11:43

Rozdział sto piąty

Poczułam ruch obok siebie i otworzyłam oczy. Maciek odwrócił się do mnie tyłem. Coś zamruczał i westchnął. Powoli poruszyłam się, nie chcąc go zbudzić. Podniosłam się na łokciu i spojrzałam na niego. Zaglądnęłam przez jego ramię. Chciałam zobaczyć, która jest godzina. Zegarek stał na szafce po jego stronie. Dochodziła 9.30. Dziś miałam wizytę kontrolną. Zsunęłam z siebie kołdrę. Coś mnie zatrzymało. Maciek objął mnie w pasie. Usiadłam. Oparł głowę na moim ramieniu.

– Wybierasz się gdzieś?  Zamruczał sennym zmysłowym głosem. Poczułam ciepło jego ciała. Chwyciłam go za dłonie.
– Musimy się zbierać. Mam dziś wizytę u doktora  Odpowiedziałam. Ponownie chciałam wstać. Dalej mnie obejmował w pasie  Jeśli chcesz zostać w łóżku, to zostań. Sama pojadę  Dodałam zaczepnie. Puścił mnie i odsunął kołdrę z siebie. Oparłam na kuli. Zrobiłam dwa kroki w stronę drzwi. Siedział na łóżku i obserwował mnie. Uśmiechnęłam się i posłałam mu całusa. Uśmiechnął się delikatnie. Wyszłam z jego pokoju i poszłam do siebie. Słońce świeciło na lekko zachmurzonym niebie, pewnie popołudniu będzie padać. Zmieniłam spódnicę na krótkie spodenki. Maciek wszedł do łazienki i usłyszałam szum wody. Czekałam, aż się wykąpie w międzyczasie spakowałam torebkę. Wyszłam z pokoju i przygotowałam sobie buty. Zaczęłam parzyć kawę i zaglądnęłam do lodówki która robiła się niemal pusta. Będę musiała dziś zrobić zakupy. Maciek wyszedł z łazienki. Pachniał moim płynem do kąpieli. Widocznie spodobał mu się ten żel. Gdy dowiem się, kiedy będzie miał urodziny to mu kupię. Z twarzy zniknęły zmarszczki po nocnym koszmarze. Również nie miał cieni pod oczami. Dziś ubrał zieloną koszulę z krótkim rękawem i zwykłe dżinsy. Podszedł do mnie i zaglądną mi przez ramię do lodówki.

– Na co masz ochotę? Widzę, że lodówka nie ma zbyt dużo do zaoferowania  Powiedział.
– Niestety, nie mam w domu krasnoludków. Zróbmy coś na szybko. Obiad zjemy na mieście. A po wszystkim pójdziemy zakupy  Odrzekłam. Przesunął mnie delikatnie. Wyciągnął kilka jajek i masło.
– Masz rację. Zrobię omlet. Ty pilnuj kawy i przygotuj stół. Musimy pospieszyć się, jeśli chcemy zdążyć na twoją wizytę  Stwierdził podchodząc do kuchenki. 
Wyciągnęłam szklanki na kawę. Ekspres zaczął syczeć i parować. Maciek usmażył omlet i położył na stole. Wzięłam pojemnik z kawą i zaniosłam do stołu. Nalałam od razu kawy do szklanek. Jedliśmy w milczeniu. Zastanawiałam się, co czuje po dzisiejszej nocy. Nie był zmęczony czy też niewyspany. Po skończonym śniadaniu odsunęłam talerz od siebie. Popijałam kawę i rozmyślałam nad jego snem. Czasami sny coś znaczą. Najczęściej to są jakieś bzdury. Jego był aż nadto wymowny. Domyślałam się, że nie pogodził się ze śmiercią Julii. Szukał we mnie jej cech. Chce, abym ją zastąpiła. Tylko ja nie jestem Julią. Nie wiem, jaka ona była a jego sen mówił jasno. Julia odchodzi, bo zajęłam jej miejsce. Czy go to bolało? Co czuł? Żal, rozpacz? Samotność? Nie mogę zastąpić Julii. Nie mogę być jej kopią. Miałam nadzieję, że nie pragnie tego. To mogłoby zniszczyć naszą przyjaźń. Może coś więcej niż przyjaźń. Z zamyślenia wyrwał mnie jego głos.

