16:07

Rozdział dwieście dwudziesty piąty

Rozdział dwieście dwudziesty piąty
Paweł staną w progu, ścisnęłam jego dłoń pocieszająco. Skinął i wziął głęboki oddech. Gdy usłyszał muzykę wszedł na scenę. Próba generalna wyszła nam idealnie. Nie mieliśmy żadnych przystanków ani potknięć. Poczułam się uspokojona. Skoro teraz wszystko zatańczyłam poprawnie oraz nie miałam żadnych wpadek, to na premierze też tak będzie. Krzysiek wyłączył muzykę gdy tylko zeszliśmy z Maćkiem ze sceny. Pocałowaliśmy się już za drzwiami. Od niego też wyczuwałam spokój. Wciąż na mnie patrzył. Paweł zniknął z widoku. Maciek rozejrzał się w poszukiwaniu kolegi. Gosia która siedziała na kanapie powiedziała.
 
– Paweł dostał wiadomość i poszedł na górę – Skinęliśmy i spojrzeliśmy na siebie. Maćkowi zabłysły oczy. 
Zerwał się i wybiegł, ja tuż za nim. Weszliśmy po schodach i nadsłuchiwaliśmy. W korytarzu ktoś rozmawiał. Pociągnął mnie do kolumny i skryliśmy się za nią aby podsłuchać. Wychyliłam się i zobaczyłam Pawła stojącego obok okien, tuż obok stała Magda. Czułam się jak szpieg. Maciek pociągnął mnie za rękę i stanęliśmy we wnęce między oknem, a druga kolumną. Teraz idealnie widziałam twarze obojga. Magda miała łzy w oczach, Paweł smutny wyraz twarzy. Jakimś cudem nas nie zauważyli. Usłyszałam strzępek rozmowy. 
– Paweł przepraszam, że nie rozmawiałam z tobą – Powiedziała – Stało się coś ważnego w moim życiu i nie mogłam sobie z tym poradzić. 
– To dlaczego tym się nie podzieliłaś? – Zapytał – Przecież bym cię wsparł, pomógł. Co takiego się wydarzyło, że dwa dni zajęło ci ogarnięcie? – Magda wzięła głęboki oddech. 
– Jestem w ciąży – Powiedziała matowym głosem. Paweł otworzył szeroko oczy, Maciek stojący obok ścisnął mi ramię – Z tobą. Będziesz ojcem – Dodała spuszczając wzrok, zauważyłam jak łzy spływają jej po policzku. Stał wpatrując się w nią intensywnie. Chciała odejść ale Paweł chwycił ją w pasie. 
– To najwspanialsza wiadomość jaką usłyszałem – Krzyknął z radością i obrócił się wokół własnej osi – Kocham cię tancereczko – Powiedział głośno i pocałował ją w usta. Magda roześmiała się, znów ją przytulił. Od Pawła biła radość i szczęście, nawet miał łzy w oczach. Pocałował ją wprost w usta. Niespodziewanie klęknął i chwycił za dłoń. Na twarzy miała zagubienie – Zostań moją żoną – Oznajmił. Maciek za mną zesztywniał z zaskoczenia. Uśmiechnęłam się szeroko. Magda wpatrywała się w niego zaskoczona. 
– Oświadczasz się, bo będziesz ojcem czy jaja sobie robisz? – Zapytała mrużąc oczy. Parsknęłam śmiechem, chyba się czegoś ode mnie nauczyła przez przypadek. 
– Jaj już użyłem i nie ma po co ich robić. Chciałem się oświadczyć po premierze, ale ty zaczęłaś dziwnie się zachowywać, nawet pierścionek kupiłem tylko został w kurtce – Wyjaśnił wciąż klęcząc i trzymając ją za dłoń – Odpowiesz czy mam tak do końca świata klęczeć? Już mnie kolana bolą od posadzki – Stwierdził, parsknęła śmiechem. 
– Zostanę twoją żoną – Oznajmiła. 
Wstał i znów ją pocałował obracając wokół siebie. Maciek nie wytrzymał i wyszedł za kolumny z głośnym okrzykiem gorzko i gratuluję. Poszłam za nim z szerokim uśmiechem. Stali zaskoczeni widownią. Przytuliłam mocno Magdę. 
 
– Gratuluję, jestem taka szczęśliwa. Widzisz, nie musiałaś się tak zamartwiać, do tego upiekłaś dwie pieczenie na jednym ogniu. Męża i dziecko – Zaśmiała się, ocierając łzy wzruszenia. Maciek uściskał kolegę. 
– Paweł, mam nadzieję, że będę świadkiem na ślubie i stanie się niezapomnianym – Oznajmił. Pogratulował Magdzie, ja Pawłowi. 
– To już wiem skąd byłaś taka pewna, że nie mam o co się zamartwiać – Stwierdził z szerokim uśmiechem. Maciek mnie objął ramieniem – Powiedziała ci, a ty milczałaś. 
– Co ty myślałeś, jesteśmy przyjaciółkami – Uśmiechnął się szeroko, kręcąc głową jakby nie wierząc w to co się dzieje. 
– Jak ty się znalazłaś? – Zapytał Magdy. Zarumieniłam się lekko, gdy popatrzyła na mnie – Dobra, jeszcze dodatkowo ją ściągnęłaś, bo widziałaś jak bardzo się martwię – Przytaknęłam. Parsknął śmiechem. 
– Paweł ty jej jeszcze nie znasz, zawsze wywinie coś niespodziewanego. Co prawda czasem to katastrofa... – Powiedział Maciek, Magda ścisnęła dłoń Pawłowi. Zmrużył oczy. 
– I pewnie o wszystkim wiedziałeś? – Zapytał podejrzliwie. Zarumieniłam się bardziej, Magda roześmiała się głośno. Maciek przytaknął – Ty zdrajco! I nie powiedziałeś? 
– Paweł, dałem słowo i miałem takie groźby, że wiedziałem, że są do spełnienia – Odpowiedział rozbawiony wyrzutem kolegi. 
– Niezłe z was wiedźmy – Powiedział Paweł roześmiany – Jedna lepsza od drugiej, powinnyście sabat założyć – Zaśmiałyśmy się głośno. Magda była rozluźniona, ja szczęśliwa że tak się wszystko potoczyło. 
– Jeszcze podsłuchują prywatne rozmowy – Wtrąciła patrząc na mnie znacząco. 
– To był Maćka pomysł, bo chciał zobaczyć jego minę – Wskazałam na Pawła. Maciek szturchnął mnie w ramię, gdy na niego wszystko zrzuciłam. 
– Tak, teraz będzie się ze mnie nabijał – Odparł Paweł. Maciek uśmiechnął się szeroko. 
– Oczywiście, będziesz tatusiem. Zaraz znajdziemy pieluszki, mleko i pampersy w garderobie. Poczekaj jak powiesz o tym Krzyśkowi i reszcie – Westchnął. 
– Wiem, już sobie to wyobrażam. Poczekaj – Zwrócił się do Magdy, wybiegając z korytarza. Patrzyła na nas zdezorientowana. 
– Chyba wiem po co poleciał – Powiedział Maciek.
Paweł wrócił po dwóch minutach w dłoni miał małe czarne pudełeczko. Uklęknął ponownie przed Magdą otwierając je. W środku był pierścionek zaręczynowy z małym czerwonym oczkiem. Magda uśmiechnęła się szeroko. 
 
