17:35

Rozdział dziewięćdziesiąty trzeci

Gdy weszłam do salonu zobaczyłam głośno śmiejących się gości. Paweł miał wielkiego czerwonego buraka na twarzy. Usiadłam obok Maćka. Spojrzał na mnie oceniającym wzrokiem z wesołymi iskierkami w oczach. Odłożyłam kulę i oparłam się o oparcie kanapy.

– Od razu wyprzedzę twoje pytanie. Nic mi nie jest Zwróciłam się do niego Może podzielicie się, dlaczego Paweł jest purpurowy. A wy padacie ze śmiechu? Zapytałam.
– Paweł jest czerwony, ponieważ nabijaliśmy się jaki dostał ochrzan od ciebie. Antonio doradził, aby się porządnie przygotował do tańca we wtorek. Bo go po podłodze tak przelecisz, że nie będzie w stanie wstać Odpowiedział Krzysiek Za to Maciek dodał, że to on woli z tobą na kanapie się przelecieć. A Paweł niech sobie inną partnerkę znajdzie Zaczerwieniłam się po koniuszki uszu. Odwróciłam wzrok. Maciek roześmiał się z mojego zażenowania.
– Maciuś, radzę ci się dobrze zastanowić czy chcesz mnie tylko przelecieć na tej kanapie... Powiedziałam cichym opanowanym głosem. Reszta parsknęła śmiechem. Spojrzał na mnie nieodgadnionym wzorkiem.
– Paweł niestety musisz przygotować się na wtorek. Lady jest już zajęta. Maciek był pierwszy Dodał Antonio.
– I nie wątp w to, że cię nie przelecę po parkiecie. Gdy nie będziesz umiał kroków i choreografii. W stopniu powiedzmy średnio zaawansowanym Zagroziłam.
– Co masz na myśli? Spytał z obawą.
– Chodzi mi o, to abyś nie mylił kroków. Trzymał poprawnie ramę. Również rytm musisz umieć. Oczywiście możesz go gubić, tylko nie za często Wyjaśniłam.
– A do Maćka się nie przyczepisz? Spytał z pretensją Paweł.
– Nie. Wiem, czego wczoraj się nauczył i nad czym musi popracować. Pokazałam mu co i jak ma robić. Owszem ma problemy z rytmem i biodrami. Każdy nowy tancerz ma z tym walczy. To kwestia ćwiczeń. Wczorajsze pięć godzin nadrobiły jego braki. Paweł ja się nie czepiam, bo chcę ci zrobić na złość Powiedziałam do niego Po prostu lepiej teraz ćwiczyć ostro i dokładnie. Później będzie prościej. Nie będziesz myślał o stopach i rytmie. To samo będzie przychodzić. Automatycznie będziesz ramę trzymać równo. Będziesz mógł skupić się na dopracowaniu choreografii i nie będziemy musieli ćwiczyć podstawowych kroków. Wyjaśniłam Do tego Krzysiek dobrał takie tańce, które splatają się ze sobą, jak nie w krokach to w figurach Wszyscy słuchali mnie uważnie.
– Patrycja ma rację. Wasze tańce są mocno ze sobą splecione Wtrąciła Magda.
Walc angielski i fokstrot mają niemal identyczną ramę. Różnica jest w takcie i ruchu głową Powiedziałam W tangu również jest rama. Lewą rękę trzymasz na zapięciu biustonosza. W rumbie i tangu stawiasz na historię. Tylko w rumbie partnera uwodzi partnerka. Swoimi zmysłowymi ruchami prezentuje swoje ciało. Gestami mówi: chodź do mnie. Jest to pełen namiętności i miłości taniec. W rumbie nie walczysz o względy kochanka. W rumbie czarujesz go i pokazujesz swoje ciało. Zmysłowe ruchy i seksowny wygląd mają go omotać. Ja nazywam to grą wstępną. Finałem rumby jest spełnienie kochanków. Ich gesty i ruchy są idealnie zsynchronizowane. Stają się jedną częścią i całością. Dlatego rumbę nazywają tańcem miłości. Tango również ma w sobie grę namiętności. Tango to rozmowa kochanków, małżonków, zakochanych. Każdy krok to pokazanie tego, co się czuje i oczekuje od drugiej strony. Partner pokazuje kobiecie, jaki jest męski. Mówi, kocham cię i nie oddam nikomu. Kobieta odpowiada odpowiednio do historii. Może powiedzieć, nie interesujesz mnie. Mam innego albo kocham cię. Kobieta może powiedzieć również: To pokaż, jaki jesteś zakochany we mnie i pokaż swoją męskość. Zaczyna się rywalizacja o drugą stronę. On pokazuje swoją męską duszę i pożądanie tej jedynej. Kobieta odpowiada tymi samymi gestami lub odrzuca propozycję. On wtedy staje się zaborczy. Mnie nie kochasz? Mówią jego gesty i kroki. Masz mnie kochać. Kobieta podczas tego tańca ma zdecydować czy będzie z nim, czy nie. Tancerka podczas tanga ma poczuć się bezpiecznie w ramionach partnera. Ma ją przekonać, że się nią zaopiekuje i będzie przy niej oraz że ją kocha Skończyłam mówić i napiłam się soku. 
Poczułam na udzie ciepłą dłoń Maćka. Jego ręka wędrowała coraz wyżej. Zatrzymałam ją. Pokręciłam głową. Paweł i Krzysiek siedzieli z zaskoczonymi minami. Antonio i Magda lekko się uśmiechali. W końcu sami byli partnerami do tańca. Odłożyłam szklankę na stół i zjadłam ciastko kokosowe. Magda miała rację, było pyszne.