– Dziękuję ci  Spojrzałam na niego  Dziękuję, że byłaś ze mną tej nocy. Nawet nie wiesz, jak bardzo mi brakowało ciepła i współczucia.
– Nie ma za co. Ty zrobiłeś to kilka dni temu  Odpowiedziałam spokojnie.
– Wiem, ale mimo to dziękuję ci. Uspokoiłaś, wsparłaś pozwalając mi zasnąć w spokoju  Odparł.
– Powiesz, co teraz czujesz?  Zapytałam. Zamyślił się popijając kawę.
– Czuję ulgę. Świadomość, że Julia odeszła i może spoczywać w pokoju. Smutek zniknął razem z nią. Nie miałem o tym pojęcia. Myślałem, skoro minęło tyle czasu, to powinienem zapomnieć. Jednak nie. Tęskniłem za nią. Za jej poczuciem humoru, ciepłem. Serdecznością. Radością z życia. Stłumiłem te uczucia. Wczoraj uświadomiłem to sobie. Ty uśmierzyłaś ból. Dlatego Julia odeszła. Wiedziała, że ty zajmiesz jej miejsce. Była szczęśliwa  Odpowiedział spokojnie.
– Maciek  Zawiesiłam głos  Nie jestem Julią. Nie chcę nią być  Oznajmiłam z lekkim smutkiem w głosie. Nie wiedziałam, jak zareaguje. Uśmiechnął się delikatnie.
– Wiem, nie jesteś nią. Bądź sobą. Taką, jaką cię poznałem  Oświadczył stanowczo. Ulżyło mi. Odwzajemniłam uśmiech. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 10.00. Przeniosłam szklankę i talerzyki do zlewu.
– Musimy się pospieszyć. Trzeba dojechać do Krakowa, nie mogę spóźnić się na wizytę  Zaczęłam zmywać naczynia. Podał mi pustą szklankę po kawie. Zakręciłam kran i wytarłam ręce. Chciałam wyjść z kuchni. Zatrzymał mnie. Staliśmy twarzą w twarz. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Poczułam ciepło jego ciała. Musnął mnie wargami. Zamknęłam oczy. Pocałował mnie. Miękko, ciepło, namiętnie. Oddałam pocałunek. Miał rozpalony wzrok. Na ustach błąkał mu się uśmiech. Zrobiłam krok do tyłu. Obejmował mnie w pasie. 
– Maciek, musimy się zbierać  Powiedziałam ciepło. Skinął głową i mnie puścił. Poszłam do swojego pokoju. Oparłam się o ścianę. Wzięłam głęboki oddech. Musiałam uspokoić szybko bijące serce. Każdy jego pocałunek rozgrzewał nie tylko moje usta. Również serce. To za szybko się działo. Wzięłam torebkę i wyszłam z pokoju. Czekał przed drzwiami. Koło jego nóg leżała torba, którą ze sobą przywiózł. Zmarszczyłam czoło.

– Pojedziemy jeszcze do mojego mieszkania. Chciałbym sprawdzić, czy wszystko w porządku. Wymienię również ubrania  Powiedział.
– Mówiłam, że pranie możesz sobie u mnie zrobić  Odparłam.
– Wiem. Będę spokojniejszy, gdy sprawdzę, czy nic się nie dzieje  Wyjaśnił. 
Oparłam się o szafkę i założyłam baleriny. Otworzył mi drzwi. Schodząc, nie odczuwałam bólu biodra. Miałam nadzieję, że będę mogła już tańczyć. Wyprzedził mnie i poszedł do garażu. Zamknął bramę i skierował się na Kraków. Zatopiłam się w myślach. Nie byłam pewna czy odzyskał spokój. Nie rozumiałam jego słów. Chciał, abym była taką, jaką mnie poznał. Co przez to rozumiał. Martwiłam się również tym, jak na niego podziała ta kobieta. Musiała bardzo wyprowadzić go z równowagi. Widocznie nie uspokoiłam go na tyle, aby przestał o niej myśleć. Dojechaliśmy już do Zabierzowa. Był mały korek. Po piętnastu minutach dojechaliśmy do centrum Krakowa. Chciałam z nim porozmawiać. Nie wiedziałam jak zacząć rozmowę.

– Maciek...  Zawahałam się, zerknął na mnie  Co miałeś na myśli. Mówiąc, abym była taka, jaką mnie poznałeś?  Uśmiechnął się kącikiem ust.
– Powiem od razu, żebyś się nie denerwowała. Chciałem, abyś była wesoła, odważna, z poczuciem humoru. Taką poznałem cię w teatrze. Dogryzałaś, nikogo nie urażając. Później pokazałaś, że jesteś wrażliwa, współczująca i serdeczna. Chcę, abyś taka pozostała. Nie pragnę, abyś stała się kopią Julii. Nie możesz jej zastąpić, byłabyś tylko kopią. Nie jest to dobre połączenie. Zamknąłem rozdział z Julią. Przeżyłem coś pięknego. Kochałem ją. Tylko jej już nie ma. Pozostanie ciepłe wspomnienie. Zakochałem się w tobie. Nie wiem, czy to jest miłość. Ty też nie jesteś pewna swoich uczuć. Pamięć o Filipie jest jeszcze świeża. Zaczekam. Potem możemy stworzyć związek. Tylko wtedy gdy oboje będziemy na to gotowi  Skręcił w uliczkę. Potem w następną. Byliśmy już przed szpitalem. Zaparkował tuż przed drzwiami. 
Wkroczyliśmy do przestronnego hallu w kształcie owalu. Skierowałam się od razu do rozsuwanych szklanych drzwi. Maciek chwycił mnie pod ramię. Nie było dużo ludzi w korytarzu. Co jakiś czas przechodził obok nas lekarz lub pielęgniarka. Weszliśmy do windy.