– A teraz aby tradycji stało się zadość i przy świadkach. Powtórzę, zostaniesz moją żoną? – Magda miała łzy w oczach i skinęła głową. Paweł wstał i nałożył jej pierścionek na palec. Pasował idealnie. 
Krzyknęliśmy z Maćkiem klaskając. Pocałowali się i przytulili. Do korytarza weszli Krzysiek i Gosia oraz Izabela. Od razu wiedzieli co się wydarzyło. Wesoło krzyknęli i podeszli do nas. Pogratulowali narzeczonym. Maciek pocałował mnie w usta. 
– Paweł ma szczęście – Wyszeptał mi do ucha – Ja też mam szczęście że ciebie mam. Wiedz, kocham cię – Uśmiechnęłam się szeroko. 
– Ja ciebie też kocham – Odpowiedziałam i pocałowałam go. 
– Paweł, szykuj wódkę, wino i bimber. Czeka nas ślub i chrzciny – Oznajmił Maciek wesoło – To będzie impreza stulecia. Do tego musimy opić becikowe – Roześmialiśmy się głośno. 
– Ta, a potem będziecie szukać pana młodego na drugim końcu Krakowa albo pod stołem – Wtrąciłam zgryźliwie. 
– Lady, Paweł ma mocną główkę, chyba że żona mu nie pozwoli imprezować – Odgryzł się Maciek. Magda zmrużyła oczy. 
– A co, ma siedzieć w domu, pilnować dziecka i zarabiać – Odparowała. Paweł uśmiechnął się lekko i rozłożył ręce. 
– To wpadłem, chłopaki koniec imprez i szlajania się po nocach – Krzysiek i Maciek zabuczeli. 
– Poczekaj, już my cię wyciągniemy spod tanecznego buta – Parsknęłam śmiechem. 
– Maciuś, lepiej uważaj, bo będziesz miał do czynienia nie tylko z Magdą ale też ze mną – Pogłaskałam go po policzku. Speszył się, Magda roześmiała się głośno. 
– Pati, przecież my też jak zrobimy imprezę, to przez tydzień nas nie będzie w domu. Do tego matka chrzestna powinna dawać dobry przykład dziecku jak podporządkować faceta – Roześmiałam się głośno, a po chwili przestałam. 
– Matka chrzestna? – Spytałam słabo. Uśmiechnęła się szeroko i spojrzała na Pawła, skinął głową. 
– Tak, będziesz druhną i matką chrzestną dziecka – Oznajmiła, poczułam łzy w oczach. Przytuliła mnie mocno – Co ty myślałaś? Nawet nie próbuj odmawiać. Jesteś i będziesz moją najlepszą przyjaciółką na dobre i złe – Odwzajemniłam uścisk. 
– To czas szykować prezent na chrzciny i ślub – Stwierdziłam ocierając łzy – Będę musiała skonsultować się z ojcem chrzestnym, kto nim będzie? – Magda spojrzała na Pawła, ten uśmiechnął się zadowolony i wskazał na zaskoczonego Maćka. 
– Chyba żartujesz? – Spytał z niedowierzaniem. 
– Nie, jesteś moim przyjacielem – Odpowiedział – Chcę abyś był ojcem chrzestnym pomimo wariackiego charakteru – Parsknęłam śmiechem. Maciek uśmiechnął się szeroko szczęśliwy. Popatrzyliśmy na siebie. 
– To jak mamusiu chrzestna co kupujemy na prezent? Miotłę, buty taneczne, czy wódkę? – Machnęłam ręką. 
– Wódkę to on lub ona będzie pić dopiero jak osiągnie pełnoletniość. Miotłę wolę nie, bo będzie jeszcze gorszą wiedźmą albo wiedźminem, buty taneczne to zależy czy będzie miał talent po mamusi czy po tatusiu. Wiem! Kupimy mu Lamborghini – Maciek parsknął śmiechem. 
– Co myśmy zrobili? – Spytała Magda patrząc na Pawła. 
– Jak to co, stworzyliśmy rodziców chrzestnych z piekła rodem. Ta, Lady wiedźma – Wskazał na mnie –Ten piekielnik z kotem demonem – Opowiedział. Uśmiechnęliśmy się z Maćkiem. 
– Jesteście niesamowici – Wtrącił Krzysiek stojący obok – Zaledwie zacząłem przygotowywać spektakl. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że to się tak wszystko skończy. Tak wariackich miesięcy nigdy nie przeżyłem, ale nie żałuję. Cieszę się z waszego szczęścia i wiem, że premiera będzie sukcesem. Pomimo wzlotów i upadków, wypadków, wściekłości i miłości, niedomówień, to nigdy nie zamieniłbym na to, co było przedtem. Jedna osoba – Spojrzał na mnie – potrafiła odmienić życie nie tylko moje, a dwóch facetów i to o trzysta sześćdziesiąt stopni. Jesteś niesamowitą kobietą i dla mnie to zaszczyt, że chcesz występować w moim skromnym spektaklu oraz zostałaś moją przyjaciółką – Zarumieniłam się od jego deklaracji. Przytuliłam go mocno – Dziękuję – Wyszeptał mi do ucha. 
W tym momencie wszedł dyrektor. Popatrzył na nas podejrzliwie. Paweł trzymał Magdę za rękę, ja Maćka. Uśmiechnęliśmy się do niego niewinnie, tak nam się wydawało. 
 