– I teraz wiem, że twoje warsztaty taneczne będą nie tylko niesamowite i edukacyjne, ale też magicznie Odparł zadowolony Antonio Dołącz do tego jeszcze układ taneczny i turniej wygrany Uśmiechnęliśmy się, zgadzając ze sobą. Zwróciłam się ponownie do Pawła.
– Paweł, przecież zaczynając szkołę aktorską, również uczyłeś się wszelkiego rodzaju technik i gestów. Ty też zaczynałeś od najniższego poziomu. Uczyłeś się poprawnej dykcji, mowy, wyrażania uczuć. Ruchu na scenie. Przesiadywałeś mnóstwo godzin na nauce i ćwiczeniach. To samo jest w tańcu. Najpierw musisz poznać podstawy, aby później móc stworzyć coś niesamowitego. Bez podstaw tego nie zrobisz. Tutaj nie ma przeskoków. To samo jest w aktorstwie. Nie mogłeś sobie odpuścić dykcji czy śpiewu Powiedziałam. Krzysiek przytaknął.
– Lady ma rację. Nie przeskoczysz. Paweł dasz radę. Teraz ci się wydaje, to trudne do opanowania i męczące. Później będzie łatwiej Dodał. Paweł westchnął.
– Muszę się napić Stwierdził ponuro Paweł. 
Wstałam, Maciek mnie chwycił za rękę. Pokręciłam głową. Oparłam się o kuli i poszłam do kuchni. Z szafki wyciągnęłam kieliszki i ustawiłam na tacy. Wzięłam zaczętą butelkę, którą przywiozła Magda. Kulę zostawiłam opartą o stół. Wniosłam kieliszki do salonu. Maciek wstał i nalał Pawłowi wina. Krzysiek pokręcił głową.

– Prowadzę Powiedział. Nalał wina trenerowi. Teraz Magda pokręciła głową.
– Również prowadzę Skinął głową. Nalał mi wina. Sobie na końcu.
– Uspokoiłeś się trochę? Zapytałam Pawła.
– Gdy tak na mnie naskoczyłaś... Zdenerwowałem się, trochę mnie to zabolało. Twoja opowieść o tańcu podniosła mnie na duchu. Mam nadzieję, że nie przelecisz mnie po parkiecie? Zapytał z krzywym uśmieszkiem.
– Jak nie będzie problemów w walcu. Nie przelecę, chociaż... Odpowiedziałam. 
Maciek szturchnął mnie w udo. Odwróciłam się do niego.
– Spróbuj go przelecieć po parkiecie. A rumba ze mną to będzie gra wstępna kończąca się spełnieniem w pełnym słowa tego znaczenia Odparł. Jego ręka błądziła po moim udzie. Poruszyłam się niespokojnie.
– Tylko z tobą to jest nieprzewidywalne. Nawet na kanapie Odrzekłam. Zmieszał się i chrząknął. Reszta parsknęła śmiechem.
– Możecie wyjaśnić, o co chodzi z tą kanapą? Zapytała zaciekawiona Magda.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Życie w rytmie tanga , Blogger