Co za różnica? Jeśli będziesz przez to szczęśliwsza to, po co martwić się na zapas?
– Piotr, nie mogę i nie potrafię zakochać się na chwilę. A jak nam nie wyjdzie? Nie zniosę drugi raz odejścia, kogoś, kogo pokochałam. Wystarczająco dużo straciłam. Wolę być samotna niż cierpiąca Odpowiedziałam smutnym cichym głosem. Objął mnie ramieniem.
– A skąd wiesz, że on odejdzie? Może to miłość i warto spróbować? Jeśli wam, się nie uda, to pozostaną ciepłe wspomnienia...
– I pustka w sercu Dodałam.
– Za dużo myślisz Lady Stwierdził pogodnie Daj się ponieść uczuciu. Masz jeszcze całe życie przed sobą. Nie zmarnuj go na smutek i samotność. Filip by tego nie chciał. On chciałby, żebyś pokochała kogoś na nowo. Znów była szczęśliwa Pocałował mnie w rękę i ukłonił się nisko. Przypomniał mi się wczorajszy sen Do zobaczenia, dzwoń, pisz, cokolwiek.
– Do zobaczenia Odpowiedziałam. Wsiadł do auta i pomachał na pożegnanie. 
Stałam i patrzyłam za nim. Może miał rację. Za dużo myślałam i wymyślałam wymówki, aby się nie zakochać? Czy Maciek zaakceptuje moją prośbę i zrozumie? Jak mam rozwiać jego obawy przed nim samym? Nie chciałam go ranić. Odetchnęłam głęboko i wróciłam do domu.
Copyright © 2016 Życie w rytmie tanga , Blogger