– Dobra, co zmalowaliście? – Spytał. 
– Nic, naprawdę – Odpowiedział Krzysiek – Jesteśmy już po próbie i zaraz pójdą się przebrać – Wskazał na naszą trójkę – Tylko wydarzyło się coś niespodziewanego – Zmrużył oczy. 
– Dyrektorze, przedstawiam panu, przyszłych rodziców i małżonków Miszter – Powiedziałam wskazując na Magdę i Pawła, uśmiechnęli się do niego. Dyrektor popatrzył na mnie z niedowierzaniem. 
– Żartujesz? Wkręcasz biednego dyrektora aby jeszcze bardziej się denerwował nie tylko premierą – Parsknęliśmy śmiechem. 
– Nie, ona nie żartuje – Przejął pałeczkę Paweł – Właśnie się dowiedziałem, że zostanę ojcem a ona – Wskazał na Magdę, spuściła wzrok zarumieniona na policzkach – Zgodziła się zostać moją żoną – Dyrektor patrzył na nas i chyba nie mógł w to uwierzyć. 
– Ile wypiliście? – Wybuchnęliśmy śmiechem. 
– Nic nie piliśmy, to wszystko prawda – Odpowiedział Maciek. Na twarzy dyrektora zagościł szeroki uśmiech. 
– Gratuluję! – Zawołał i najpierw przytulił Pawła, później Magdę – Życzę wam szczęścia i pieniędzy oraz zdrowia, to kiedy szykować wódkę, wyprawkę dla malucha? – Zaśmialiśmy się z jego życzeń. Paweł zrezygnowany machnął ręką. 
– To zależy od tego jak rodzice chrzestni wszystko zorganizują – Powiedział patrząc na nas, dyrektor od razu skojarzył fakty. 
– Paweł, a wy wiecie na co się pisaliście biorąc ich na rodziców? – Spytał dyrektor. 
– Właśnie nie... – Ryknął śmiechem. 
– To współczuję, już widzę jak to dziecko będzie się wychowywało. Sarkazm weźmie od niej, żart od niego, przecież to będzie dziecko tańca i teatru. Wytrzymacie to? – Paweł i Magda zgodnie westchnęli. 
– Dyrektorze, mam nadzieję że przeżyjemy i nie będzie armagedonu – Odpowiedziała Magda patrząc na mnie. 
– Madzia, nie bójcie się, będziemy grzecznymi rodzicami chrzestnymi – Obiecałam. 
– I myślisz że ci uwierzę? – Zapytała – Po tym co przeszłyśmy jakoś trudno w to wierzyć – Uśmiechnęłam się do niej porozumiewawczo. 
Słuchajcie, nie chcę psuć szczęśliwej chwili – Wtrącił Krzysiek – ale musicie już iść się przygotowywać. Zaraz przyjdą goście oraz publiczność. Nie możemy tak stać – Zgodziliśmy się z nim i zeszliśmy do podziemi teatru. 
Paweł zaprosił Magdę do garderoby, aby nie została sama. Pociągnęłam ją do swojej garderoby, by mi pomogła przygotowywać się do pierwszego w moim życiu spektaklu.
 
Rozdział dwieście dwudziesty szósty

13:00

Rozdział dwieście dwudziesty czwarty

Rozdział dwieście dwudziesty czwarty
Niemal po piętnastu minutach stanęłam przed blokiem. Otworzył mi od razu, drzwi do mieszkania były uchylone. Stał w progu salonu. Pocałowaliśmy się i ściągnęłam płaszcz oraz kozaki. Usiedliśmy na kanapie, objął mnie ramieniem. Fircyk siedział na szczycie drapaka obserwując nas. Założyłam nogę na nogę i potarłam dłonie, poprawiłam jeszcze włosy.