– Boli cię noga lub biodro?  Zapytał, przerywając ciszę.
– Nie nic mnie nie boli. Nawet nie wzięłam dziś tabletek  Odpowiedziałam  Maciek, jak bardzo przejąłeś się tą dziewczyną z restauracji?  Spytałam. 
Nie zdążył odpowiedzieć. Winda stanęła na odpowiednim piętrze. W korytarzu panował gwar. Pacjenci chodzili o kulach lub na wózkach. Pielęgniarki krążyły między nimi. Poczułam zapach leków i środków do czyszczenia. Po prawej stronie było okienko z napisem: recepcja. Podeszłam do niej. Uśmiechnęłam się do pielęgniarki.

– Dzień Dobry. Byłam umówiona dziś na wizytę kontrolną  Powiedziałam i podałam nazwisko doktora. Skinęła głową. Wstała i podeszła do metalowej szafki. Wyciągnęła szarą kopertę, w której była moja karta medyczna.
– Pokój 115. Proszę tam usiąść i poczekać. Zawiadomię doktora o pani obecności. Proszę iść w lewo a po prawej stronie jest gabinet  Powiedziała podając kopertę. Podziękowałam z uśmiechem i odwróciłam się w lewo. Maciek szedł po prawej stronie. Nie widziałam na jego twarzy uczuć. Szukałam numerku gabinetu. Maciek wskazał na białe drzwi. Podeszłam do nich i usiadłam na krześle, odkładając kulę. Odchyliłam się trochę w stronę Maćka. Popatrzyłam na niego. Teraz zamyślił się nad czymś. Czekałam, aż coś powie. Musnęłam jego rękę. Zwróciłam na siebie jego uwagę. Dalej nie widziałam jego emocji.



– Maciek, dopóki mi nie powiesz, co czujesz. Nie jestem w stanie pomóc. Znów masz maskę na twarzy  Oznajmiłam starając się zachować spokój. Potarł twarz dłonią. Dotknęłam jego uda chcąc dodać otuchy. Chciałam pokazać, że jestem przy nim. Zanim cokolwiek powiedział, nadszedł doktor. Miał energiczny krok i wesołą minę na twarzy. Stanął przede mną. Jego wzrok otaksował mnie od nóg do biodra. Wstałam i przywitałam się, Maciek również wstał.
– Dzień dobry, Pani Patrycjo. Widzę, że zdrowie dopisuje. Piękne rumieńce. Oczy szkliste. Promienieje pani  Powiedział wesoło.
– Ma pan rację, odpoczęłam  Odpowiedziałam. Otworzył drzwi gabinetu.
– W takim razie zapraszam do środka  Zaprosił mnie gestem ręki.
– Maciek. Proszę, poczekaj na mnie na korytarzu  Skinął głową. Wkroczyłam do gabinetu. Był to mały pokój z biurkiem i leżanką. Obok stał aparat do USG i kilka innych przyrządów. Doktor usiadł za biurkiem. Wskazał na krzesło obok. Usiadłam i podałam mu kartę. Wyciągnął ją i zaczął czytać. Po chwili spojrzał na mnie.

