17:45

Rozdział osiemdziesiąty czwarty

Wsiadłam do samochodu, a kulę położyłam z tyłu na siedzeniu. Wsiadł i wyjechał poza bramę oraz poszedł ją zamknąć.

– Mówiłaś, że pojedziemy do miasteczka? Co miałaś na myśli?  Zapytał.
– Miasteczkiem nazywam Krzeszowice. Są mniejsze od Krakowa. Mają Centrum Kultury i kilka sklepów oraz galerię handlową  Wyjaśniłam.
– Poprowadzisz? Nie wiem, gdzie to jest. Rzadko bywam w tych stronach  Odrzekł.
– Tak. Na skrzyżowaniu skręć w prawo. Później za drogą.
Wyjechaliśmy poza wieś. Po jednej stronie rósł iglasty las, między drzewami widać było duże skały wapienne. Po drugiej stronie drogi była skarpa skalna w dole płynęła rzeka. 
– Zwolnij, tu jest ostry zakręt. Można spaść  Poprosiłam go. 
Nagle z drugiej strony wyjechał mu samochód na dość szybkim gazie. Maciek gwałtownie zahamował. Drugie auto również zahamowało z piskiem opon. Kierowca drugiego samochodu pogroził nam ręką. Maciek machnął na niego w złości i minęliśmy się powoli. Zobaczyłam, kto siedział w drugim samochodzie. To był poprzedni sołtys wsi. Miałam ochotę wysiąść z auta i go ochrzanić. Maciek również był poddenerwowany. Dotknęłam jego ręki na rączce biegów.
– Mało brakowało. Dobrze, że mnie uprzedziłaś. Zawsze macie takich nerwowych kierowców?  Zapytał. Dojechaliśmy do rozwidlenia.
– Teraz w lewo, tam  Wskazałam na zakręt niedaleko  Skręcisz i również dalej za drogą. Nie zawsze są tacy nerwowi. Akurat ty trafiłeś na byłego sołtysa, pijaka. Lubi jeździć szybko i pod wpływem. Już kilka razy miał mandat za jazdę po pijaku. Kiedyś też prawie dziecko potrącił. Tylko był sołtysem i mu się trochę upiekło.
– Jak na kogoś, kto stroni od plotek. To sporo wiesz  Stwierdził pogodnie.
– Opowiedziała mi to koleżanka z klasy. Spotkałyśmy na wspólnej imprezie  Wyjaśniłam. Skręciliśmy i wjechaliśmy w małą wieś. Droga była wąska i miała sporo ostrych zakrętów  Tutaj też uważaj. Nie ma luster i są ostre zakręty. Kilka razy miały miejsce tutaj wypadki lub zderzenia  Odparłam. Automatycznie zwolnił.  Lubisz szybką jazdę?
– Tak – Opowiedział z uśmiechem – Chyba każdy facet lubi prędkość. Ty nie lubisz szybkiej jazdy?
– Lubię, tylko nasze drogi nie są do tego przystosowane. Nauczyłam się ostrożnej szybkiej jazdy. Między wsiami się nie da. W każdej chwili może wyjechać samochód. Również droga nie jest zbyt dobrze utrzymana  Wyjaśniłam. Skinął głową.
– Dalej za drogą?
– Tak. Ta droga jest główna i szybsza  Odpowiedziałam. Zadzwonił jego telefon. Maciek wyciągnął go z kieszeni i podał mi.
– Nie chcę rozmawiać, jak prowadzę. Kto dzwoni? Obierzesz?  Spojrzałam na wyświetlacz.
– Dzwoni Michał  Poinformowałam go.
– Z teatru. Proszę cię, odbierz. Powiedz, że oddzwonię  Miałam opory przed odebraniem obcego telefonu. Wchodziłam w jego sferę prywatną.
– Na pewno mam odebrać? To twój telefon. Jakoś dziwnie się z tym czuję, odbierając nie swój telefon.
– Odbierz, odbierz. Nie wstydź się. Proszę, nie mam ci za złe  Odpowiedział machając ręką.
– Halo?  Powiedziałam do słuchawki.
– Maciek? Stałeś się kobietą? Wiedziałem, że masz różne odchyły, ale żeby aż tak?!  Odezwał się zaskoczony męski głos w słuchawce.
– Maciek nie jest kobietą. Z tego, co wiem, jest stu procentowym mężczyzną. Nie może teraz rozmawiać. Prowadzi samochód  Odpowiedziałam spokojnie. Maciek parsknął śmiechem  Mam mu coś przekazać? Czy ma oddzwonić?  Zapytałam.
– A z kim mam przyjemność rozmawiać?
– Przepraszam. Nazywam się Lady Patrycja Ville. Przyjaciółka Maćka  Nastała chwila ciszy w słuchawce. Maciek uśmiechnął się pod nosem. Rozbawiła go moja prezentacja. Pewnie wyobraził sobie minę kolegi  Halo? Jest tam ktoś?  Zapytałam zaniepokojona.
– Jestem, jestem. Tylko zaskoczyła mnie pani swoją prezentacją. Naprawdę jest pani Lady?
– Tak. Przekazać coś Maćkowi?
– Ten to wie jak się ustawić...  Powiedział jego kolega z zazdrością w głosie. Roześmiałam się  Mogłaby pani się zapytać, czy potwierdza, swoje zastępstwo w teatrze we wtorek? Dyrektor chciałby mieć ostatecznie potwierdzone. Zresztą ja też będę spał spokojnie.
– Proszę chwilę zaczekać.  Odsunęłam telefon  Maciek.  Zwróciłam się do niego, spojrzał szybko na mnie  Potwierdzasz twoje zastępstwo we wtorek w spektaklu?
– Tak, na pewno wystąpię  Odpowiedział. Skierował wzrok na jezdnię. Zwróciłam się do telefonu.
– Maciek potwierdza. Zastąpi pana we wtorek  Powiedziałam.
– Super. Dziękuję za przyjemną rozmowę. Mam nadzieję, że kiedyś spotkam właścicielkę pięknego głosu  Odpowiedział wesoło.
– Może się spotkamy już niedługo. W końcu będę z Maciejem występować na scenie  Odparłam. Maciek się uśmiechnął.
– Przyjdę na premierę. Obiecuję. Do zobaczenia.
– Do zobaczenia  Odpowiedziałam i się rozłączyłam. Oddałam telefon. Położył go obok stacji biegów. Dojeżdżaliśmy do Krzeszowic. Wskazałam ręką, żeby wjechał na most. Jechał dalej za drogą. Stanęliśmy na skrzyżowaniu. Myślałam jak tu wjechać do centrum. Wpatrywał się we mnie wyczekująco.
– Skręć teraz w lewo. Na następnym skrzyżowaniu w prawo. Chciałabym wyjechać jak najbliżej rynku. Nie chce mi się chodzić po obrzeżach  Skinął głową i włączył kierunkowskaz. Wskazałam na ulicę po prawej stronie. Po zmianie świateł wjechał w nią. Ulica była wąska. Po obu stronach stały zaparkowane samochody.
– Trzeba znaleźć miejsce parkingowe  Powiedziałam. Jechaliśmy wzdłuż ulicy. Wskazałam na miejsce po lewej stronie. Skręcił, gdy zobaczył puste miejsce i zaparkował. Sięgnęłam po kulę i torebkę. Musiałam uważać, nie chciałam uderzyć w samochód stojący obok. Przełożyłam torebkę przez ramię, żeby mi nie przeszkadzała. Podszedł do mnie.
– Tam masz parkometr  Wskazałam na skrzynkę po lewej stronie. Wrócił do auta i wyciągnął portfel ze schowka. Weszłam na chodnik. Obok przechodzili ludzie w różne strony. Byliśmy prawie przy samym rynku. Po lewej stronie znajdowała się pizzeria i zegarmistrz. Wzdłuż niej stało kilka stolików, przy których siedzieli klienci. Wrócił Maciek i położył na desce rozdzielczej kartkę. Stanął po mojej lewej stronie.
– To, co robimy pierwsze?  Zapytał.
– Pierwsze zrobimy zakupy w sklepie i zaniesiemy do auta. Później zrobimy mniejsze zakupy niewymagające wysiłku  Odpowiedziałam.
– Jak to nie wymagające wysiłku?
– Chciałam kupić ciasto na deser i aromatyczną kawę z palarni  Wyjaśniłam.
– Rozumiem. To prowadź  Zgodził się ze mną i chwycił pod lewe ramię. Zaprowadziłam go do dużego sklepu nie daleko jego samochodu. Wziął wózek i prowadził go. Z torebki wyciągnęłam listę. Zabierałam rzeczy z półki i dawałam do koszyka. Chciałam sięgnąć na wyższą półkę po jedną z przypraw lecz Maciek mnie ubiegł. Uśmiechnął się lekko. Zaburczałam pod nosem. Roześmiał się z mojego oburzenia. Gdy mieliśmy już wszystko, zapłaciłam za produkty i spakowaliśmy siatki.