– Co to za bomba atomowa, że nie możesz usiedzieć na miejscu? – Spytał uśmiechając się lekko. Wzięłam głęboki oddech.
– Tylko nie mów nikomu, jak powiesz to uduszę i zamorduje – Zastrzegłam – To tajemnica narodowa, dopóki sama nie wypłynie – Parsknął śmiechem.
– Dobrze, obiecuję nikomu nic nie powiem bez twojej zgody – Oznajmił.
– Magda jest w ciąży, z Pawłem – Powiedziałam. Otworzył szeroko oczy oniemiały. Po niemal minucie na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech błazna.
– Żartujesz? – Pokręciłam głową. Wybuchnął śmiechem, ja również się roześmiałam – To Paweł będzie miał niespodziankę, muszę być przy tym, przecież na zawał zejdzie – Wyjęczał wciąż się śmiejąc.
– Oby nie, Magda jest przerażona, że będzie samotną matką – Stwierdziłam pogodnie. Maciek uspokoił się po kilku minutach ale co jakiś czas śmiał się cicho.
– Kiedy mu powie?
– Dziś po premierze – Odpowiedziałam.
– Muszę być przy tym, dobrze że, po, a nie przed, przecież nie mógłby wystąpić po takiej nowinie – Przytuliłam się do niego – Paweł zaliczył wpadkę – Oznajmił i zaśmiał się głośno.
– A jak myślisz, jak zareaguje na taką wiadomość? – Spytałam poważniejąc. Nie znałam za dobrze Pawła. Zamyślił się na chwilę.
– Dokładnie nie wiem ale wiem jedno, Paweł nie zostawi Magdy na lodzie. Zaopiekuje się dzieckiem i będzie pomagał nawet, jak nie będą razem. Jednak niemal jestem pewny, że on ją kocha, tylko nie wie jak jej to powiedzieć. To teraz nie będzie miał wyboru.
– Przyznał się do swoich uczuć?
– Tak. Kilka dni temu rozmawialiśmy – Opowiedział – Musimy się zbierać na próbę generalną. Krzysiek nas zamorduje jak się spóźnimy.
– Mam się ubrać elegancko czy w normalny strój? – Zapytałam czując nerwowość.
– Teraz możesz być normalnie ubrana, na generalną ubierzemy stroje do sztuki, a potem przydałoby się coś eleganckiego, będziemy wychodzić do gości na bankiet – Odpowiedział. Skinęłam głową. Na szczęście miałam ze sobą dwie sukienki i komplet biżuterii.
– Rozumiem. Muszę iść do auta po ubrania i kosmetyczkę – Stwierdziłam, skinął głową – Pomożesz mi wybrać sukienkę – Uśmiechnął się lekko.
– Dla mnie możesz być nago – Wymruczał mi do ucha wsuwając dłoń do spodni. Poczułam dreszcze. Pocałował mnie w usta. Zatrzymałam ją aby nie wszedł głębiej.
– Maciuś, tak to jeszcze bardziej się zestresuję, bo będę myślała o tobie, nie tak jak trzeba – Powiedziałam. Pocałował mnie w usta ale dalej majstrował przy spodniach. Przytrzymałam jego dłoń w nadgarstku. Mruknął coś i popchnął mnie abym się położyła – Maciuś, proszę, później to wynagrodzę, gdy będziemy rozluźnieni – Wyszeptałam. Westchnął ale teraz włożył rękę pod sweter i pomasował pierś.
– Trzymam cię za słowo.– Wymruczał szczypiąc sutek – Po tym wszystkim lądujemy w łóżku na długą noc kochania. I znów cię zwiążę doprowadzając do szaleństwa, błagającą o jeszcze – Przejechał palcem wzdłuż ciała, zadrżałam od tego dotyku – Zrobię z twoim takie rzeczy, że będziesz krzyczeć moje imię – Wsunął rękę w majtki, bo nie zdążyłam jej zatrzymać. Pomasował łono. Jęknęłam gdy poczułam żar i dreszcze – A to jest tylko mały kawałek tego, co będziemy przeżywać – Przesunął palcem po szparze wkładając go głębiej. Jęknęłam, gdy zaczął nim poruszać. Okrężnymi ruchami masował czułe miejsce, wiłam się od tego ruchu – Będziesz, błagać o to abym nie przestawał – Przyspieszył ruch i pocałował mnie głęboko w usta. 
Serce tłukło mi się w klatce piersiowej i szumiało w uszach. Nie mogłam go powstrzymać, bo zaciskałam dłonie na oparciu aby nie spaść z kanapy. Czułam rozpływające się gorąco w lędźwiach. Przyspieszył ruch, znów jęknęłam, czując nadchodzący szczyt. Ugryzłam go w wargę ale nie przerywał tylko mocniej pomasował tamto miejsce. Krzyknęłam głośno dochodząc ale nie zwolnił przez, co wciąż szczytowałam pod jego palcami. Jęknęłam drugi raz gdy poczułam mniejszy orgazm. Zwolnił i opadłam na kanapę, pocałował mnie delikatnie. Odetchnęłam głęboko uspokajając puls. Wciąż czułam mrowienie w tamtym miejscu. Zsunął się ze mnie i mogłam zapiąć spodnie. Pocałowałam go gorąco i głęboko. Wyszłam z mieszkania zabierając ze sobą kluczyki do auta. Wzięłam głęboki uspokajający oddech. Między nogami wciąż czułam żar, który rozpalił. Mroźne powietrze owiało mi nogi sprowadzając na ziemię. Szybko podeszłam do auta i wyciągnęłam sukienki oraz kosmetyczkę, bardziej to był kuferek. Zamknęłam szybko auto i wróciłam do mieszkania. Słysząc otwierane drzwi Maciek wszedł do korytarza. Wziął ode mnie sukienki, potarłam zmarznięte dłonie i poszłam za nim do salonu.
 
– Zwariowałaś, iść na mróz bez rękawiczek – Powiedział ściskając mi dłonie.
– Przecież to tylko kilka kroków. Musimy się pośpieszyć, Krzysiek zaraz zacznie wydzwaniać – Odsunęłam się, wyciągając z pokrowca dwie sukienki. 
W nim miałam jeszcze dwa komplety bielizny pasujących kolorem do każdej. Jedna była czarna z błyszczącym paskiem na talii i sięgała za kolano. Miała wcięcie w karo, na ramionach wszyto małe tiulowe rękawki. Druga sukienka była ciemno zielona z trenem, też z wcięciem z karo ale miała dłuższe rękawki. Materiał był z atłasu i błyszczał w świetle. Na pasku wyszyto wzorek i dodano kilka diamencików. Maciek długo im się przyglądał, w końcu podał mi zieloną.
– Ta mi się bardziej podoba i pasuje do naszego spektaklu. Czarna wydaje mi się zbyt poważna – Stwierdził. Uśmiechnęłam się lekko.
– Zgadzam się z tobą. Czarną zostawię u ciebie, zieloną spakuje ponownie do pokrowca. Mam jeszcze komplet bielizny i biżuterii – Powiedziałam. Złożyłam czarną sukienkę, zieloną włożyłam do pokrowca.
– Zdradzisz jaki to komplet? – Spytał Maciek przybliżając się i dotykając biodra. Uśmiechnęłam się kącikiem ust.
– Nie, to będzie niespodzianka – Odpowiedziałam gładząc go po policzku.
– Wiedźmuszko, masz zamiar mnie katować? – Wymruczał mi do ucha i skubnął płatek. Przesunęłam się i cmoknęłam go w usta nie odpowiadając na pytanie. Przysunął się i unieruchomił w swoich objęciach. Pocałował mnie gorąco i głęboko. Oddałam mu i mnie puścił – Poczekaj na noc – Wymruczał mi do ucha. Cmoknęłam go w policzek i odsunęłam się aby spakować sukienkę. Od razu włożyłam pudełko z bielizną.
– Pójdę się trochę się odświeżyć do łazienki – Powiedziałam, skinął głową.
Wzięłam jeszcze ze sobą czarną sukienkę oraz kuferek aby ją schować do komody. W łazience wzięłam szybki prysznic. Wytarłam się ręcznikiem i ponownie założyłam ubranie. Poczułam się trochę lepiej. Nałożyłam lekki makijaż. Dopiero przed spektaklem pomaluje się odpowiednio do sztuki. Zastanawiałam się, jak założę zieloną sukienkę na bankiet. Tydzień temu do fioletowej dokupiłam odpowiednie pończochy i już miałam w głowie obraz jaką biżuterię założyć. Wyszłam z łazienki i wróciłam do salonu. Maciek też przebrał koszulę i założył marynarkę. Telewizor był zgaszony.
 