– Jak biodro? Ma pani jakieś problemy z chodzeniem? 
 Zapytał.
– Nie, nie boli mnie biodro. Nawet w zeszły czwartek trochę potańczyłam  Lekarz popatrzył na mnie i zmrużył oczy.
– Zwariowała pani?!  Zawołał zezłoszczony. Wzdrygnęłam się, nie sądziłam, że może tak zareagować.
– Panie doktorze  Powiedziałam uspokajająco  Nie tańczyłam dużo. Tylko raz, kilka kroków. Nie zrobiłam nic, co mogłoby mnie jeszcze bardziej uszkodzić.
– To nie ma znaczenia, ile pani tańczyła. Miała pani dać nodze odpocząć, bez ruchu. Teraz pani torebka może być w jeszcze gorszym stanie  Wyjaśnił. Potarłam dłonie ze zdenerwowania.
– Panie doktorze. Proszę mi wierzyć, nic się nie stało. Gorzej było w sobotę bo poślizgnęłam się w łazience i upadłam na biodro które potem spuchnęło. Regularnie używałam maści przepisanych przez pana. Wczoraj w ogóle nie wstawałam z kanapy. Po czwartku również nie ruszałam się zbyt wiele  Odparłam. Uspokoił się trochę.
– Mocno pani uderzyła?
– Bardzo. Na biodrze miałam opuchliznę i lekkie zasinienie. Dziś rano nie widziałam tego a od rana również nie czułam bólu  Lekarz zapisał coś w karcie.
– Nie uspokoiła mnie pani. Proszę się położyć i zrobię USG. Zobaczymy co się tam dzieje. Proszę zdjąć spodnie  Wskazał na leżankę. Wstałam i usiadłam, zsuwając spodnie  Proszę położyć się na lewym boku  Dodał włączając aparat. Poczekał chwilę, aż się pokarze obraz. Nasmarował moje udo zimnym żelem i rozsmarował go aparatem. Po chwili zaczął jeździć po udzie. Obserwował monitor. Podjechał wyżej. Później najechał trochę na dół pleców. Odłożył aparat i podał mi kilka ręczników papierowych. Wytarłam ciało i założyłam spodnie. Zapisał w kracie informacje. Czekałam, aż coś powie. Potarł czoło. Milczał.
– Panie doktorze?  Popatrzył na mnie. Miał troskę na twarzy.
– Proszę usiąść  Zsunęłam się z leżanki i usiadłam na krześle. Wziął głęboki oddech i powiedział  Mam dobrą i złą wiadomość dla pani. Która pierwsza?
– Zła.
– Niestety, nie może na razie pani tańczyć. Torebka stawowa jest opuchnięta, jeszcze bardziej niż podczas wypadku. To musiało stać się w sobotę. Jednocześnie ścianki torebki są obdarte, że się tak wyrażę  Oświadczył smutno. Żałował, że nie ma dla mnie dobrych wiadomości. Posmutniałam. Miałam taką nadzieję na pełny powrót do tańca.
– A dobra?
– Miednica jest zrośnięta  Odpowiedział i lekko się uśmiechnął. Nie poprawił mi humoru. Wiedział o tym  Niestety, musi pani jeszcze zaczekać. Do piątku. Tylko beż żadnych tańców, poślizgów i wypadków. Ma pani siedzieć i leżeć. Przepiszę pani kolejną maść i tabletki przeciwbólowe  Odrzekł. 
Skinęłam głową. Poczułam wzbierający się płacz we mnie. Lekarz wypisał recepty i mi podał. Nie uśmiechał się już. Wiedział, że nie ma powodu do śmiechu 
Proszę przyjść w piątek na 10.45. Może wtedy będę miał dobre wiadomości. A teraz przez te kilka dni proszę nie tańczyć. Chodzić powoli i oszczędzać jak tylko się da. Żadnego chodzenia po schodach ani wycieczek. To wszystko na dziś  Podziękowałam i wyszłam z gabinetu. Maciek wstał i przyglądnął się mojej twarzy. Miałam łzy w oczach. Przytulił mnie. Lekarz wyszedł za mną i stanął obok nas.
– I jak pan pilnował dziewczyny?  Spytał z pretensją  Teraz ma siedzieć, nie ruszać się za dużo. Nawet jeśli miałby ją pan przywiązać do łóżka. Żadnych wycieczek i tańców  Maciek skinął mu głową i uśmiechnął się lekko.
– Proszę się nie martwić. Dopilnuję tego. W końcu przeze mnie ma takie problemy  Odrzekł.
– Trzymam pana za słowo. Aha, pani zostawiła u nas kwiaty. Są na recepcji  Rzekł.
– Proszę je zatrzymać. W podziękowaniu za opiekę nade mną  Stwierdziłam cicho starając się opanować emocje. Bałam się, że jak powiem coś więcej, to się rozpłaczę. Uśmiechnął się delikatnie.
– Dziękuję bardzo i do zobaczenia  Pożegnał się z nami i odszedł. Maciek znów popatrzył na mnie. Pogłaskał mnie po włosach widząc moją gorycz.
– Co się stało?  Zapytał cicho.
– Nie mogę tańczyć. Do piątku. Znów mam siedzieć i się nie ruszać  Głos mi się łamał  Mam kolejne maści i tabletki  Przytulił mnie. Łza spłynęła mi po policzku. Miałam wielką nadzieję, że będę mogła w pełni zatańczyć z Maćkiem. Tak brakowało mi tańca, ruchu ciała. Emocji. Odsunęłam się trochę od niego  Chodźmy, źle się tutaj czuję  Poprosiłam łamiącym głosem.


2 komentarze:

  1. I love your post dear! If you want you can check out my blog.I write about fashion, beauty, and lifestyle.Maybe we can follow each other and be great blogger friends!

    http://herecomesaajla.blogspot.ba/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Thank you for the comment and invite you to the beginning of the story, I also invite you to the FB Krakowska Witch page.
      Greetings,
      Krakow Witch

      Usuń

Copyright © 2016 Życie w rytmie tanga , Blogger