– Aż dziwne  Stwierdziłam zaskoczona i obejrzałam się podejrzliwie na sklep i reklamówki.
– Co jest dziwne?  Zapytał. Skierowaliśmy się do samochodu.
– Tak szybko nam poszło w sklepie. Zawsze spędzam w nim minimum pół godziny jak nie więcej  Wyjaśniłam.
– Miałaś listę i pomocnika, dlatego poszło szybciej  Odparł. Doszliśmy do auta. Otworzył bagażnik i włożył zakupy. Objął mnie ramionami.  To teraz deser?
– Tak, chodź. Mam taką fajną cukiernię niedaleko. Pieką tam świetne ciasta i torty  Przeszliśmy przez pasy na drugą stronę ulicy. Minęliśmy kilka sklepów.




4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dokładnie to nie wiem,. U siebie w Wordzie mam około 390 stron tekstu i zaczynam kończyć wątki oraz niedomówienia. Zostało mi jeszcze około trzech kluczowych scen które muszę umieścić w powieści bo inaczej nie będzie spójna. Teraz stanęłam na sytuacji w której główna bohaterka pojechała do Londynu na rocznicę śmierci męża, razem z głównym bohaterem. Postanowiłam napisać jeszcze scenę z próby na scenie oraz ich ćwiczeń na deskach teatru i jeszcze muszę opisać premierę spektaklu i tu nie wiem jak zakończyć. Rozdziałów jest dużo, już i tak daję najdłuższe jakie mogę dać aby nie zanudzić czytelnika, przedtem były krótsze ale to zmieniłam. :)

      Usuń
  2. No brawo! 84 rozdziałów. Szybko i płynnie się czyta. Nie umiem pisać tak objętościowych rzeczy, zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i radzę zacząć czytać od początku historii 😁 Pozdrawiam Krakowska Wiedźma 🌞😁

      Usuń

Copyright © 2016 Życie w rytmie tanga , Blogger