– Jestem gotowa – Powiedziałam.
– Ja, tylko łazienkę odwiedzę i możemy jechać. Jedziemy wspólnie czy osobno?
– Twój samochód jest w garażu? – Przytaknął – To możemy wspólnie jechać – Stwierdziłam. 
Zgodził się ze mną i poszedł do łazienki. Pogłaskałam śpiącego Fircyka i zasunęłam story. Wzięłam ze sobą sukienkę do korytarza oraz kuferek. Założyłam kozaki i płaszcz, a potem szalik i rękawiczki. Sprawdziłam jeszcze czy mam wszystko w torebce. Maciek pojawił się po kilku minutach. Założył szybko płaszcz i buty. On też sprawdził czy ma wszystko oraz czy są zamknięte okna. Zeszliśmy po schodach i otworzyłam auto. Sukienkę powiesiłam na haczyku z tyłu, kuferek postawiłam pod fotelem. Maciek wsiadł i zapiął pas. Nakręciłam w uliczce i skierowałam się wprost do teatru. Gdy stanęłam na czerwonym zadzwoniła jego komórka. Uśmiechnął się gdy zobaczył kto to.
 
– Już jedziemy – Powiedział, od razu się domyśliłam, że to Krzysiek – Tak, wiem, ale to kilka minut spóźnienia. Po prostu jest mały korek na drodze – Parsknęłam śmiechem – Ona prowadzi i jedziemy razem. Będziemy za kilka minut, niemal jesteśmy w centrum – Powiedział jeszcze kilka słów i się rozłączył z uśmiechem – Krzyśka zaczynają nerwy ponosić. Dzwoni do każdego gdzie jest i kiedy będzie. Pawła też nie ma ale podobno już się pojawił. Gosia też już jest i wszystko przygotowuje. Dyrektora jeszcze nie ma, ale on przychodzi na godzinę przed premierą – Wyjaśnił.
– Musi być bardzo zdenerwowany, zresztą ja też wciąż czuję stres – Powiedziałam. Ścisnął mi dłoń na rączce biegów.
– Nie bój się, wszystko będzie dobrze. To minie gdy tylko wyjdziesz na scenę. Taniec opanowaliśmy do perfekcji, ty też świetnie odgrywasz swoją rolę. Nie ma czego się obawiać – Pocieszył.
Uśmiechnęłam się lekko i skręciłam w uliczkę. Po niemal minucie dojechaliśmy do teatru. Zaparkowałam na wolnym miejscu na parkingu za kamieniczką. Wzięłam głęboki oddech i wyłączyłam silnik. Wysiedliśmy, wzięłam sukienkę i kuferek. Maciek wziął ode mnie sukienkę. Skinęłam w podziękowaniu i zablokowałam auto. Mróz szczypał w policzki i śnieg zalegał na chodniku oraz w kątach ulicy. Tutaj najczęściej się odśnieżało ręcznie, bo odśnieżarka się nie mieściła. Maciek wziął mnie za rękę i wspólnie poszliśmy do teatru. Otworzył drzwi i mnie przepuścił. W korytarzy panowała cisza. Od razu poszliśmy w stronę podziemia. Zatrzymałam Maćka w połowie drogi.
 
– Pamiętaj, ani mru, mru na temat Pawła i Magdy, nawet Krzyśkowi ani dyrektorowi, Gosi też nie. Nie mogę pozwolić aby dowiedział się od osób trzecich – Powiedziałam stanowczo. Uśmiechnął się lekko.
– Obiecuję, nikomu nie powiem. Zgadzam się z tym, że Paweł musi się dowiedzieć pierwsze od Magdy. Aż się nie mogę doczekać reakcji – Odparł – Muszę być przy tym, będę się nabijał z niego do końca życia. – Uderzyłam go w ramię.
– Nawet się nie waż nabijać – Zagroziłam – Postaw się w jego miejscu, jakbyś ty zareagował gdybym ci powiedziała, że to ja jestem w ciąży? – Zabłąkał mu się uśmiech na twarzy ale potem spoważniał.
– Na pewno byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi – Powiedział przybliżając się do mnie – Krzyczałbym z radości i nosił na rękach. Obsypał bym różami, obwieściłbym całemu światu jaki jestem szczęśliwy – Zabiło mi szybciej serce od jego deklaracji. 
Poczułam wzbierające się łzy w oczach. Już wiedziałam czego brakowało mi od początku naszej znajomości. Pocałowałam go tłumiąc dalsze słowa. Jednocześnie uświadomiłam sobie, że nigdy nie będę gotowa aby mu powiedzieć jak bardzo go kocham.
– Dziękuję za to co powiedziałeś. A teraz ja muszę coś oznajmić – Przyjrzał mi się uważnie – Kocham cię. – Powiedziałam dotykając jego policzka. Uśmiechnął się szeroko i objął mnie w pasie unosząc do góry. Okręcił się w wokół własnej osi i postawił mnie na nogach. Pocałowaliśmy się głęboko tańcząc rumbę językami. Z jego postawy biła niesamowita radość i szczęście. Sama byłam szczęśliwa u jego boku.
– Też cię kocham – Powiedział z czułością – Nasz związek jest jak tango, my tańczymy w jego rytmie. Mamy kroki miłości, pożądania, namiętności ale też wściekłości i zazdrości oraz zaborczości. Chce z tobą tańczyć tango do końca życia – Znów się pocałowaliśmy – Teraz chodź, Krzysiek wyrwie wszystkie włosy ze zdenerwowania – Cmoknął mnie w policzek i zeszliśmy do podziemia.
W korytarzu panowała cisza ale jak tylko przeszliśmy przez mniejszy korytarz usłyszeliśmy głosy i hałas. Na scenie stał Paweł, kilka osób chodziło w garderobie tworząc chaos. Pierwsza zauważyła nas Gosia i szeroko się uśmiechnęła. Przywitaliśmy się z nią mocnym uściskiem. W tym samym momencie wszedł Krzysiek, tuż za nim Paweł oraz jakaś nieznajoma dziewczyna. Gosia przedstawiła ją jako asystentkę dyrektora, miała na imię Izabela. Przywitałyśmy się uściskiem dłoni.
 
– Czy wy nie macie zegarków? – Naskoczył na nas Krzysiek. Paweł uśmiechnął się szeroko, Maciek parsknął śmiechem – To nie jest śmieszne, ja się denerwuje, a wy się spóźniacie. Kiedyś przez was osiwieje.
– Krzysiu, spokojnie, już jesteśmy i nie ma co się denerwować. Był korek na ulicy i trochę nas to zatrzymało. To tylko dwadzieścia minut – Powiedziałam spokojnym głosem, Maciek chrząknął spuszczając wzrok – Pozwól nam się rozebrać i przygotować i szybko zaczniemy ostatnią próbę – Skinął głową.
– Dobrze. Jednak nie przebieraj się na razie w sukienkę tylko załóż buty taneczne. Stroje założycie tuż przed spektaklem. Patrycja będziesz miała osobną garderobę, panowie swoją. Chociaż podejrzewam, że Maciek nie miałby za złe gdybyś, zrobiła przy nim striptiz – Zarumieniłam się i parsknęłam śmiechem. Uśmiechnął się szeroko.
– Ja też bym chętnie oglądnął striptiz – Wtrącił Paweł z rozmarzeniem. Uderzyłam go w ramię.
– A Magda dałaby ci w twarz – Odparowałam. Maciek się roześmiał, Paweł posmutniał.
– Nie wiem co się dzieje z Magdą, od dwóch dni nie dogadujemy się i nie wiem jak to mam odbierać – Stwierdził. Ścisnęłam mu dłoń.
– Paweł, nie masz się o co martwić. Magda miała trochę zawirowania przez kilka dni. Obiecała być dziś na premierze i pogadacie – Pocieszyłam go – Jej uczucia do ciebie się nie zmieniły – Skinął głową.
– Rozmawiałaś z nią?
– Tak, dzisiaj się spotkałyśmy w kawiarni. Nie masz czego się obawiać ani denerwować – Odpowiedziałam, Maciek chrząknął, spojrzałam na niego ostrzegawczo.
– A jeśli nie powiedziała wszystkiego? Przecież mogła ukryć swoje zamiary – Pokręciłam głową i lekko się uśmiechnęłam.
– Wierz mi, powiedziała wszystko i dziś z tobą porozmawia. Jest moją przyjaciółką i wiem kiedy coś ukrywa.
– Nie dość, że się denerwuje spektaklem, to teraz jeszcze będę się zamartwiał. Może przez to, że nie powiedziałem jej co czuje – Pokręciłam głową.
– Paweł, nie wpadaj w urojenia tylko się uspokój. Nie masz czego się denerwować, bo jeszcze nic nie wiesz – Westchnął, postanowiłam zadzwonić do Magdy aby przyjechała jak najszybciej, Paweł był gotów zrezygnować ze sztuki aby z nią porozmawiać. Wzięłam od Maćka sukienkę.
– Krzysiek gdzie mogę powiesić sukienkę na bankiet, jak to ujął Maciek, również chciałam się rozebrać. Maciek też musi – Machnął na mnie ręką i zaprowadził do drugiej garderoby po przeciwnej stronie korytarza. 
Uchylił mi drewniane drzwi. Podziękowałam kładąc kuferek na stoliku, sukienkę powiesiłam na wieszaku. Tuż obok w pokrowcu wisiała sukienka na spektakl. Krzysiek zniknął zostawiając mnie samą. Odetchnęłam głęboko, ściągając z siebie płaszcz i kozaki. Zapięłam paski na butach tanecznych. Miałam spięte włosy ale już wiedziałam jak uczeszę je na premierę. Z kuferka wyciągnęłam pudełko z kompletem biżuterii, którą podarował mi Maciek na gwiazdkę. Ułożyłam też spinkę i kosmetyki aby potem nie szukać. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer Magdy. Po kilku sygnałach odebrała. Przywitałam się i od razu przeszłam do rzeczy.

– Magda, musisz przyjechać do teatru, już teraz. Paweł się zamartwia co się z tobą dzieje i dlaczego z nim nie rozmawiasz – Usłyszałam jakieś głosy w telefonie – Boję się, że jeszcze bardziej się zdenerwuje i nie będzie w stanie wystąpić. Maciek stanął w drzwiach garderoby, machnęłam ręką aby wszedł. Miał już na sobie buty taneczne.
– Przecież jak mu teraz powiem, zdenerwuje się jeszcze bardziej – Głosy ucichły, widocznie to był telewizor.
– Już teraz jest wyjątkowo zdenerwowany. Myśli że, to on zawinił, bo nie powiedział co do ciebie czuje – Milczała – Magda i tak mu musisz powiedzieć. A jak teraz to zrobisz to nie będzie się dodatkowo zamartwiał i jeden strach odejdzie, będzie spokojniejszy i ty również – Westchnęła.
– Masz rację. Będę za dwadzieścia minut – Powiedziała. Pożegnałyśmy się kilkoma miłymi słowami. Maciek przysiadł na stoliku naprzeciwko mnie. Dotknęłam jego dłoni i odłożyłam komórkę.
– Przyjedzie? – Zapytał.
– Tak, będzie za dwadzieścia minut – Odpowiedziałam.
– To dobrze, Paweł nie wytrzymałby do premiery – Stwierdził – Siedzi teraz na kanapie i bawi się komórką, raz ją włącza i patrzy na wyświetlacz. Próbowałem go rozbawić ale nic to nie dawało – Skinęłam – Aż się nie mogę doczekać jego reakcji – Uśmiechnęłam się lekko.
– Tylko proszę, nie nabijaj się z niego, bo może stchórzyć – Pokręcił głową.
– Nie, Paweł taki nie jest, zna granicę między żartami, a powagą. Poza tym jesteśmy przyjaciółmi i wiem kiedy mogę pozwolić sobie na dogryzanie – Przytaknęłam – Jesteś gotowa? Krzysiek chce zaczynać aby potem dać nam trochę czasu na oddech i przygotowanie się oraz uspokojenie – Sprawdziłam paski od butów.
– Tak, tylko chciałam pierwsze zadzwonić do Magdy – Odpowiedziałam, ześlizgnął się ze stolika i podał mi rękę. Wyszliśmy z pokoju i od razu poszliśmy na scenę. Krzysiek siedział za adapterem, Pawła nie było. Maciek zszedł ze sceny i go zawołał. Przyszedł ale od razu widziałam jaki jest przybity.
– Dobrze, zaczynamy. Stańcie na swoich pozycjach – Zgodziliśmy się z nim i zeszliśmy ze sceny.

15:24

Rozdział dwieście dwudziesty trzeci

Rozdział dwieście dwudziesty trzeci
Nowy Rok przywitaliśmy w łóżku. Zostałam u niego jeszcze dwa dni ale musiałam wracać do siebie, on do pracy w teatrze. Krzysiek zarządził próby tydzień po Sylwestrze. Niemal codziennie je mieliśmy na scenie. Premierę ogłoszono na ostatni tydzień stycznia. Dyrektor pokazał nam plakaty i zaproszenia do spektaklu. Plakat bardzo mi się podobał. Fotograf zrobił nam zdjęcie na scenie gdy tańczyliśmy tango. Uchwycił nas w ostatnim kroku promenady. Mieliśmy na sobie nasze stroje ponieważ Krzysiek chciał sprawdzić jak to wszystko będzie wyglądało. Tło było rozmazane, na górze i dole pisały informacje dotyczące spektaklu. Również zrobiono nam sesje fotograficzną z przygotowań do sztuki. Zdjęcia wykorzystano do promocji na portalu społecznościowym oraz na ulotki i broszury. Na kilku byłam jak tańczyłam solówkę albo na zmianę z Maćkiem i Pawłem. Kilka zdjęć mieliśmy wspólnych. Staliśmy w trójkę na scenie. Byłam odwrócona do Maćka twarzą ale Paweł trzymał mnie za ramię. Dostałam nawet kopię dla siebie. Do premiery zostało zaledwie kilka dni gdy zaczęłam czuć coraz większą nerwowość. Maciek mnie pocieszał i wspierał ale nie potrafiłam odgonić niepożądanych myśli. Krzysiek w końcu oznajmił że jesteśmy gotowi i do perfekcji opanowałam ruch na scenie oraz grę aktorską. Stres się zmniejszył ale nie do końca. Paweł nabijał się, że mam odwagę dorzucić swoje trzy grosze, a zwykłych desek się boję. Odgryzałam się wtedy aby wybrał się na turniej tańca, to zobaczymy co, to stres. Od razu kapitulował i przepraszał. Spotykali się z Magdą regularnie i ich związek stawał się coraz silniejszy. Między mną, a Maćkiem również się układało. Nie kłóciliśmy się oraz wzajemnie wspieraliśmy. Na zmianę zostawaliśmy na noc. Nie mogłam znaleźć okazji aby powiedzieć jak bardzo go kocham, wciąż coś przeszkadzało albo byliśmy zajęci. Czekały mnie kolejne warsztaty z emocji tańca. Na dwa dni przed premierą Krzysiek oznajmił, że już nie będziemy mieli próby i mamy odpocząć przed wielkim dniem. Mamy się pojawić na trzy godziny przed premierą aby zrobić próbę generalną ze strojami, muzyką oraz tańcem. Zgodziliśmy się i postanowiłam, że zaraz po premierze powiem Maćkowi, jak bardzo jest dla mnie ważny, chciałam mu też zaproponować aby zamieszkał u mnie. W dniu premiery pojechałam wcześniej do Krakowa, bo Magda chciała się spotkać w kawiarni. Zaskoczyła mnie, ponieważ przez kilka dni nie miałam od niej wiadomości. Zdążyłam jeszcze porozmawiać z Piotrem, który zadzwonił życząc połamania nóg na scenie i obiecał pojawić się na premierze wraz z Agnieszką. On też był szczęśliwy gdy stworzyli parę. Śmiać mi się chciało z Krzyśka, który po poznaniu Pauliny na Sylwestrze niemal codziennie o niej opowiadał. Może nie był to jakiś silny związek ale na taki się zapowiadało. Stanęłam na wolnym miejscu przy ulicy i zablokowałam samochód. Zima nie odpuszczała i wciąż było mroźnie oraz śnieg zalegał zaspami na chodnikach. Przeszłam powoli po kamiennym bruku aby się nie poślizgnąć. Umówiłyśmy się z Magdą w ulubionej kawiarni z czekoladą. Weszłam do środka i rozglądnęłam się po lokalu, pisała mi że już czeka. Uśmiechnęłam się gdy ją zauważyłam w rogu sali przy stoliku dla dwojga. Od razu zauważyłam, że jest bledsza i ma cienie pod oczami. Skinęłam jej i wskazałam, że pójdę sobie zamówić kawę oraz ciastko. Przytaknęła. Zamówiłam sobie cappuccino i ciastko czekoladowe. Wzięłam numerek i przeszłam przez lokal. Kilka stolików było zajętych przez klientów. W tle leciała spokojna melodia jazzowa. Przywitałyśmy się i usiadłam naprzeciwko kładąc numerek na stolik. Ona też już sobie zamówiła. Z bliska wyglądała jeszcze gorzej. Miała bladą cerę oraz wysuszone włosy i cienie pod oczami. Dłonie lekko drżały. 
 
– Muszę ci coś powiedzieć – Odparła i zobaczyłam łzy w jej oczach, zadrżała jej dolna warga. Ścisnęłam jej dłonie dodając otuchy i wsparcia.
– Madzia, spokojnie, jestem twoją przyjaciółką i będę z tobą na dobre i złe – Powiedziałam ciepłym głosem uśmiechając się lekko. Wzięła głęboki wdech. 
– Jestem w ciąży – Oznajmiła łamiącym się głosem. Dobrą minutę zajęło mi przyswojenie wiadomości. Uśmiechnęłam się szeroko i wstałam aby ją uściskać. 
– To wspaniale! – Rozpłakała się bardziej – Potwierdziłaś to? 
– Tak, ale ja nie chcę być w ciąży... – Załkała. Przesunęłam krzesło siadając obok niej. 
– Dlaczego? Przecież to wspaniale mieć dziecko – Spytałam głaszcząc ją po włosach. 
– Nie jestem gotowa, myślałam o dziecku ale jak będę w stałym w związku i z mężem, a tu wpadka – Powiedziała płaczącym głosem. Kelnerka przyniosła nasze kawy i ciastka. Podziękowałam jej skinieniem głowy – Przecież nie będę mogła tańczyć, ani prowadzić zajęć w szkole tańca, do tego będę sama! – Zmarszczyłam czoło. 
– Przecież jesteś z Pawłem, to jego dziecko? – Musiałam zadać to pytanie. Popatrzyła na mnie ze łzami w oczach. 
– Oczywiście! Tylko ja go nie chcę do niczego zmuszać – Odparła gniewnie. Przytuliłam ją mocno, głaszcząc po włosach – Nie chcę być samotną matką! – Odsunęłam się trochę. 
– Madzia, nie gadaj głupot. Pomogę ci we wszystkim ale musisz powiedzieć Pawłowi w końcu jest ojcem. Przecież nie musisz go zmuszać do małżeństwa, niech sam podejmie decyzję. Musisz mu powiedzieć, skoro spaliście ze sobą, to znaczy, że coś do ciebie czuje. Patrz, ile wspólnie przeżyliście, dodaj do tego szurniętą przyjaciółkę, armagedon gwarantowany. Nie możesz go skreślać. Te dziewięć miesięcy może być najpiękniejszymi w twoim życiu i jego. Nie dał powodu abyś mu nie ufała, nie zawiódł w żaden sposób. Nawet po kwiaciarniach latał w poszukiwaniu czarnych lilii – Uśmiechnęła się krzywo – Nie wiem czy cię kocha, ale tak nie postępuje zwykły przyjaciel. Wspierał cię po zdradzie Roberta i pozwolił na nowo abyś poczuła radość z miłości – Sięgnęłam do torebki i podałam jej paczkę chusteczek. Przestała płakać i wytarła zaczerwienione oczy i nos. 
– Myślisz że będzie chciał być ze mną i zaakceptuje dziecko? – Spytała drżącym głosem. 
– Tego nie mogę gwarantować, ale dopóki z nim nie porozmawiasz, to nie będziesz wiedzieć – Odpowiedziałam. Uśmiechnęła się lekko. Wzięła głęboki wdech i wydech uspokajając płacz. 
– A co z tańcem, szkołą, nie chcę tego wszystkiego porzucać – Pokręciłam głową. 
– Nie musisz. Przecież po urodzeniu dziecka wrócisz do tańca i szkoły. Nic nie stoi na przeszkodzie. Nawet w ciąży możesz pokazywać kroki i tańczyć do pewnego momentu – Powiedziałam – Ciąża to nie choroba, tylko piękny stan kobiety. W swoim brzuchu nosisz nowe życie, chłopczyka lub dziewczynkę. Gdy urodzisz będziesz dla niej lub niego całym światem. Będziesz mogła im przekazać swoją pasję, uczyć, wychowywać, bawić się z nimi. Będzie śmiać się z twoich żartów, kochać bez względu na to, co zrobisz, z Pawłem stworzycie rodzinę. Będzie się wygłupiał i odgrywał śmieszne scenki. Będziecie dla tego dziecka pierwowzorami do naśladowania. Zostanie tancerzem lub aktorem albo jeszcze kimś innym. Będziecie patrzyli jak dorasta, dojrzewa i będzie was kochał bez względu na to, co inni powiedzą – Łza spłynęła jej po policzku. 
– I będzie miało Lady ciotkę wariatkę najlepszą przyjaciółkę, która będzie podpuszczać do najbardziej szurniętych pomysłów i będzie opowiadać jakie to miała wtopy oraz kontynuacje porażek – Dodała, parsknęłam śmiechem. 
– Tak, i wujka aktora osiwiałego z powodu tych wtop z szatańskim kotem – Zaśmiała się głośno, a ja wraz z nią. 
Usiadłam prosto wciąż rozbawiona. Magda wytarła łzy tym razem śmiechu i sięgnęła po kawę. Posłodziłam sobie swoje cappuccino i spróbowałam ciastka. W milczeniu zjadłyśmy kilka kęsów. Magda musiała się uspokoić, ja ochłonąć po tej nowinie. Paweł chyba zejdzie na zawał. Ciekawa byłam jak zareaguje Maciek na to, że jego najlepszy przyjaciel będzie tatusiem. Parsknęłam śmiechem. 
 
– Z czego się śmiejesz? – Spytała. 
– Wyobraziłam sobie minę Maćka gdy się o tym dowie – Opowiedziała. 
– To poczekaj na wyraz twarzy Pawła – Wybuchnęłyśmy śmiechem. 
– Powiesz jakim cudem wpadłaś? Nie zabezpieczaliście się? – Sama zażywałam tabletki i Maciek o tym wiedział. 
– Zażywam tabletki i zabezpieczaliśmy się ale przez przypadek ominęłam dwie kolejki. Nawet do głowy mi nie przyszło, że mogą nie zadziałać i trzeba tego tak mocno pilnować – Odpowiedziała lekko zarumieniona – Lekarz na to naciskał i nawet kazał ograniczyć alkohol, ale to nigdy nie było problemem – Skinęłam głową. 
– Kiedy mu powiesz? 
– Dzisiaj, przed premierą – Opowiedziała. 
– A może po premierze, przecież zawału dostanie albo będzie tak roztrojony, że nie będzie mógł grać na scenie, co dopiero tańczyć – Zasugerowałam. 
– Masz rację, lepiej po premierze mu powiem ale wciąż się boję reakcji – Odparła smutno. Ścisnęłam jej dłoń. 
– Madzia, na razie nie masz czego się bać. Jesteś silną kobietą, nie możesz się bać, bo nie wiesz jak zareaguje – Pocieszyłam. Skończyłyśmy jeść ciastka i pić kawę. Zerknęłam na zegarek komórki – Madzia, muszę cię opuścić, umówiłam się z Maćkiem przed próbą generalną. Zaczynam się denerwować tą sztuką – Uśmiechnęła się lekko. 
– Oczywiście, pojadę jeszcze do siebie i odpocznę. Nie mam dziś zajęć w szkole tańca i będę na premierze wraz z Antonio. Nie denerwuj się, wszystko macie zapięty na ostatni guzik, zobaczysz dostaniecie owacje na stojąco – Powiedziała. 
Wyszłyśmy razem z kawiarni i pożegnałyśmy się mocnym przytuleniem. Powtórzyłam aby się nie denerwowała i że wszystko będzie dobrze. Pomachałam jej jeszcze na pożegnanie i poszłam w stronę auta. 
 
 
Copyright © 2016 Życie w rytmie tanga , Blogger